Menu górne

REKLAMA

  • Reklama
Dziś jest 25 października 2020 r., imieniny Darii, Ingi

Dobra doczesne, czyli współczesne

[w:] „Wyszkowiak” nr 33/2011 z 16 sierpnia 2011 r.
Ostatnio na spotkaniach literackich, które odbywały się przy udziale koni w naszej stajni artystycznej, temat poruszył się sam. Nieoczekiwanie. Od literatury niezauważalnie wszyscy przeszli w rozważania dotyczące kondycji psychicznej i kondycji społecznej młodych osób wchodzących w dorosłość. Na spotkaniu było parę z nich. Jedna odważyła się powiedzieć:
– Dotyczy mnie depresja – rzekł chłopak. Ma osiemnaście lat. Dobrze się zapowiada, bo rodzice oferują mu wszystkie dobra tego świata. Ma wybrać dobrą szkołę i dobry zawód. Ma sobą w życiu coś poważnego reprezentować. I nie ma tu na myśli wartości, lecz pozycję społeczną, popartą pozycją finansową i obracaniem się w odpowiednim towarzystwie. Musi „dostać się” do tzw. towarzystwa. Dzieje się to przez grille, spotkania integracyjne i wyjazdy służbowe. Tam trzeba być, bo trzeba się dostać do wszystkiego, co pozwoli na „łatwe” życie. Do kontaktów i wspólnych celów.
– Tak trzeba dziś żyć – mówi. Ale nie umie sobie poradzić z narastającym poczuciem smutku.
– Gdy widzę, jak wygląda życie moich kolegów. Jak nie mają na nic czasu oprócz zajmowania się sobą. Swoim życiem. Ustawianiem swojego życia…Przerażam się.

Odezwała się dziewczyna:
– Tak teraz jest. Takie są zasady. Ja na przykład w ogóle nie widuję się z moim chłopakiem. On pracuje w korporacji na dobrym stanowisku. Jest po studiach. Ma dużo wyjazdów integracyjnych, szkoleń. Nie ma czasu, ale to dobrze, bo musi się ustawić.
– A ty? – pyta chłopak.

Dziewczyna drapie się po głowie:
– Ja też. Skończyłam dwa lata temu studia i idę na następne. Trzeba podnosić kwalifikacje. To jest najważniejsze. No i muszę wybrać… – zawiesza głos. –Ostatnio poznałam innego chłopaka. Też dobrze rokuje, ale ma trochę więcej czasu dla mnie. Tylko, że nie wiem, czy ja będę mieć ten czas dla niego, bo u mnie z nim krucho. Muszę wykorzystać wszystkie doświadczenia, żeby lepiej się ustawić. I mieć dyplomy. I dobre CV. Może tamten wygodniejszy, bo też leci do przodu. Ten też działa. Nawet więcej zarabia od tamtego. Ale na razie często się spotykamy. A nauczyłam się, że wystarczy raz w tygodniu. Nawet na chwilę posiedzieć w kawiarni, jak nie da rady na dłużej.
– Nie jest ci smutno? – pyta chłopak.
– Nie. Źle, bo muszę wybrać któregoś. A nie wiem, którego – tłumaczy dziewczyna.
– Nie czujesz, że to źle? – pyta nadal chłopak.
–Nie, dlaczego? Tak teraz jest – pada odpowiedź.

Są dobra uniwersalne, czyli takie, które mają znaczenie ponad latami. Ponad życiem ludzkim, po życiu, przed nim. Obowiązują nie na płaszczyźnie zakazów i nakazów społecznych, ale w kategorii osobowości ludzkiej. Jej harmonii. Zgodny na siebie i zgody ze sobą. Prowadzenia życia w życiu, a nie poza nim. Bo żyć nie znaczy gnać. Żyć oznacza widzieć dokładnie, co dzieje się dokoła. I wyróżniać rzeczy dobre dla nas i te, które nas niszczą. To trudna sztuka. Natura ludzka żąda więcej, niż ma. I jest od tego uzależniona.

Są też dobra doczesne, współcześnie obowiązujące. To spryt, pęd do przodu. Ta bezwzględność wobec świata przeradza się na bezwzględność wobec siebie. Człowiek bowiem przestaje siebie szanować. Za wszystko, co zrobił i czego nie zrobił. Pojawiają się pretensje do siebie i do świata, niezrozumienie najprostszych form harmonii: wartości, dbania o siebie i o innych. Tymczasem, nie ma jak, chociaż na chwilę, zastanowić się nad światem i swoją drogą. Nikt tego nie pokazuje. Młodzi ludzie uczeni są pędu ku wartościom współczesnym. Przypłacają to depresją. I opłacaniem kozetek psychoanalitycznych w przyszłości.

Malarz Henryk Musiałowicz, filozof i mistyk, który przeżył II wojnę światową, powiedział w filmie, jaki o nim robiłam:
– Nie wolno pędzić przed siebie, jak na wrotkach, byle do przodu. Bez zastanowienia. Nie można pójść do lasu i nie widzieć lasu. Nie można zatykać uszu na śpiew ptaków. Przyroda daje siłę nam, ludziom. Harmonię i dobro. Twórzmy świat dla pokoleń, które przyjdą, jak najlepszy.

Daria Galant

Dane teleadresowe

Wydawca: Tygodnik Informacyjno-Reklamowy "Wyszkowiak" S.C.

Redakcja: Justyna Pochmara, Irena Prusińska, Hanna Zielińska (kolportaż).

Adres redakcji:
ul. Gen. J. Sowińskiego 61, 07-202 Wyszków, tel./fax (0-29) 742-07-05,
e-mail: redakcja@wyszkowiak.pl

Nr konta: IdeaBank 20 1950 0001 2006 0617 8079 0002

Redakcja zastrzega sobie prawo skracania nadesłanych materiałów i nie odpowiada za treść reklam oraz listów do redakcji.

Tekstów nie zamówionych nie zwracamy. Reklamy przyjmowane są w siedzibie redakcji.

REKLAMA

  • Reklama
  • Reklama
  • Reklama

Projekt witryny

Wykonanie: INFOSTRONY - Adam Podemski, e-mail: adam.podemski@infostrony.pl