Menu górne

REKLAMA

  • Reklama
Dziś jest 20 maja 2024 r., imieniny Bazylego, Krystyny



Matka Boska Królowa Polski czuwa

Samolot prezydencki podczas lotu z Warszawy do Rzeszowa nagle wpada w turbulencje, bo podobno zepsuł się w trakcie lotu. Mimo, że pilot miał bliżej do podrzeszowskiego lotniska w Jasionce, podejmuje decyzję o powrocie do Warszawy, którą oczywiście akceptuje będący na pokładzie prezydent Andrzej Duda.
Przybyłego na rzeszowskie lotnisko prezydenta USA Józio Bidena (angielskie imię Joe, to zdrobnienie od imienia Joseph, czyli po polsku Józef – Józio) wita szef MON Mariusz Błaszczak zaufany Naczelnika państwa.
Jak mawiał ksiądz Bronisław Bozowski z kościoła Panien Wizytek przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie: „Nie ma przypadków są tylko znaki”. Naczelnik państwa rzutem na taśmę próbował sobie załatwić przy pomocy swojego zaufanego, określanego w pisowskich kręgach często mianem „płaszczaka” (Błaszczak – płaszczak, ot taka gra słów), spotkanie z prezydentem USA. Jak widać nic z tego nie wyszło, gdyż ten wolał zjeść pizzę z amerykańskimi żołnierzami. Tak więc podczas całej wizyty do takiego spotkania w ogóle nie doszło.
Wicepremier Jarosław Kaczyński nie był obecny nawet na Placu Zamkowym w Warszawie podczas sobotniego przemówienia amerykańskiego prezydenta wśród zaproszonych gości, dyplomatycznie wicerzecznik PiS-u Radosław Fogiel wytłumaczył to oczekiwaniem na wynik testu na koronawirusa. Kto chce niech sobie wierzy w te tłumaczenie, które nawet funta kłaków nie jest warte.
Trzeba napisać wprost, Naczelnik państwa dostał od najwyższej władzy USA cios w policzek za swoje ostatnie antyamerykańskie zachowania, za wybieganie przed szereg w sprawach polityki międzynarodowej. Ich symbolem była próba wymuszenia interwencji NATO na Ukrainie, a wcześniej próba zmiany w strukturze własnościowej telewizji TVN, której właścicielem jest amerykański kapitał. To musiało się źle skończyć dla samego proponującego, czy też stojącego za takimi propozycjami. Niestety obrywa też przez to nasze państwo i to od naszego sojusznika.
Kolejnym ciosem w policzek, który dostał Jarosław Kaczyński, był cios od samego prezydenta Ukrainy Włodzimierza Zełenskiego, który wprost wypowiedział się na temat pomysłu sił pokojowych NATO na Ukrainie: „Nie rozumiem w pełni tej propozycji. Nie potrzebujemy zamrożonego konfliktu na terytorium naszego państwa – wyjaśniłem to na spotkaniu z naszymi polskimi kolegami.” I dodał: „Na szczęście, albo niestety, to wciąż nasz kraj, a ja jestem prezydentem, więc na razie my będziemy decydować, czy będą tu inne siły”. Trzeba tu dodać, że słowa te padły podczas wywiadu udzielonego dziennikarzom niezależnych rosyjskich mediów!
Naczelnik państwa poniósł całkowitą porażkę na polu polityki zagranicznej nie pierwszy już raz zresztą, a tym samym poniosło ją nasze państwo. Nie inaczej jest w polityce wewnętrznej, co pokazuje chociażby wycofywanie się rządu ze zmian wprowadzonych Polskim Ładem poprzez zapowiedzenie wprowadzenia od 1 lipca obniżek podatków, które wcześniej zostały podwyższone, czy zapowiedź przedłużenia działania tarczy antyinflacyjnej. No, a przed nami problemy związane z przyjęciem ponad dwóch milionów Ukraińców, a to jeszcze nie koniec fali uchodźców z tego kraju. Rząd zapowiedział finansowanie im wszystkich świadczeń socjalnych, opieki zdrowotnej i dodatkowe pieniądze na życie. Kto za to wszystko zapłaci? Oczywiście my Polacy w podatkach.
Warto w tym kontekście przywołać słowa węgierskiego premiera Wiktora Orbana, który powiedział, że w konflikcie rosyjsko-ukraińskim Węgry są po stronie węgierskiej, że: „Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, ale nie mogą od nas wymagać, byśmy zniszczyli dla nich samych siebie”. A Polska? Czy jak zwykle mamy poświęcić swój kraj, nasze życie, zdrowie i mienie w obronie Ukrainy, bo tak zdecydują nasi włodarze? Gdzie te słynne zapowiedzi J. Kaczyńskiego, „że przyjdzie taki dzień, kiedy będziemy mieli w Warszawie Budapeszt”?
W PiS-ie jest silna tzw. frakcja wojenna, która chciałby wojny z Rosją tu i teraz bez względu na konsekwencje. Wszelkie niepowodzenia swoich rządów zrzuciliby wtedy na wojnę. Nie bez przyczyny rządowy doradca Józef Orzeł, który notabene urodził się na terenie Ukrainy w Charkowie, parę dni temu powiedział w Polskim Radiu mniej więcej coś takiego: „Wchodzimy z NATO na Ukrainę i zamykamy niebo. Być może spadnie parę baterii rakiet na Polskę i trzeba to poświecić, bo za kilka dni będziemy mieli spokój.” Był to oczywisty tzw. balon próbny, który miał sprawdzić jakie wystąpią reakcje społeczne na zapowiedź wzięcia udziału w wojnie z Rosją.
Na szczęście dla nas na razie prezydent USA powstrzymał te zapędy, jednoznacznie pokazując Naczelnikowi państwa i całej tej frakcji wojennej miejsce Polski w NATO-wskim szeregu. Pozytywnie dla nas dołożył się do tego prezydent Ukrainy. Można to też podsumować teologicznym odwołaniem, że nasza Królowa Matka Boska czuwa nad naszym państwem i nie pozwoli, żeby zostało zniszczone bombami atomowymi przez jakiś kaprys chwilowo rządzących Polską nieudolnych polityków. Król Jan II Kazimierz Waza był bardzo przewidujący oddając we Lwowie 1 kwietnia 1656 r. Polskę pod opiekę Maryi. Pamiętajmy o tym mijając Obelisk Wazów w naszym mieście.
Internauta

Napisz komentarz

Projekt witryny

Wykonanie: INFOSTRONY - Adam Podemski, e-mail: adam.podemski@infostrony.pl , Poczta