Menu górne

REKLAMA

  • Reklama
Dziś jest 20 maja 2024 r., imieniny Bazylego, Krystyny



Bitwa o handel

Tak określano politykę gospodarczą w Polsce prowadzoną przez komunistów w latach 1947–1949, którzy chcieli przy jej pomocy co najmniej ograniczyć, a najlepiej całkowicie wyeliminować sektor prywatny z handlu.
Zapoczątkowało ją wystąpienie ministra przemysłu i handlu Hilarego Minca na plenum Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, które odbywało się w dniach 13 i 14 kwietnia 1947r.
Czy tym razem będzie podobnie i nową bitwę o handel rozpocznie wystąpienie Naczelnika państwa, który na spotkaniu z mieszkańcami Puław kilka dni temu zapowiedział, że być może państwo odkupi sieć sklepów Żabka?
Czy tak jak wtedy władza uchwali ustawę w sprawie zwalczania drożyzny i nadmiernych zysków w obrocie handlowym, bo przecież próba wprowadzenia tzw. podatku Sasina czymś takim była? Na razie próba, bo projekt ustawy trafił do kosza, ale rząd już pracuje nad nową wersją podatku. Jak pisał francuski myśliciel polityczny Aleksy de Tocqueville w swoim dziele „Dawny ustrój i rewolucja”: „Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy”.
Po pierwsze ten rząd nie jest ani łagodny, ani liberalny i po drugie od zawsze brakowało mu pieniędzy. Teraz brakuje jeszcze bardziej, a trzeba pamiętać, że przed nami rok wyborczy i festiwal obietnic, które na pewno będą sporo kosztowały. Kto za nie zapłaci? Oczywiście my, bo jak słusznie zauważyła była premier Wielkiej Brytanii Małgorzata Thatcher: „Nie ma czegoś takiego jak publiczne pieniądze. Jeśli rząd mówi, że komuś coś da, to znaczy, że zabierze tobie, bo rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy.”
Tylko czekać, a pojawią się kolejne projekty ustaw jak za komuny w tamtym okresie, o obywatelskich komisjach podatkowych i lustratorach społecznych oraz o zezwoleniach na prowadzenie przedsiębiorstw handlowych i budowlanych. Zresztą już teraz w wielu dziedzinach gospodarki są potrzebne zezwolenia na prowadzenie działalności.
Coraz szybciej i coraz bardziej wracamy do czasów PRL-u. W starciu z państwem prywatne podmioty nie mają żadnych szans. Jak władzy zabraknie pieniędzy to sobie dodrukuje, a prawo tak zmienią, żeby nie płacić żadnych odszkodowań za wyrządzone przedsiębiorcom krzywdy. Zresztą, na czas stanu klęski żywiołowej już zaproponowano zmiany w ustawach, które spowodują, że znikną przepisy o wyrównywaniu strat za ograniczenie wtedy działalności gospodarczej. Czyli w sprawie odszkodowań drodzy przedsiębiorcy piszcie sobie na Berdyczów.
Sięgając do wzorców z poprzedniej epoki jeszcze władza wprowadzi nam karę więzienia dla właścicieli sklepów, którzy będą wg rządu zawyżali ceny, bo za komuny groziło za coś takiego do 5 lat więzienia. Teraz, gdy w dobie kryzysu wszystko mocno drożeje, to dopiero więzienia byłyby pełne.
Ktoś może powiedzieć, że to niemożliwe, że do czegoś takiego oni się nie posuną. To warto sobie przypomnieć zachowanie pisowskiego rządu w czasie fałszywej pandemii. Bezprawne zamykanie firm, bezprawny nakaz noszenia masek, zwalczanie przez policję wolnościowych demonstracji, kontrolowanie klubów fitness, siłowni, zakładów fryzjerskich i kosmetycznych, nakładanie wysokich kar przez sanepid, itd. A co najgorsze zamknięcie chorym dostępu do leczenia. Ponad 200 000 nadmiarowych zgonów nie wzięło się znikąd i czy ktoś za to odpowiedział?
Jeśli władza będzie się czuła bezkarna, a tak to właśnie teraz wygląda, to w swoim działaniu na niekorzyść obywateli będzie się posuwała coraz dalej. A my znowu pewnego ranka obudzimy się w państwie totalitarnym. Póki co mamy zastosowany tzw. syndrom gotowanej żaby. Polega on na tym, że warunki, w których się znajdujemy, żyjemy, stopniowo zmieniają się na coraz gorsze, my się do nich pomału przyzwyczajamy, a one w dalszym ciągu zmieniają się na gorsze, aż w końcu będą takie jak za komuny, a być może nawet gorsze. No i jak ta żaba zostaniemy ugotowani.
Niektóre rzeczy już mają się gorzej, np. zadłużenie dawno przerosło to, które zostawili komuniści, kierowcy są karani o wiele bardziej niż w PRL-u i podlegają znacznie większym ograniczeniom, rolnicy także podlegają bardziej rygorystycznym przepisom dotyczącym np. hodowli zwierząt, a niedawno jeszcze bardziej chciano ograniczyć wolność słynną „piątka dla zwierząt”, no i propaganda sukcesu jest zdecydowanie większa. Dzięki tej propagandzie, tym wszystkim kłamstwom, manipulacjom i przeinaczeniom, ta władza ma jeszcze spore poparcie wśród Polaków. Spece od manipulowania ludzkimi nastrojami z pewnością mają teraz ręce pełne roboty. Im bardziej kryzys będzie nas na co dzień dotykał, tym bardziej propagandyści władzy będą serwować kłamstwa o jej sukcesach.
Bitwa o handel zostanie przedstawiona jako dobrodziejstwo, posunięcie, które uchroniło nas np. przed głodem. A że na półkach sklepowych w państwowych sklepach znowu będzie za jakiś czas tylko ocet, to będzie znakiem tego, że zostaliśmy już ugotowani, niestety na własne życzenie. W końcu ktoś tego kucharza poparł w wyborach.
Internauta

Napisz komentarz

Projekt witryny

Wykonanie: INFOSTRONY - Adam Podemski, e-mail: adam.podemski@infostrony.pl , Poczta