Menu górne

REKLAMA

  • Reklama
Dziś jest 22 maja 2024 r., imieniny Heleny, Julii



Oni będą siedzieć

Powiedział o politykach Zjednoczonej Prawicy Donald Tusk podczas sobotniego spotkania z mieszkańcami Kluczborka, dokładnie na zadane pytanie odpowiedział, że: „Trybunał Stanu to jest pieszczota, oni będą siedzieć, a nie że odbierze im się prawo kandydowania”. Czy ktoś jeszcze wierzy temu notorycznemu kłamcy? Ile to obietnic wyborczych, czy powyborczych on już składał i ile z tego zrealizował?
Niepisana zasada obowiązująca w obecnym układzie władzy w Polsce mówi, że „my nie ruszamy waszych, a wy nie ruszacie naszych”, więc to, co powiedział D. Tusk można między bajki włożyć. Zwykła gra na ludzkich emocjach i podobnie ma się sprawa z drugą pisowską stroną, można by rzec tego samego medalu. Ilu polityków PO posadzili oni przez 7 lat swoich rządów za kratki? A co to miało nie być, jak to mieli ich wszystkich rozliczać za złodziejstwo i nieudolne rządy. Na gadaniu jak zwykle się tylko skończyło.
Od 2008 r., kiedy to po pierwszych rządach PiS-u władzę przejęła Platforma Obywatelska, tylko dwóch polityków rządowych zostało skazanych przez sądy prawomocnym wyrokiem. Jeden to Tomasz Lipiec, były minister sportu w latach 2005-2007, w koalicyjnym rządzie PiS-u z Ligą Polskich Rodzin i Samoobroną. W 2013 r. roku został on skazany za korupcję na 2 lata i 3 miesiące więzienia, które ostatecznie opuścił po odbyciu połowy kary w 2014 r. Drugim skazanym jest Tomasz Arabski, były szef kancelarii premiera Donalda Tuska w latach 2007-2013. Ten z kolei usłyszał wyrok 10 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jego wykonania na dwa lata, za organizację tragicznego lotu do Smoleńska w kwietniu 2010 r. Wyrok uprawomocnił się w czerwcu 2021 r. I to tyle jeśli chodzi o rozliczenia polityków, którzy rządza Polska od 15 lat.
Tak więc spokojnie można puścić mimo uszu to co wygaduje D. Tusk i inni politycy z Platformy Obywatelskiej i nie wierzyć w żadne farmazony o przygotowaniu rozpiski działania tej partii na pierwsze dni po wyborach ani w to, że wykorzystają oni to co przygotowała Najwyższa Iza Kontroli do wytoczenia kilkudziesięciu procesów karnych politykom obecnej władzy. Nic z tego nie zostanie zrealizowane. Syndrom grubej kreski premiera Tadeusza Morawieckiego od lat jest widoczny w polityce naszych kolejnych rządów.
Ale jak to zaklinał poeta, niech żywi nie tracą nadziei. Może i u nas w końcu pojawi się taki prokurator jak słynny włoski Antoni Di Pietro i także u nas kiedyś rozpocznie się akcja „czyste ręce”, która obnaży, jak wygląda prawda o rządzących. Ujawni, ile i za co biorą oni łapówki, z kim są powiązani, komu tak właściwie służą i o czyje interesy dbają. No i co najważniejsze wreszcie jakiś sąd rozliczy ich za ujawnione przestępstwa, kierując do odpowiedniego dla nich miejsca.
Taka akcja jak 30 lat temu we Włoszech całkowicie odmieniłaby polską scenę polityczną. Z pewnością żadne z dotychczasowych ugrupowań politycznych, które sprawowały to tej pory władzę nie przeżyłoby tego oczyszczenia. A ponieważ politycy tych ugrupowań właśnie dobrze zdają sobie z tego sprawę, to nie dopuszczają nawet myśli o złamaniu niepisanej zasady, że „my nie ruszamy waszych, a wy nie ruszacie naszych”. Wyżej wymienione wyjątki od reguły tylko to potwierdzają.
Nie tylko w polityków by taka akcja uderzyła, ale także w powiązanych z nimi przedsiębiorców. Przecież dzięki kontraktom rządowym, ale i samorządowym niejedna już fortuna powstała. No i oczywistością jest, że część, dzięki takim kontraktom zarobionych pieniędzy, wraca do polityków, bo przecież kampanie wyborcze są bardzo kosztowne. Gdyby je robić tylko za to co jest oficjalnie wykazywane w sprawozdaniach, to z pewnością byłyby skromniejsze. Czy pamiętamy jeszcze słynne „słupy” Janusza Palikota, które mu sfinansowały wyborcze wydatki? A ile podobnych spraw w ogóle nie ujrzało światła dziennego?
Naruszenie tak licznych grup interesów wymaga mocnego samozaparcia i dużej odwagi, a być może pomocy z zewnątrz, np. służb specjalnych, które z pewnością wiedzę o różnego rodzaju mniejszych i większych machlojach wykorzystują do swoich celów, wręcz do wpływania na władzę, a nawet jej kształtowania. Nie do końca wyjaśniona afera z podsłuchami w lokalu „Sowa i Przyjaciele”, czy afera hazardowa, czy jeszcze wcześniejsza afera Rywina, czy inne podobne, trochę pokazują, jak wygląda ten system naczyń połączonych złożony z polityków i przedsiębiorców, których otaczają służby specjalne.
Wypowiedzi D. Tuska czy Naczelnika państwa, to tylko taki teatr dla wyborców, a główna gra odbywa się za kulisami tej sceny, którą są spotkania z ludźmi, bądź wystąpienia w mediach czy w sejmie. Do tych kulis dostęp mają tylko nieliczni, nie mówiąc już o publice, która tylko raz na jakiś czas czegoś się tam dowie, przy okazji, gdy ktoś zerwie kotarę, a ktoś inny zechce jeszcze upublicznić to co przy okazji zobaczył.
Swoją drogą większość wyborców to chyba nawet lubi uczestniczyć w tym przedstawieniu, skoro ciągle wybiera tych samych aktorów sceny politycznej. W ogóle im nie przeszkadza, że są okłamywani i… okradani, bo przecież pod przymusem z własnej krwawicy finansują ten spektakl.
Internauta

Napisz komentarz

Projekt witryny

Wykonanie: INFOSTRONY - Adam Podemski, e-mail: adam.podemski@infostrony.pl , Poczta