Menu górne

REKLAMA

  • Reklama
Dziś jest 25 października 2020 r., imieniny Darii, Ingi

Każda podróż jest wewnętrzna

[w:] „Wyszkowiak” nr 27/2011 z 5 lipca 2011 r.
Każda podróż jest wewnętrzna. Nawet jeśli się przemieszczamy. Życie bowiem należy traktować w kategorii przepływania z myślami. Często zdarza się słuchać i oglądać ludzi wracających z podróży. Oglądamy zdjęcia.
- „Tu ja, zobacz. Koło fontanny. A tu koło samochodu. Na plaży…”
Słychać opowieści o jedzeniu i hotelu. Podróż odbyła się. Przemieszczenie nastąpiło. Znam ludzi, którzy zwiedzili cały świat. Lecz ten świat w nich nie pozostał.

Jak twierdzi Ilse Aichinger austriacka pisarka i felietonistka w zbiorze felietonów pt: „Niewiarygodne podróże”, najważniejsza jest podróż ta wewnętrzna. Przemierzanie tych samych ulic, siedzenie w tych samych kawiarniach, może też być pełne magii. Oswajanie codzienności i interpretowanie jej to wyzwanie. Każde zaś wyzwanie pozwala na samorozwój.

Kim bylibyśmy bez podróżowania? Każda podróż zmusza do widzenia rzeczy, które nie są widoczne na co dzień. Pozwala mieć wyczulone zmysły na to, czego na co dzień nie dostrzegamy.

Jesteśmy sami w sobie przewodnikami i turystami jednocześnie. Ważne, kto koło nas jest w tym czasie. Z kim można podzielić się refleksją i wizją świata. Z kim można porozmawiać o naszych spostrzeżeniach a jego spostrzeżenia wypełnią nasze.

Bywanie w różnych miejscach można ująć w dwie perspektywy: zwykłą turystyczną i perspektywę medytacyjną. Jeśli posłużymy się kategorią pierwszą, wówczas okazuje się, że jesteśmy skazani na „bieg po zobaczenie”. Zaliczanie zabytków i chłonięcie zwiedzanych miejsc w perspektywie „tu i teraz” albo wypełni naszą lukę związaną z dowartościowaniem się, jako turysta, albo zabije idee podróżowania raz na zawsze. Zbieramy wtedy materiał do pokazania po powrocie.

„Ja koło Koloseum”, „ja w Mongolii”, „ja w drodze na Mont Everest”. Pokazujemy znajomym. I ma to w sobie coś z pychy. Pysznimy się krajami, gdzie byliśmy. Pysznimy się tym, co zobaczyliśmy. Chwalimy? Może za prosto powiedziane. Pycha jest zupełnie inną emocją, towarzyszącą człowiekowi. Pycha jest dumą połączoną z abnegacją. Bo pysze często towarzyszy niewiedza i powierzchowność. Zatem, jeśli spreparujemy sobie materiały na odczuwanie pychy po powrocie, wtedy podróż nasza staje się już u swojego zarania, czymś pustym. Czymś, co nic nie znaczy. Czymś, co nie zmieniło w nas nic, oprócz uszczuplenia stanu konta po powrocie.

Znam, niestety, ludzi, którzy traktują podróżowanie tego typu, jako inwestowanie w siebie. Jeden z nich mówił:
- Poruszam się po świecie dla siebie. Jak przyjeżdżam, to mogę spotkać się z klientami i dodać swoje podróżnicze przygody do opowieści o sprzedawanych produktach. Wtedy idą jeszcze bardziej. Przydaje mi się bycie podróżnikiem.
Strategia sprzedawcy. Strategia handlowca.

Podróżowanie stało się produktem. I to nie tylko dla firm turystycznych, ale dla całości życia społecznego: pisarstwa, filmowania, uwodzenia, lansowania pewnego sposobu życia itd. Zawód podróżnik jest zawodem stworzonym niedawno. Dawniej bowiem podróżnik był kimś szczególnym. Kimś, kto miał odwagę i potrzebę (nie komercyjną) udania się na włóczęgę. I powrotu z tej włóczęgi bogatszym o przeżyte tam doświadczenia.

Dla podróżników nowego typu powstają na świecie wioski tematyczne. Tam tubylcy, rdzenna ludność przebiera się w rytualne stroje i świadczy tzw. usługę turystyczną. Żyją na chwilę, jak wieki temu a o tym, że zbliżają się turyści informowani są przez telefony komórkowe. Gaszą zatem komputery z Internetem, chowają w szałasach opakowania po jedzeniu z Mc Donald’sa i zaczynają palić ogniska.

Przy takim uprawianiu turystyki grozi nam frustracja, i odechce nam się zwiedzania raz na zawsze. Zaliczanie zabytków i bytności w odległych kulturach, o których ulotka turystyczna głosi, że są na końcu cywilizacji i że są niedostępne, nie kończy się dobrze. Bo jest to szybkie, sztuczne i na akord.

Prawdziwa podróż jest przeżyciem w sobie tego, co widzimy i tego, co nas spotyka. Jeśli zaś towarzyszy nam udawanie, nigdy niczego nie przeżyjemy. Ewentualnie możemy udawać, że przeżyliśmy. Ale to już nie to samo.

Daria Galant

Dane teleadresowe

Wydawca: Tygodnik Informacyjno-Reklamowy "Wyszkowiak" S.C.

Redakcja: Justyna Pochmara, Irena Prusińska, Hanna Zielińska (kolportaż).

Adres redakcji:
ul. Gen. J. Sowińskiego 61, 07-202 Wyszków, tel./fax (0-29) 742-07-05,
e-mail: redakcja@wyszkowiak.pl

Nr konta: IdeaBank 20 1950 0001 2006 0617 8079 0002

Redakcja zastrzega sobie prawo skracania nadesłanych materiałów i nie odpowiada za treść reklam oraz listów do redakcji.

Tekstów nie zamówionych nie zwracamy. Reklamy przyjmowane są w siedzibie redakcji.

REKLAMA

  • Reklama
  • Reklama
  • Reklama

Projekt witryny

Wykonanie: INFOSTRONY - Adam Podemski, e-mail: adam.podemski@infostrony.pl