Menu górne

REKLAMA

  • Reklama
Dziś jest 29 maja 2024 r., imieniny Bogusławy, Teodozji



Przekleństwo Tuska

Były „prezydent” Unii Europejskiej pojechał na Węgry wesprzeć tamtejszą zjednoczoną opozycję (co prawda nie całą, bo zjednoczenie obejmuje tylko sześć partii), żeby wygrała ona z rządzącą Węgrami partią Fidesz i… według wstępnych wyników wyborów zjednoczona opozycja przegrała z partią premiera Wiktora Orbana, który utrzymał nawet większość konstytucyjną.
Tak więc wychodzi na to, że rację miał węgierski premier mówiąc o Donaldzie Tusku, że to „czarny kot, który tylko przynosi nieszczęście”, a zjednoczona opozycja „w krańcowej rozpaczy” zaprosiła „Polaka, którego wstydzą się nawet w jego własnym kraju, który najpierw rozbił w Polsce swoją partię, a potem Europejską Partię Ludową w Brukseli”.
Najpóźniej za półtora roku odbędą się wybory w naszym kraju, a na czele partii opozycyjnej, która ma wg ostatnich sondaży największe poparcie spośród wszystkich partii opozycyjnych wobec obecnej władzy w Polsce, stoi właśnie D. Tusk, czyli „czarny kot, który tylko przynosi nieszczęście”. Czy w takim razie Naczelnik państwa może spać spokojnie? Niekoniecznie, bo w Polsce nie dojdzie do zjednoczenia sześciu partii opozycyjnych. Już sama taka koalicja odebrałoby sobie głosy, które nigdy w takich sytuacjach się nie sumują, ponieważ nie każdy wyborca poszczególnych partii akceptuje takie zjednoczenie, które programowo byłoby wewnętrznie sprzeczne w wielu sprawach.
Poza tym w Polsce mamy partię antysystemową, która jest w opozycji zarówno do PiS-u jak i do PO, tj. KONFEDERACJĘ, której to wyborcy wymyślili hasło: „PiS PO jedno zło!”. Właśnie jej poseł Artur Dziambor oraz lokalny lider KONFEDERACJI w naszym ostrołęcko-siedleckim okręgu wyborczym – Paweł Wyrzykowski, będą dziś z wizytą w naszym mieście. Można więc będzie zapytać ich o te kwestie.
Wracając do tego co się stało na Węgrzech (a może „w Węgrzech”, tak jak teraz próbuje się narzucić wyrażenie „w Ukrainie”?), wyraźnie widać, że znacznej części wyborców odpowiada obecna polityka ich premiera Wiktora Orbana i przekonuje ich jego hasło, które podobno wisi w jego gabinecie i nad jego łóżkiem: „Po pierwsze Węgry”. Swoją drogą ciekawe jakie zdanie wisi nad łóżkiem Naczelnika naszego państwa, czy premiera M. Morawieckiego? Może „Po pierwsze Ukraina”, patrząc na to jak ostatnio zachowuje się rząd i co przegłosował nasz parlament?
W. Orban zachowuje się całkowicie odmiennie od naszych włodarzy w stosunku do Rosji, w tym kontekście warto przypomnieć, że Węgry zachowywały się także całkowicie odmiennie w stosunku do Niemiec w latach 1939-1945 niż Polska. Przystąpiły one do Paktu Antykominternowskiego, czyli układu podpisanego 25 listopada 1936 r. w Berlinie przez przedstawicieli rządów Niemiec i Japonii, a wymierzonego przeciwko Międzynarodówce Komunistycznej – organizacji utworzonej w Moskwie w 1919 roku. Czy w związku z sojuszem z hitlerowskimi Niemcami Węgry poniosły jakieś straty wizerunkowe? A może pisze się czasem w prasie międzynarodowej o węgierskich obozach koncentracyjnych? Lub też ktoś domaga się od nich zadośćuczynienia Żydom za holokaust?
Obecna władza na Węgrzech chcąc m.in. zapewnić swoim obywatelom dostęp do tanich źródeł energii, nie patrzy zbytnio na potępianie przez zachodnią międzynarodową opinię publiczną działań Rosji i nie sprzyja też Ukrainie, a wręcz przeciwnie. Premier W. Orban o prezydencie Ukrainy Włodzimierzu Zełenskim wprost wyraził się, że to ich przeciwnik na równi z krajową i międzynarodową lewicą oraz biurokracją z Brukseli. Czy naród węgierski wyjdzie na tym lepiej niż my Polacy pod rządami tych, którzy chcą odciąć nas od dostaw surowców energetycznych z Rosji, rządami, które nie liczą się z kosztami pomocy uchodźcom z Ukrainy? Czas pokaże, ale póki co wszystko wskazuje na to, że znowu dostaniemy po pewnej części ciała i ciężko to przeżyjemy.
Sekretarz stanu USA Antoni Blinken już wypowiedział się o możliwości zniesienia sankcji nałożonych na Rosję. Tymczasem nasz premier M. Morawiecki powiedział, że: „Unia musi jak najszybciej zerwać wszystkie handlowe stosunki z Rosją. Europejskie pieniądze muszą przestać płynąć na Kreml.” Warto zadać sobie pytanie, czy to jest w interesie Polski? Czy w interesie Polaków, jest to, żeby płacić więcej za gaz, ropę i węgiel? A co z innymi towarami, a co z tymi, którzy żyją ze współpracy z Rosjanami? Czy zbiorowa odpowiedzialność, którą stosowały totalitarne reżimy ma znowu być zastosowana do wszystkich, którzy mają coś wspólnego z Rosją?
Tymczasem nawet w samej Unii Europejskiej jest coraz więcej głosów, żeby sankcje wobec Rosji łagodzić, w czym przodują oczywiście politycy niemieccy (Niemcy odmówiły np. przekazania Ukrainie setki wozów bojowych Marder, które mają zostać… zezłomowane). Czy w takim razie można się spodziewać, że w najbliższym czasie powstanie oś Berlin-Budapeszt-Moskwa? Jeśli tak, to zapomnijmy o Międzymorzu. Bez Węgier ten projekt polityczny nie ma prawa się udać. A bez Międzymorza jako kraj będziemy bardziej uzależnieni od ustaleń na linii Berlin-Moskwa, jak w 1939 r., z tą różnicą, że tym razem z racji członkostwa w Unii Europejskiej bliżej nam do Niemiec.
Internauta

Napisz komentarz

Projekt witryny

Wykonanie: INFOSTRONY - Adam Podemski, e-mail: adam.podemski@infostrony.pl , Poczta