Menu górne

REKLAMA

  • Reklama
Dziś jest 04 lipca 2020 r., imieniny Malwiny, Teodora

Podaruj życie

Ikona
(Zam: 01.03.2011 r., godz. 12.50)

„Oddawanie organów jest prawdziwym aktem miłości. Nie jest to przecież kwestia podarowania czegoś, co należy do nas, lecz podarowania czegoś z siebie.” (Jan Paweł II)

W minionym miesiącu, w lutym, obchodziliśmy Dzień Dawcy Szpiku. Temat choroby nowotworowej i dawstwa szpiku nie jest popularny, krąży wiele mitów, przesądów, dotyczących tego, jak wygląda pobieranie szpiku i jakie może mieć konsekwencje dla dawcy. Niechętnie słuchamy tego, co dotyczy raka, przeszczepów, jakby omijanie tych tematów stawiało nas w bezpiecznej odległości od tej problematyki. Nie jest to jednak rozwiązanie, bowiem należy sobie uświadomić, że któregoś dnia sami możemy stanąć wobec takiego faktu w swojej rodzinie, najbliższym otoczeniu.

Słów kilka o przeszczepie
Mówi się, że przecież idealnym dawcą może być rodzeństwo, rodzice. Nie zawsze. Tylko dla około 30 % chorych znajdzie się dawca rodzinny, pozostali są zależni od dawcy niespokrewnionego. Szansa na jego znalezienie wynosi średnio 1:25 000. Przeszczep szpiku jest jedną z metod leczenia chorób nowotworowych układu krwiotwórczego, tj. białaczki, chłoniaka, anemii aplastycznej, czy wrodzonych zespołów niedoborów odporności. Dawca i biorca szpiku dobierani są na podstawie porównania antygenów zgodności tkankowej. Najłatwiej dobrać dawcę dla Polaka szukając go na obszarze Polski – we własnej populacji występuje największa zbieżność genetyczna. Kluczowe są komórki krwiotwórcze, znajdujące się szpiku. Z nich tworzą się krwinki czerwone, przenoszące tlen do narządów i tkanek, białe, odpowiadające za odporność oraz płytki krwi, zabezpieczające przed krwawieniem. Szpik jest narządem o olbrzymich zdolnościach do namnażania się komórek. W ciągu każdej sekundy u dorosłego człowieka powstaje ponad 2 mln krwinek czerwonych.

Na czym polega i jak wygląda przeszczep
Są dwa sposoby pobrania szpiku. Jeden w znieczuleniu ogólnym przez nakłucia kości biodrowych. Poza nakłuciem nie wykonuje się żadnego nacięcia. Zabieg trwa 1–2 godzin, po 24 godzinach dawca może opuścić szpital. Szpik ma duże możliwości regeneracyjne, ubytek w tkance szpikowej odtwarza się w ciągu kilku tygodni. Jeszcze krótszy okres regeneracyjny potrzebny jest po pobraniu komórek macierzystych z krwi dawcy. Zabieg trwa nieco dłużej, do regeneracji dochodzi już po kilku godzinach.

Kto może zostać dawcą
Każdy pełnoletni, kto nie jest obciążony chorobami genetycznymi, dziedzicznymi i przewlekłymi człowiek może zostać dawcą szpiku. Preferowani są ludzie młodzi – najlepiej między 18. a 30. rokiem życia, gdyż od momentu zamieszczenia potencjalnego dawcy w rejestrze do chwili oddania szpiku może upłynąć nawet 15 lat. Decyzja zostania honorowym dawcą musi być w pełni świadoma i przemyślana, bo jest podjęta na wiele lat. Zdrowie, młodość i wola niesienia pomocy – to czynniki niezbędne, aby nim zostać. Dawstwo wykluczają: infekcje wirusami HIV i zapalenia wątroby typu B i C, choroby onkologiczne, hemofilia i niektóre choroby krwi, astma, nadciśnienie, cukrzyca, schorzenia serca – jeśli wymagają podawania leków, epilepsja i inne choroby neurologiczne, anemia, choroby nerek i układu moczowego, gruźlica.

Wiemy coraz więcej
Szacuje się, że co godzinę w Polsce ktoś dowiaduje się, że ma białaczkę. Dla części z tych osób jedyną szansą na nowe życie jest przeszczep od dawcy niespokrewnionego. Temat został ostatnio nagłośniony dzięki temu, że trwały poszukiwania dawcy dla Adama Darskiego „Nergala”, wokalisty zespołu Behemoth, cierpiącego na białaczkę. Problem, który zazwyczaj zamyka rodziny w samotności i cierpieniu, zyskał nieoczekiwanie medialny wymiar. Dzięki fali współczucia i trochę na zasadzie „pospolitego ruszenia”, w wyniku akcji szukania dawcy szpiku dla muzyka, trwającej ok. trzy miesiące, w kraju zarejestrowało się ok. 30 tys. potencjalnych dawców. To jedna trzecia liczby wszystkich osób zarejestrowanych w bankach szpiku w kraju. Obecnie jest ich ok. 108 tysięcy. Wcześniej, w 2008 r. Polaków poruszyła heroiczna walka o życie Agaty Mróz-Olszewskiej, złotej medalistki Mistrzostw Europy w siatkówce. Znane, „medialne” nazwisko zachęca ludzi do zainteresowania się chorobą. W przypadku tego typu schorzeń jest to szczególnie cenne, ponieważ każdy, kto zarejestrował się w banku dawców szpiku, zwielokrotnił szanse na przeżycie innych chorych. Polska baza dawców jest zbyt skromna w stosunku do potrzeb. Pocieszające jest to, że wzrasta świadomość ludzi, coraz więcej młodych osób chce być czyimś bohaterem – niewielkim kosztem uratować komuś życie.

„Jak boli cały człowiek…”
Cytowane liczby, terminy medyczne i statystyki nie obrazują całości zjawiska, na które przecież składa się również cierpienie chorego i rodziny, poczucie bezradności i osamotnienia, trudne emocje, towarzyszące chorobie, często odejściu osoby, bez której trudno wyobrazić sobie dalsze życie. Oddajemy zatem głos tym, którzy mogą to wytłumaczyć, cytujemy fragmenty blogu, poświęconemu dziecku, które zmagało się z białaczką. Hania Wesołowska od września 2007 r. do marca 2008 r. przebywała w Klinice Hematologii i Onkologii Dziecięcej Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Była chora na białaczkę szpikową, przeszła pięć cykli chemioterapii, co miesiąc poddawana była czterodniowej chemii podawanej dożylnie. Przeszła też 21-dniowy, codzienny, cykl naświetleń czaszki, do każdego naświetlania była usypiana, a następnie wybudzana, cztery razy w ciągu miesiąca miała wykonywaną punkcję lędźwiową. Po drugim cyklu chemioterapii Hania przeszła wstrząs septyczny, jedną z komplikacji był wylew krwi do oka. Hania nie odzyskała wzroku w lewym oku. Zmagała się w walce z bólem i infekcjami, które pustoszyły jej organizm. Miała też przeprowadzony zabieg operacyjnego usunięcia z żyły głównej cewnika, przez który podawano leki oraz chemię. W ranę po wkłuciu wdała się infekcja, co pociągnęło za sobą rozwój bardzo groźnej bakterii i kolejne komplikacje w leczeniu choroby. Hani wtedy założono tymczasowe bolesne wkłucie w nogę, które usunięto po trzech tygodniach. Poniższe wpisy pochodzą z bloga, prowadzonego przez Monikę Piotrowską – www.haniawesolowska.fotolog.pl.
21 marca 2008 r. Hania wraz z rodzicami przyjechała do domu. Była z tego powodu tak szczęśliwa, że nie chciała położyć się spać do 1.30 w nocy. Wstępne wyniki punkcji szpiku, które rodzice Hani dostali przed wyjazdem były dobre.
1 czerwca 2008 r. Hania walczyła z infekcją. Minusem chemii jest to, że nawet drobnostki, które atakują organizm, urastają do rangi wielkiego problemu. To, co dla zdrowego dziecka jest ledwie zauważalne, u dziecka leczonego chemioterapią jest udręką: wysokie gorączki, ból, itp.
7 lipca 2008 r. PRZESZCZEP SZPIKU JEST KONIECZNY.
Hania była bardzo zrezygnowana, nie chciała oglądać żadnych książeczek, bajeczek.
5 listopada 2008 r. Dzisiaj między 11.19 a 11.37 lekarze przeszczepili Haneczce szpik. Wszystko trwało kilkanaście minut. Lekarze mówią, że zabieg się udał. Niestety, trzeba czekać. To, czy szpik się przyjął okaże się w ciągu kilkunastu dni.
14 listopada 2008 r.– Hania nie chce jeść, ma silne bóle, dostaje morfinę.
17 listopada 2008 r. Jest mi bardzo przykro, że muszę to napisać, ale niestety stan zdrowia Hani bardzo się pogorszył.
20 listopada 2008 r. – Są skoki ciśnienia i saturacji, bardzo powiększona wątroba, niewydolność krążeniowa i oddechowa.
2 grudnia 2008 r. Z Hanią jest obecnie bardzo źle. Nie będę wdawać się w szczegóły. Hania bardzo cierpi w wyniku komplikacji poprzeszczepowych. Płuca, wątroba, jelita, przełyk... Haneczka krwawi, krew nie chce krzepnąć...
6 grudnia 2008 r. Milczałam długo, wiem... Ale nie wiedziałam, nadal nie wiem, co powiedzieć, co napisać. Dziś rano zadzwonił Daniel i powiedział, że nie ma dobrych wieści, a w zasadzie ma tę najgorszą... Hania w nocy z piątku na sobotę zasiliła grono Aniołków. Ciężko stwierdzić, gdzie teraz przebywa (dla każdego z nas jest to inne miejsce, bo każdy ma o nim inne wyobrażenie), ale niewątpliwie jest jej tam dobrze i jest tam szczęśliwa. Patrzy na nas z góry i mówi: nie smućcie się. Ja nie jestem nieszczęśliwa. Jest mi tu dobrze. Nie cierpię. Przynajmniej tak to sobie wyobrażam...
Ostatnie kilkanaście miesięcy Haneczka była dzielną wojowniczką, małą bohaterką... Radziła sobie z rzeczami takimi, z jakimi często nie radzą sobie silni i dorośli ludzie. Kibicowaliśmy jej, trzymaliśmy za nią kciuki. Wierzyliśmy...
6 grudnia Święty Mikołaj przynosi dzieciom wymarzone prezenty. Dzisiejszej nocy Haneczce zostało odebrane cierpienie. Nie ma takich słów, które są w stanie opisać nasz żal i smutek. Hania zawładnęła naszymi sercami. Myślę, że wielu z nas pokochało ją tak, jak własne dzieci...
Drodzy Przyjaciele, Goście Sporadyczni i Stali Czytelnicy Haninkowego Bloga.
Nie wiem, jak Was, ale mnie Hania wiele nauczyła. Nauczyła mnie, że należy walczyć do samego końca. Nauczyła mnie, że nie należy przejmować się bzdurami. Wiecie, jak mi głupio, kiedy zauważę, że narzekam z powodu głupiego bólu głowy? Od razu myślę sobie tak: hej brefko! Na świecie są ludzie, czasem zupełnie całkiem mali, którzy cierpią okropne męki, a nie skarżą się.
Czasem denerwuję się, że moje dziecko łobuzuje. Jest mi jeszcze głupiej, bo myślę sobie: halo, brefko! Pobudka! Twoje dziecko jest zdrowe! To nic, że czasem broi. Dzieci po to przecież są!
27 stycznia 2009 r. Ostatnio usłyszałam, że ludzie nie zaglądają na strony chorych dzieciaków, bo jest im przykro, że dzieci cierpią, a oni nie mogą im pomóc (!) Otóż nie słyszałam większej bzdury! Przecież nie chodzi tylko o to, żeby wpłacać pieniądze. Każdy ma grupę znajomych, którym może po prostu przesłać link z prośbą o przesłanie go dalej. Każdy może napisać kilka ciepłych słów rodzicom takiego malucha. Ludzie najczęściej nie pamiętają, że jutro to oni lub ich najbliżsi mogą zachorować i będą potrzebować właśnie takiej pomocy. Na pewno potem nie chcieliby usłyszeć, że inni nie chcą o nich wiedzieć...
Monika Piotrowska wspomina, że wraz z rodzicami zastanawiała się nad sensem istnienia blogu, jednak po namyśle zdecydowali się na dalsze jego prowadzenie. „Jednogłośnie stwierdziliśmy, że nie kasujemy bloga. Jest pamiątką minionych dni, tygodni, miesięcy. Jest pamiątką po Hani. Poza tym będzie nam służył do wielu innych celów. Jakich? To się dopiero okaże”.
Być może takim celem jest uświadamianie ludziom wagi poruszanego problemu, być może ktoś z czytających jest w stanie uratować czyjeś życie, stosunkowo niewielki kosztem. Jak powiedział rodzic jednego z chorych dzieci, jesteśmy w stanie bez wahania wskoczyć do wody, żeby uratować tonącego, a boimy się igły.

Białaczka – jak się objawia
We wczesnych stadiach rozwoju większość typów białaczek przebiega bezobjawowo. Późne objawy stanowią: uczucie znużenia, bladość oraz złe samopoczucie i ospałość, łatwe tworzenie się siniaków, krwawienia z dziąseł, z nosa, nadwrażliwość na zakażenia, szczególnie wirusowe infekcje górnych dróg oddechowych oraz zapalenie oskrzeli i płuc, którym towarzyszy niezbyt wysoka gorączka, bóle głowy, powiększenie węzłów chłonnych, wychudzenie, też uczucie ucisku w lewym podżebrzu (spowodowane przez powiększoną śledzionę). Objawy białaczki mogą pojawić się w ciągu dwóch tygodni. Jednak u niektórych chorych trwa to dłużej. W białaczce ostrej występują objawy, które przypominają chorobę zakaźną. Są to: gorączka, ból stawów, osłabienie, wrzodziejące zapalenie płuc, gardła i jamy ustnej. Nowotwory wieku dziecięcego występują zdecydowanie rzadziej niż u dorosłych, stanowiąc 3% nowotworów całej populacji. Ponad połowa nowotworów dotyczy dzieci do 5. roku życia. W Polsce zapada na nie 1200 dzieci rocznie. Rozwijają się podstępnie, zazwyczaj przez długi okres nie upośledzając sprawności dziecka. Rodziców nie niepokoją pojedyncze – wydawać by się mogło błahe – zaburzenia. Nowotwory złośliwe stanowią nadal drugą po wypadkach i zatruciach przyczynę zgonów dzieci, gdyż są rozpoznawane za późno, co zmniejsza skuteczność leczenia. Czujność rodziców powinny wzbudzić takie objawy, utrzymujące się pomimo stosowania doraźnych leków: powiększenie węzłów chłonnych, gorączka, bladość, osłabienie, krwawienie z nosa, ust, skłonność do siniaczeń.

E.E.

Napisz komentarz

Dane teleadresowe

Wydawca: Tygodnik Informacyjno-Reklamowy "Wyszkowiak" S.C.

Redakcja: Justyna Pochmara, Irena Prusińska, Hanna Zielińska (kolportaż).

Adres redakcji:
ul. Gen. J. Sowińskiego 61, 07-202 Wyszków, tel./fax (0-29) 742-07-05,
e-mail: redakcja@wyszkowiak.pl

Nr konta: IdeaBank 20 1950 0001 2006 0617 8079 0002

Redakcja zastrzega sobie prawo skracania nadesłanych materiałów i nie odpowiada za treść reklam oraz listów do redakcji.

Tekstów nie zamówionych nie zwracamy. Reklamy przyjmowane są w siedzibie redakcji.

REKLAMA

  • Reklama
  • Reklama
  • Reklama

Projekt witryny

Wykonanie: INFOSTRONY - Adam Podemski, e-mail: adam.podemski@infostrony.pl