Menu górne

REKLAMA

  • Reklama
Dziś jest 21 września 2021 r., imieniny Mateusza, Miry

Jak sobie pościelimy, tak się wyśpimy

Rządzący zorganizowali kolejną konwencję wyborczą połączoną z festiwalem populistycznych obietnic, które zrealizowane w krótkim czasie przybliżą nas do kryzysu gospodarczego, a także wzmocnią jego skutki.
Obiecywane przez Naczelnika ustawowe podwyższenie pensji minimalnej, to nic innego jak ręczne sterowanie gospodarką, które prędzej, czy później zaowocuje katastrofalnymi skutkami społecznymi i gospodarczymi, i to odczuwalnymi przez lata, jak np. pozostałości po komunie.
Sztuczne podwyższanie pensji minimalnej, czyli niewynikające z działań samych przedsiębiorców – ze wzrostu wydajności pracy, tylko z działań rządu, spowoduje szybki wzrost kosztów produkcji i wpłynie przez to na wzrost cen towarów i usług, bo przecież skądś trzeba będzie wziąć pieniądze na podwyżki pensji i płaconych od nich składek (ZUS, NFZ). Te działania obniżą konkurencyjność przedsiębiorstw na rynku, szczególnie tych, które zatrudniają głównie pracowników za pensję minimalną, więc niektórzy przedsiębiorcy zmniejszą przede wszystkim zatrudnienie, żeby nadal być konkurencyjnym cenowo. Zatrudnienie stracą oczywiście głównie ci, których praca nie będzie warta kwoty minimalnej, a zazwyczaj są to pracownicy niskokwalifikowani. Natomiast większą ilością obowiązków zostaną obciążeni ci, którzy dalej będą pracować, bo przecież ktoś będzie musiał wykonywać czynności za tych zwolnionych. Niestety, prawa ekonomii są nieubłagalne.
Dokładnie taka sytuacja miała miejsce na Węgrzech, gdzie po wzroście płacy minimalnej o ok. 60 procent, ceny produktów i usług dotkniętych tym firm wzrosły od 4 do 11 procent i żeby jakoś zrekompensować sobie koszty zwolniły one właśnie ok. 10 procent tych najmniej zarabiających, co i tak nie uchroniło ich przed spadkiem zysków. Niewielkim, bo o jeden punkt procentowy, ale jednak. No cóż, już kiedyś Naczelnik zapowiadał nam, że zrobi w Warszawie Budapeszt. Szkoda tylko, że naśladuje te negatywne wzorce, zamiast tych pozytywnych jak np. obniżka podatków, która jest najlepszą metodą na zwiększenie zarobków i emerytur, no ale wtedy nikt nie powiedziałby, że rząd coś dał, a o to przecież chodzi rządzącym, żeby zmanipulowani rozdawnictwem wyborcy wybierali sobie „dobrego” pana (niewolników). No i przy okazji do rozdawnictwa zatrudnia się w urzędach swoich ludzi, którzy też będąc wdzięczni za danie im pracy mogą być w ramach wdzięczności elektoratem obecnej ekipy.
Na podwyżce płacy minimalnej skorzysta głównie rząd, bo więcej pieniędzy wpłynie mu do budżetu z tytułu podatków i składek wyliczanych w odniesieniu do wynagrodzenia, a także z powodu wzrostu konsumpcji. A im więcej rządzący nami socjaliści będą mieli pieniędzy, tym większe będą uprawiać rozdawnictwo, żeby przekupując wyborców utrzymać się cały czas u władzy, nawet kosztem zapaści gospodarczej. Tylko im więcej rozdawnictwa, tym szybciej ta zapaść nadejdzie, a wtedy i wpływy z podatków do budżetu spadną. No cóż, może potrzebujemy takiego ozdrowieńczego kryzysu, żeby przejrzeć na oczy i nie wybierać ciągle socjalistów do władzy?
Koncepcja przekupywania wyborców ich własnymi pieniędzmi jest cały czas realizowana, a powtórka z Grecji, czy Wenezueli zbliża się do nas dużymi krokami, co widać już po wielu wskaźnikach gospodarczych, m. in. inflacji, którą odczuwamy chociażby robiąc codzienne zakupy, za które musimy coraz więcej płacić – efekt drukowania pustego pieniędzy, który nie ma pokrycia w wytworzonych dobrach i usługach. Jak w minionej epoce za czasów towarzysza pierwszego sekretarza KC PZPR Edwarda Gierka, żyjemy teraz na kredyt, ale kiedyś ktoś będzie musiał go spłacić i to oczywiście z odsetkami, tak jak kredyty po okresie komunizmu.
Obecne rządy są co najmniej tak samo szkodliwe jak rządy poprzedników, jeśli nawet nie bardziej szkodliwe, bo w międzyczasie wzrosło opodatkowanie i zwiększyła się liczba regulacji, które przecież ograniczają naszą wolność. Cały czas zawracamy w kierunku socjalizmu, a czasem wręcz komunizmu, każda nowa regulacja, każdy nowy podatek i składka, czy wzrost obecnych to mały, a czasem jednak, niestety, duży krok do starych, nieciekawych czasów komunistycznej niewoli.
Nadchodzące wybory dają nam szansę na zatrzymanie tego kierunku, ale czy Polacy ją wykorzystają? Większość wyborców jest tak zmanipulowana wszechobecną propagandą płynącą z głównych mediów, że nie widzi alternatywy dla POPiS-u. A przecież oprócz POPiS-u, który należy traktować jako jedno, bo w sprawach istotnych ich rządy niczym się od siebie nie różnią, oprócz PSLD (PSL + SLD) jest jeszcze Konfederacja. Konfederacja Wolność i Niepodległość, która po raz pierwszy pokazała się podczas tegorocznych wyborów do Parlamentu Europejskiego, która przedstawia prawicowy program zarówno w sprawach społecznych, jak i gospodarczych, program, który istotnie może zmienić nasze państwo i który jest w opozycji do tego, co przedstawia i realizuje POPiS.
Patrząc na listę kandydatów Konfederacji w naszym okręgu wyborczym, tj. okręg nr 18 z siedzibą w Siedlcach, warto zauważyć, że są tam aż cztery osoby z naszego powiatu, konkretnie nawet z naszej gminy, tak więc jest w kim wybierać, a jak wiadomo, od przybytku głowa nie boli. Im więcej będzie przedstawicieli Konfederacji w Sejmie i Senacie, tym większa szansa na realną zmianę, a nie pozorowane reformy, lub choćby na powstrzymanie realizacji głupich pomysłów obecnej ekipy rządzącej. W ogóle to tylko Konfederacja ma szansę pozbawić PiS większości, bo może przejąć rozczarowanych polityką PiS-u ich byłych wyborców, tych którzy przejrzeli, albo jeszcze w czasie kampanii przejrzą na oczy i zobaczą, że to nie jest prawica, a polityka zagraniczna dalej jest prowadzona na kolanach, tylko klęcznik się zmienił.
Jak sobie na te cztery lata pościelimy, tak i się wyśpimy. Jakich posłów wybierzemy, takie i prawo będziemy mieli stanowione i w odpowiedniej wysokości płacili podatki.
P.S. Okazało się już, po co CBA kupiło system Pegasus służący do podsłuchiwania nas poprzez smartfony, mianowicie po to, by jeszcze dokładniej wsłuchiwać się w nasze potrzeby. Oby po 13 października nie pozostał nam tylko czarny humor.
Internauta

Dane teleadresowe

Wydawca: Tygodnik Informacyjno-Reklamowy "Wyszkowiak" S.C.

Redakcja: Justyna Pochmara, Hubert Morka, Irena Prusińska, Hanna Zielińska (kolportaż).

Adres redakcji:
ul. Gen. J. Sowińskiego 61, 07-202 Wyszków, tel./fax (0-29) 742-07-05,
e-mail: redakcja@wyszkowiak.pl

Nr konta: IdeaBank 20 1950 0001 2006 0617 8079 0002

Redakcja zastrzega sobie prawo skracania nadesłanych materiałów i nie odpowiada za treść reklam oraz listów do redakcji.

Tekstów nie zamówionych nie zwracamy. Reklamy przyjmowane są w siedzibie redakcji.

REKLAMA

  • Reklama
  • Reklama
  • Reklama

Projekt witryny

Wykonanie: INFOSTRONY - Adam Podemski, e-mail: adam.podemski@infostrony.pl