Menu górne

REKLAMA

  • Reklama
Dziś jest 17 stycznia 2021 r., imieniny Antoniego, Jana

Przed kamerami czuję się jak ryba w wodzie

(Zam: 24.11.2020 r., godz. 12.48)
  • Do udziału w programie Bartłomiej Bala rzetelnie się przygotowywał i opracował taktykę gry
    Do udziału w programie Bartłomiej Bala rzetelnie się przygotowywał i opracował taktykę gry
Ma 20 lat i ogromną życiowa energię. Niedawno wygrał program „Jaka to melodia”. Udział w teleturniejach okazał się dla niego niezwykłą przygodą i pasją. Poznajcie Bartłomieja Balę z Lucynowa, którego z pewnością jeszcze nie raz zobaczymy w telewizji.


Skąd pomysł na udział w programie?
Bartłomiej Bala: Chęć wzięcia udziału w teleturniejach towarzyszyła mi od dzieciństwa, ale wtedy to było bardziej marzenie niż rzeczywiste plany. Wszystko zmieniło się, gdy w czerwcu 2019 roku zerwałem więzadła krzyżowe podczas gry w piłkę, przeszedłem operację i byłem uziemiony w domu na kilka miesięcy. Wtedy postanowiłem wysłać zgłoszenia do kilku teleturniejów i spróbować spełnić swoje marzenia. Czasu miałem bardzo dużo, więc wziąłem się za naukę. Chciałem również zyskać trochę rozpoznawalności oraz atencji płci przeciwnej (śmiech)

Czy to pierwszy tego typu teleturniej, w którym brał Pan udział?
- Nie, to nie jest mój pierwszy teleturniej. Zadebiutowałem w teleturnieju „Gra słów. Krzyżówka” w maju tego roku. Następnie przyszedł czas na „Jaka to melodia”. Poza tym brałem udział w „Jeden z dziesięciu”, ale emisja będzie dopiero 17 listopada, i programie „Łowcy Nagród” – emisja przewidywana około 4 grudnia.

Wygrana to duże przeżycie, przygoda, sposób na sprawdzenie się?
- Zawsze powtarzam moim znajomym, że na razie biorę udział w teleturniejach nie dla wygranej, lecz dla samej przygody. Mam dopiero 20 lat, nie posiadam jeszcze, jak moi starsi przeciwnicy, tej wiedzy i życiowego doświadczenia, które przydaje się w tego typu teleturniejach. Lecz ku mojemu zdziwieniu, udało mi się wygrać sporą kwotę w „Jaka to melodia” i było to dla mnie ogromne przeżycie. Nie spodziewałem się, że może mi pójść aż tak dobrze. To dla mnie ogromna przygoda, zawsze chciałem wyróżnić się czymś od innych ludzi, nie być przeciętnym, szarym człowiekiem. Kiedy będę w podeszłym wieku, chcę usiąść w fotelu i czuć się spełnionym, zrealizować swoje cele i nie mieć do siebie pretensji, że czegoś nie zrobiłem. Wydaje mi się, że droga, którą wybrałem, czyli startowanie w różnych programach, pomoże mi spełnić moje oczekiwania.

Jak na udział w programie zareagowała rodzina, znajomi?
- Reakcje były różne, najwięcej wsparcia dostawałem od rodziców, którzy podziwiali mnie za odwagę i chęć realizowania swoich marzeń. Niektórzy znajomi kibicowali mi, aby poszło mi jak najlepiej, ale znaleźli się też tacy, którzy odradzali mi startu, gdyż obawiali się, że mogę się delikatnie skompromitować. Lecz po emisji, szczególnie w „Jaka to melodia” wiele osób pisało do mnie z gratulacjami, było ich naprawdę dużo. Wiele byłych uczestników programu odezwało się do mnie za pomocą Facebooka i gratulowało mi wygranej, pomimo tak młodego wieku. Lecz najpiękniejszą nagrodą dla mnie były łzy moich rodziców i ta duma, która ich rozpierała – był to jeden z najwspanialszych momentów mojego życia.

Jakie ma Pan plany, marzenia związane z udziałem w teleturniejach, programach?
- Mam ogromne plany z tym związane. Zdałem sobie sprawę, że branie udziału w takich programach to jest to, co chcę robić w życiu. Znalazłem swoją drogę, którą chcę podążać. Przed kamerami czuję się jak ryba w wodzie, zamiast stresu towarzyszy mi uśmiech. To jest coś pięknego.
Kolejnym moim celem jest udział w programie „Milionerzy”, udało mi się nawet przejść już casting, ale nagranie mam zaplanowane na przełomie lutego i marca. Zobaczymy, co z tego wyjdzie, ponieważ sytuacja z COVID-em nie uspokaja się. Chciałbym bardzo wziąć też udział w „Kole Fortuny”, jak również ponownie wystartować w „Jaka to melodia” (tu muszę odczekać 6 miesięcy, takie są zasady). W dalszej perspektywie moim marzeniem, raczej mało prawdopodobnym do realizacji, jest udział w programie „Big Brother”. Mam dopiero 20 lat, czas pokaże, co się wydarzy.

Czy wyobrażenia o występie w programie mocno różniły się od realiów?
- Na pewno trochę tak. Bałem się, że kamera po prostu mnie połknie, nie będę potrafił się wysłowić, będzie panować napięta atmosfera. Okazało się zupełnie inaczej – każdy oczywiście się stresował, ale prowadzący zadbał o znakomitą atmosferę i cały ten stres jakoś uciekł. Nie wyobrażałem sobie, że tak dużo ludzi będzie mnie oglądać. Po emisji wiele osób zaczepiało mnie na przykład w sklepie i mi gratulowało, co było dla mnie ogromnie miłe i sprawiało mi wiele przyjemności. Takie reakcje ludzi motywują do dalszego działania.

Jaką muzyką szczególnie się Pan pasjonuje?
- Szczerze, najbardziej uwielbiam disco polo, które potrafi poprawić mi humor, kiedy mam gorszy dzień, ale interesuję się też wieloma rodzajami muzyki, szczególnie latami 80 i 90. Moją ulubioną polską piosenką jest utwór Urszuli „Rysa na szkle”, a zagraniczny przebój to „Balada Boa” Gustavo Lima.

Czy do udziału w programie szczególnie się Pan przygotowywał i jak?
- Na początku, gdy dostałem zaproszenie na casting z programu „Jaka to melodia” wahałem się, czy w ogóle wziąć udział. Myślałem „Gdzie ja fan disco polo nadaję się do takiego programu?”. Ale postanowiłem chociaż spróbować powalczyć. Znalazłem na stronie internetowej listę ponad 300 artystów i zacząłem uczyć się ich piosenek. Praca była mozolna, lecz sprawiała mi przyjemność. Następnie zapisałem sobie w zeszycie kolejnych 300 artystów, których nie było na liście wcześniejszej, a których znalazłem na YouToubie. Nauczyłem się i ich, a na koniec oglądałem stare odcinki programu „Jaka to melodia” i sprawdzałem swoją wiedzę. Musiałem przygotować również szczegółową taktykę na samą grę, bez której nie miałbym większych szans.

Jak Pan definiuje swój życiowy optymizm?
- Optymizm i pozytywne nastawienie jest bardzo ważne. Staram się być zawsze uśmiechnięty, otwarty, bo wtedy inni ludzie lepiej odbierają taką osobę. Jestem optymistą, ponieważ cieszę się z każdej chwili życia, która jest mi dana, chce ją wykorzystać na 100% z uśmiechem na twarzy.

Kilka słów o sobie…
- Mieszkam obecnie w Lucynowie oddalonym od Wyszkowa o ok. 5 kilometrów. Jestem studentem psychologii, planuję tę dziedzinę połączyć z pracą w Policji. Interesuję się sportem, w szczególności piłką nożną, matematyką, historią oraz wiedzą ogólną. Jestem ogromnym fanem FC Barcelony, sam gram w założonym przez siebie zespole ZKS
Lucynów na pozycji napastnika. Ukończyłem Liceum Ogólnokształcące im. Cypriana Kamila Norwida w Wyszkowie na kierunku matematyczno-biologiczno-chemicznym. Mój ulubiony film to „Uwierz w ducha”. Chciałbym bardzo podziękować redakcji „Wyszkowiaka”, że miała ochotę przeprowadzić ze mną wywiad, jest to dla mnie ogromne wyróżnienie, jeszcze raz dziękuje.
Rozmawiała
Justyna Pochmara


  • - Jestem optymistą, ponieważ cieszę się z każdej chwili życia - mówi o sobie Bartłomiej Bala
    - Jestem optymistą, ponieważ cieszę się z każdej chwili życia - mówi o sobie Bartłomiej Bala

Napisz komentarz

Dane teleadresowe

Wydawca: Tygodnik Informacyjno-Reklamowy "Wyszkowiak" S.C.

Redakcja: Justyna Pochmara, Irena Prusińska, Hanna Zielińska (kolportaż).

Adres redakcji:
ul. Gen. J. Sowińskiego 61, 07-202 Wyszków, tel./fax (0-29) 742-07-05,
e-mail: redakcja@wyszkowiak.pl

Nr konta: IdeaBank 20 1950 0001 2006 0617 8079 0002

Redakcja zastrzega sobie prawo skracania nadesłanych materiałów i nie odpowiada za treść reklam oraz listów do redakcji.

Tekstów nie zamówionych nie zwracamy. Reklamy przyjmowane są w siedzibie redakcji.

REKLAMA

  • Reklama
  • Reklama
  • Reklama

Projekt witryny

Wykonanie: INFOSTRONY - Adam Podemski, e-mail: adam.podemski@infostrony.pl