Menu górne

REKLAMA

  • Reklama
Dziś jest 25 października 2020 r., imieniny Darii, Ingi

Zaklęty krąg

[w:] „Wyszkowiak” nr 35/2011 z 30 sierpnia 2011 r.
Są ludzie, którzy źle życzą. I są tacy, którzy wszystko krytykują. Bardzo często krytykanctwo jest właśnie kumulacją jednej cechy: zazdrości.

W USA na jednym z uniwersytetów przeprowadzone zostały badania, które miały za zadanie wyłonić cechy osobowościowe tych, którzy działają „ku pogorszeniu” funkcjonowania społeczeństwa, popsuciu kontaktów międzyludzkich i wszelkich inicjatyw. Okazało się, że tzw. „troubles makers” cechą dominującą jest niedowartościowanie, jako osoby. Brak miłości własnej, kompleksy, wynikają z braku miłości danej w dzieciństwie. W związku z tym Amerykanie starają się unikać pokazywania swoich niedociągnięć tego typu, bo to źle wpływałoby na ich image. Na robienie interesów, pozycję społeczną, która odgrywa niebagatelną rolę.

Jeśli ujawnia się w danej społeczności człowiek skomplikowany wewnętrznie, cierpiący na dysfunkcje typu „braki” widać go, według badań, gołym okiem. Skłóca. Dyskredytuje. Tworzy konflikty pomiędzy ludźmi, oczernia, podjudza, głosi „prawdę” poprzez negację i próby wyśmiewania. Dlatego w cywilizacjach ucywilizowanych społecznie bardziej od Polski, nie wypada, najogólniej rzecz biorąc, tak się zachowywać. Oczywiście, że pilnowanie się jest też nazbyt ciężkie. Pojawia się wówczas zła cecha, jak „nadmierna poprawność”. Ale przynajmniej nie ma „walki wręcz” z podłością jawną.

Polska podłość jawna jest tolerowana. Na Zachodzie ludzie, którzy źle mówią o innych i posądzani są o udziały w przeszkadzaniu innym w życiu (donosy, działania na niekorzyść wszelkich inicjatyw, nawet pod płaszczykiem dobrych rad), odsuwani są ze względu na ich kłopoty. Ma się to na równi np. z kłopotami z kleptomanią lub alkoholizmem czynnym. „Dojdź do ładu ze sobą, a potem wyjdź do drugiego człowieka – mówi pewien slogan angielski. Oczyszcza to atmosferę i pozwala „troubles makers” pracować nad sobą.

Na naszym rodzimym podwórku nie ma z tym kłopotów. Tj. z tą pracą nad sobą. Bo nienawiść i złośliwość są powszechnie tolerowane. Owa tolerancja wynika z hipokryzji i „zamiatania pod dywan”. Nauczyliśmy się z tym żyć perfekcyjnie. Jak pisał Moliere w „Świętoszku”, świętoszkowata obłuda jest niszczącą i przerażającą rzeczą, jaka może pojawić się w społeczeństwie. Psuje jego strukturę i niszczy jego esencję. Pozostaje wtedy „marność nad marnościami”. A to już stwierdzenie innego francuskiego poety.

Dlatego zdrowie społeczne jest równie ważne jak zdrowie fizyczne. Społeczeństwo jest organizmem, w którym odkłada się wszystko to, co się w nie wkłada. Zasadą tzw. cywilizacji kultury jest to, że nad rozwojem kondycji społeczeństwa trzeba pracować i to tak samo ostro, jak nad wylewaniem fundamentów pod dom. Bo konstrukcja domu, w jakim mieszkamy, jest wyznacznikiem naszego życia. Jego jakości. Jego ciekawości lub zwykłego rynsztoku, do którego próbuje się sprowadzić życie w Polsce. A życie staje się nieznośne, bo nie ma zasad i kultury społecznej? To zależy od odczuć.

Robię zakupy w markecie. Jedna pani mówi:
– Nie wiem, co się dzieje. Ludzie są dla siebie coraz gorsi. Coraz bardziej podli. Coraz bardziej okrutni. A uśmiechają się do siebie po to, aby zmylić czujność. Może dlatego te dziwne zjawiska atmosferyczne ostatnio? Może za dużo zła dokoła i nastaje jakaś chwila prawdy – zastanawia się.

Krytykanctwo jest żałosne. Bo, jeśli znać badania zza oceanu, ujawnia ono ogrom niedociągnięć krytykanta. A ludzie z problemami w głowie nie mogą być dla innych opiniotwórczy. Nie powinni. Inaczej społeczeństwo wykorzystywane jest do celów destrukcyjnych, a nie twórczych.

Kim jesteś, jeśli masz w sobie nienawiść do siebie przede wszystkim? Jesteś skrzywdzony i krzywdzisz dalej. Nauczono cię tylko takich emocji. Ale i tu literatura przychodzi z pomocą. Jak w bajkach: każdemu zoombie lub wampirowi trzeba ostatecznie pomóc uwolnić się z zaklętego kręgu przemocy wobec siebie i innych. Tego chyba naucza nasza religia chrześcijańska, którą tak globalnie w Polsce szturmowo wyznajemy…

Daria Galant

Dane teleadresowe

Wydawca: Tygodnik Informacyjno-Reklamowy "Wyszkowiak" S.C.

Redakcja: Justyna Pochmara, Irena Prusińska, Hanna Zielińska (kolportaż).

Adres redakcji:
ul. Gen. J. Sowińskiego 61, 07-202 Wyszków, tel./fax (0-29) 742-07-05,
e-mail: redakcja@wyszkowiak.pl

Nr konta: IdeaBank 20 1950 0001 2006 0617 8079 0002

Redakcja zastrzega sobie prawo skracania nadesłanych materiałów i nie odpowiada za treść reklam oraz listów do redakcji.

Tekstów nie zamówionych nie zwracamy. Reklamy przyjmowane są w siedzibie redakcji.

REKLAMA

  • Reklama
  • Reklama
  • Reklama

Projekt witryny

Wykonanie: INFOSTRONY - Adam Podemski, e-mail: adam.podemski@infostrony.pl