Menu górne

REKLAMA

  • Reklama
Dziś jest 20 maja 2024 r., imieniny Bazylego, Krystyny



Do broni!

To wezwanie było hasłem lub jego częścią m.in. na plakatach zachęcających do wstępowania do polskiej armii w 1920 r. czy 1939 r., czy też do Armii Krajowej w 1944 r. Nota bene 14 lutego mieliśmy 80. rocznicę jej powstania.
Dziś plakatów z takim hasłem nie widać, mimo, że TVPiS i inne media głównego mainstreamu straszą wojną. Wojną, która ma wybuchnąć na Ukrainie i dotknąć Polskę. Agresorem ma być Rosja, która jest nam przedstawiana jako nasz największy wróg.
Pomijając dywagacje, czy taka wojna rzeczywiście wybuchnie, warto się zastanowić co przyczyniłoby się do zwiększenia naszego potencjału obronnego. Większy potencjał obronny to przecież mniejsze szanse na utratę niepodległości, którą teoretycznie utraciliśmy już na rzecz Unii Europejskiej, która jest przecież państwem. Na szczęście nie posiada ona własnego wojska, więc nie jest w stanie siłowo egzekwować swoich praw. Dlatego należy rozbudowywać i wzmacniać własne siły zbrojne. Ale armia zawodowa to nie wszystko. Im więcej broni będą mieli w swoim posiadaniu Polacy, zwykli cywile, tym większy będzie potencjał obronny naszego kraju.
Wiedzieli już o tym nasi zaborcy, którzy po prostu nas rozbroili. W końcu mieli dość powstań przeciwko sobie. Niestety tak już nam zostało do dziś z tym rozbrojeniem. II Rzeczpospolita absolutnie nie ułatwiła Polakom dostępu do broni. Ciekawe dlaczego?
1 września 1939 roku w Polsce mieszkało ok. 35 mln obywateli, z tego trochę więcej niż połowa była pełnoletnia. Czy gdyby chociaż 10% z nich posiadało broń palną, to Niemcom w porozumieniu z Sowietami (tak kiedyś nazywano ZSRR – Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich, bo z rosyjskiego sowiet to rada), byłoby łatwiej czy trudniej opanować nasz kraj? A gdyby ten odsetek wynosił 20% – ok. 3 500 000 dorosłych Polaków, albo 30% – ok. 5 000 000 mln uzbrojonych Polaków?
Według grupy badawczej Small Arms Survey z siedzibą w Genewie, w USA na 100 mieszkańców przypada około 121 sztuk broni palnej w obiegu. Stany Zjednoczone Ameryki Północnej są zdecydowanie najbardziej uzbrojonym społeczeństwem na świecie. W latach 90. połowa gospodarstw domowych w USA miała broń palną. Gdyby przenieść te liczby do II Rzeczpospolitej, można z całą pewnością powiedzieć, że ani Adolf Hitler, ani Józef Stalin (pseudonim Józefa Wissarionowicza Dżugaszwiliego) nie zaatakowaliby Polski, tym samym nie doszłoby do holokaustu, zagłady Polaków, Żydów i innych zamieszkujących wtedy nasz kraj nacji, które tępili narodowi socjaliści, czy do zbrodni komunistycznych. Kto zaryzykowałby walkę z narodem skłonnym do powstańczych zrywów, który posiadałby ok. 40 000 000 sztuk broni palnej? Nawet szaleństwo ma swoje granice, a z pewnością obaj totalitarni przywódcy kalkulowali co im się opłaca i brali pod uwagę opinie swoich doradców.
Broń w rękach obywateli to najlepsza obrona państwa przed obcym atakiem! Broń w rękach obywateli to także najlepsza obrona przed totalitarnymi zakusami rządu! Tu tkwi odpowiedź, dlaczego obecny rząd Polski nie chce dopuścić do powszechnego, swobodnego dostępu do broni Polaków i dlaczego rządy II Rzeczpospolitej też nie chciały do tego dopuścić.
Czy wyobrażamy sobie, żeby komuniści zaprowadzili swoje rządy w naszym kraju, gdyby Polacy posiadali broń palną w swoich domach? Przecież taki ubek czy esbek w obawie przed utratą swojego życia 100 razy zastanowiłby się czy warto nim ryzykować! Oni mogli działać na rzecz komunistów tylko dlatego, że wiedzieli, że mają przewagę militarną. Gdyby ta przewaga znikła, wielu z nich nie podjęłoby się pracy na rzecz utrwalania władzy komunistycznej w obawie przed utratą swojego życia. Tym bardziej, że przecież nie wierzyli oni w życie wieczne, więc to doczesne uważali za jedyne, które mają i dla nich ono było najważniejsze. Komunizm upadł, bo raz, że zbankrutował, gdyż był niewydolny gospodarczo, a dwa to już nikt nie chciał za niego umierać.
Obecne rządy, nie tylko zresztą w Polsce, podobnie jak komuniści obawiają się buntu swoich obywateli przed ich totalitarnymi zapędami. Na wszelki wypadek asekurują się więc przed ryzykiem utraty życia podczas wolnościowego buntu i zakazują powszechnego dostępu do broni. Strach przed wolnościowym oporem powstrzymuje je przed upowszechnieniem dostępu do broni jak to ma miejsce np. w USA. W Polsce szczególnie, gdyż np. jeśli chodzi o Europę, to jesteśmy na samym końcu pod względem ilości broni na 100 mieszkańców. Nasz rząd prowadzi tu politykę niemal identyczną z naszymi zaborcami czy komunistycznymi okupantami.
Każdy człowiek mając prawo do życia ma tym samym prawo do samoobrony. To jest jego niezbywalne prawo do obrony przed zewnętrznym agresorem, żeby chronić swoje życie, ale także najbliższych. Czy tym agresorem będzie obce państwo, czy też własny rząd, często bardziej agresywny niż obcy, to już sprawa drugorzędna. Rządy dobrze wiedzą o tym, że taki opór utrudniłby im wszechwładzę, dlatego ograniczają dostęp do broni palnej swoim obywatelom. Kłamią przy tym, że te ograniczenia są w interesie ogółu obywateli.
Powszechny dostęp do broni to także mniejsza przestępczość, bo bandyci potrafią kalkulować i też obawiają się utraty życia. Tak więc w naszym narodowym interesie jest, żebyśmy mieli ułatwiony dostęp do jej posiadania tak jak mają obywatele USA czy Szwajcarii.
Internauta

Napisz komentarz

Projekt witryny

Wykonanie: INFOSTRONY - Adam Podemski, e-mail: adam.podemski@infostrony.pl , Poczta