Menu górne

REKLAMA

  • Reklama
Dziś jest 04 lipca 2022 r., imieniny Malwiny, Teodora



Lekarz nie pomógł, bo skończyły się zapisy

Ikona
(Zam: 09.01.2013 r., godz. 10.28)

- Jak lekarz mógł odesłać moje dziecko z tak wysoką gorączką na Szpitalny Oddział Ratunkowy? – mówi oburzony Czytelnik. Pediatra nie zbadał jego półprzytomnej córki, bo tego dnia skończyły się zapisy pacjentów. – Lekarzowi, który nie przyjmuje dziecka w takiej sytuacji, brak wyobraźni – słyszymy w biurze Rzecznika Praw Pacjenta.

Gdy kilkunastoletnia córka pana Andrzeja zaczęła skarżyć się na silny ból głowy i wysoką gorączkę (miała prawie 40 st. C), zawiózł ją do jednej z wyszkowskich przychodni. Tam dowiedział się od lekarki, że dziewczyna nie będzie przyjęta, bo limit zapisów się wyczerpał.
- Moja córka słaniała się na nogach, była półprzytomna. Zapytałem, co mam w tej sytuacji robić. Usłyszałem, że mam jechać na SOR – relacjonuje Czytelnik. – Uważam, że to skandal, że dziecku w tym stanie lekarz odmawia pomocy.
Pan Andrzej pojechał więc do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego – tam wizyta trwała dziesięć minut.
- W szpitalu zajęto się nami bez zarzutów – mówi Czytelnik.
SOR-y zostały powołane do pomocy w przypadkach zagrożenia życia. Zgodnie z rozporządzeniem ministra zdrowia „szpitalny oddział ratunkowy (...) udziela świadczeń opieki zdrowotnej, polegających na wstępnej diagnostyce oraz podjęciu leczenia w zakresie niezbędnym do stabilizacji funkcji życiowych osób, które znajdują się w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego”.
Jak przyznaje dyrektor wyszkowskiego szpitala Cecylia Domżała, sytuacja w której znalazł się pan Andrzej nie jest odosobniona.
- Często zdarzają się takie przypadki, to zjawisko nagminne, że lekarze podstawowej opieki zdrowotnej kierują pacjentów do szpitala i musimy ich przyjmować w ramach Szpitalnego Oddziału Ratunkowego albo w ramach nocnej pomocy lekarskiej – informuje. – Pacjent z wysoką gorączką niekoniecznie kwalifikuje się do tego, by trafić na SOR, ale nie możemy go odesłać. To człowiek chory, musimy go zbadać, by ustalić wskazania do dalszego leczenia – mówi.
Zapewnia, że każdy pacjent, który trafi na SOR, otrzyma pomoc.
- Nie odsyłamy nikogo, chociaż od strony formalno-prawnej powinniśmy dokonywać selekcji pacjentów i lżejsze przypadki odsyłać. Nie chcemy jednak ponosić żadnego ryzyka, uważamy, że dobro pacjenta jest najważniejsze, przyjmujemy wszystkich i staramy się w miarę naszych możliwości pomóc – mówi dyrektor wyszkowskiego szpitala. – Nie chcę oceniać działalności lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, ale jeśli jest to dziecko z temperaturą czterdzieści stopni, to żaden lekarz odesłać go nie powinien – mówi.
Podobnego zdania jest Barbara Górska z biura Rzecznika Praw Pacjenta.
- SOR powstał po to, by ratować życie, a nie wyręczać lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej – mówi. – Lekarzowi, który nie przyjmuje dziecka w takiej sytuacji, brak wyobraźni, to kwestia pewnej przyzwoitości – dodaje.
Gdy lekarz odmawiał przyjęcia pacjenta, radzi odwoływać się od tej decyzji od razu do kierownika przychodni.
- To człowiek jest od decydowania w takich przypadkach – podkreśla.
W Biurze Rzecznika Praw Pacjenta działa też ogólnopolska bezpłatna infolinia czynna od poniedziałku do piątku w godzinach 9.00-21.00. Dzwoniąc pod numer 800-190-590 można odpowiedzi na pytania, czy wątpliwości związane z prawami pacjenta.
J.P.

Komentarze

Dodane przez Bożena, w dniu 09.01.2013 r., godz. 18.13
"Egzekwują swoje" niby prawa, Europa pełną buzią. Jeszcze przydałaby się nam taka jak na Zachodzie, czy w Ameryce "Lekarska odpowiedzialność finansowa i karna za popełniane błędy", bo w tym temacie jesteśmy "za murzynami"!
Dodane przez Asia, w dniu 09.01.2013 r., godz. 19.00
Też uważam, że to skandal! Karygodne!
Dodane przez Zen, w dniu 09.01.2013 r., godz. 19.21
Później się zwykli ludzie burzą, że tacy np. zwolnieni są praktycznie z płacenia POdatków od nieruchomości za swoje gabinety. Może trzeba zacząć ich traktować jak wszystkich, a nie jak "święte krowy"?
Dodane przez niania, w dniu 09.01.2013 r., godz. 19.39
to wypada pochwalić szpitalny oddział ratunkowy
Dodane przez irek, w dniu 09.01.2013 r., godz. 19.45
A do kogo odwołać się, kiedy odmawia przyjęcia pacjenta kierownik przychodni?
Dodane przez O.N.A., w dniu 09.01.2013 r., godz. 19.54
A czy nie są to ci sami lekarze, którzy na co dzień pracują w szpitalu?
Dodane przez Jan4P, w dniu 09.01.2013 r., godz. 20.30
Czyli jak sie skończył limit, to można odłączyć pacjenta od aparatury...czy zawsze już lekarzom będzie chodzić tylko i wyłącznie o pieniądze? A co z prawną odpowiedzialnością, która dotyczy nas wszystkich, za nie udzielenie pomocy? Może do prokuratury trzeba z tym iść!
Dodane przez kolka, w dniu 09.01.2013 r., godz. 21.00
bezwzględny obowiązek udzielenia pomocy drugiemu człowiekowi nie dotyczy lekarzy, nie wiedzieliście?
Dodane przez Gong, w dniu 09.01.2013 r., godz. 22.46
Oj coś ostatnio cienko z reputacją lekarzy, same afery...
O jakiego lekarza chodzi?
Dodane przez TD, w dniu 09.01.2013 r., godz. 23.15
...Lekarzowi, który nie przyjmuje dziecka w takiej sytuacji, brak wyobraźni, to kwestia pewnej przyzwoitości - dodaje.
Dodane przez Wanda, w dniu 10.01.2013 r., godz. 00.44
Lekarz nie udzielił pomocy tylko dlatego, ze skończyły mu się limity? Czy jest jeszcze coś takiego jak lekarska etyka? A co, ze zwykłą ludzką empatią na cierpienie drugiego człowieka, nie wierzę w to co czytam. Czy pieniądze mogą tak zdegenerować wykształconego człowieka, elitę społeczeństwa? Brak mi słów.
Przysięga Hipokratesa - państwo Tuska i Kopacz!
Dodane przez TD, w dniu 10.01.2013 r., godz. 01.39
...Kobieta zmarła kilkadziesiąt metrów od prywatnej przychodni. Mimo dwukrotnej prośby o pomoc lekarzy prywatnej placówki, żaden z nich nie wyszedł na zewnątrz...
Wyszkowska przychodnia
Dodane przez Paulina, w dniu 10.01.2013 r., godz. 10.26
W Wyszkowskiej przychodni dla najmłodszych dzieci pacjenci bardzo często są ignorowani.Telefonicznie ciężko się zarejstrować bo linia jest zajęta,a jak się w końcu uda dodzwonić to pielęgniarka twierdzi,że brak już zapisów i należy osobiście o godzinie 7 zapisać dziecko w przychodni.Ciekawe jakim cudem skoro mieszkam po za wyszkowem.Raz odmówiono mi zbadania 4 miesiecznej córki też przez brak zapisów,a pod gabinetem lekarki świeciła pustkami ani jedna osoba nie czekała więc mila by czas żeby zbadać moją córkę.Żałośni są i tyle w Wyszkowie mieszkam od niedawna,ale z opieki w przychodni w ogole nie jestem zadowolona.
kajetan
Dodane przez maciek, w dniu 10.01.2013 r., godz. 20.35
a może tak ktoś powinien napisać o jaką przychodnię i jakiego lekarza chodzi?? nie! bo w wyszkowie same znajomości - ręka rękę myje... bez znajomości nigdzie nic nie załątwisz!!
Dodane przez Asia, w dniu 10.01.2013 r., godz. 22.36
Znam także dobrych i oddanych lekarzy. Taka anonimowość stygmatyzuje całe środowisko, a po co? Człowiek przedstawił konkretną sprawę, ale chyba zapomniał skonkretyzować placówki i osoby. Dlaczego? Ze strachu, to po co w ogóle przyszedł z tym do redakcji?
Dodane przez Anonim, w dniu 11.01.2013 r., godz. 01.13
A autorowi tego tekstu to nie przyszlo do glowy ze trzeba jednak lekarza tez zapytac o zdanie w tej sprawie, to chyba podstawowa zasada pracy dziennikarskiej? Ale najlepiej to etyki uczyc innych jak widac
Dodane przez cocolino, w dniu 11.01.2013 r., godz. 09.05
...Jak przyznaje dyrektor wyszkowskiego szpitala Cecylia Domżała, sytuacja w której znalazł się pan Andrzej nie jest odosobniona... - Ale jednak należało wskazać winowajcę.
Dodane przez Bożena, w dniu 11.01.2013 r., godz. 09.41
Brakuje jedynie wskazania konkretnego lekarza oraz przychodni. Co niby rzeczony lekarz miałby tu do POwiedzenia? Z ręką na sercu przysiągłby, że mu sie naprawdę limity skończyły ? Takie tłumaczenia niech sobie zostawi dla komisji etyki lekarskiej.
Bo zupa była za słona...
Dodane przez Wacek, w dniu 11.01.2013 r., godz. 11.53
O jakie k.. pytać zdanie? lekarz już swoje powiedział i co gorsza zrobił, a raczej nie zrobił, bo odmówił dzieciakowi pomocy. Zdjęcie mu zrobić było i opublikować.
W Nocnej Pomocy
Dodane przez leo, w dniu 11.01.2013 r., godz. 13.35
W szpitalu w nocnej pomocy lekarskiej nie jest lepiej. Zaspana pani lekarka W. obrażona i zła, że ktoś zawraca jej głowę w nocy. Bo przecież ona przyszła się wyspac na dyżurze.
Dodane przez Matka Polka, w dniu 11.01.2013 r., godz. 14.15
Co teraz odwracać kota ogonem i robić winnego nie z lekarza, a z rodzica, który ujawnił wszystkim jaka jest prawda. Jak lekarz ma coś do powiedzenia niech się ujawni i opowie nam "swoją wersję", dlaczego zostawił dziecko na lodzie i "umył ręce".
Dodane przez iwo, w dniu 11.01.2013 r., godz. 20.33
Przecież takie odmawianie zdarza się wszystkim lekarzom, bynajmniej nie słyszałem, żeby któryś przyjął chorego jak mu się skończył limit na dany dzień.
Dodane przez bebe, w dniu 12.01.2013 r., godz. 10.54
Przeczytałam tekst, przeczytałam komentarze. Takich przypadków jak u Pana Andrzeja jest pełno. To codzienność. Nie wszyscy lekarze takim swobodnym stosunkiem do wykonywanej pracy się odnoszą. Nie należy więc uogólniać. Często jednak mam wrażenie, że najlepszy pacjent to taki, którego nie ma, który nic nie chce. Dotyczy to nie tylko przychodni-lekarzy rodzinnych czy pediatrów, lecz również lekarzy w szpitalu (w tym na SOR). Gdyby można sobie chorobę zaplanować, to kolejek do lekarza by nie było, bo nikt chorować nie chce. Skoro więc planować tego się nie da, to problemy są - z przyjęciem (limity), ze skierowaniem (nadwykonania) i ze wszystkim - głównie z tym, że pacjent w ogóle jest i niestety czegoś chce. Smutne to, bo służba zdrowia na psy schodzi. trzeba być zdrowym żeby chorować.
Dodane przez Iza, w dniu 12.01.2013 r., godz. 18.30
Chodzi o zwyczajny ludzki odruch, odrobinę empatii. 40' gorączka u dziecka, powinna zwrócić uwagę lekarza. W tym przypadku nie miałoby szans nawet z 43' stopniową, ponieważ lekarz twardo trzyma się limitów... Wygodne wytłumaczenie.
Dodane przez Fan, w dniu 12.01.2013 r., godz. 21.15
W Cechu mieli "kupcy" siedzibę. Każde uPOlitycznione stowarzyszenie marnie kończy :)
Dodane przez Zdzich, w dniu 13.01.2013 r., godz. 10.52
Fanki - chyba ci się artykuły POmyliły? ;)

Napisz komentarz

Dane teleadresowe

Wydawca: Tygodnik Informacyjno-Reklamowy "Wyszkowiak" S.C.

Redakcja: Justyna Pochmara, Hubert Morka, Irena Prusińska, Hanna Zielińska (kolportaż).

Adres redakcji:
ul. Gen. J. Sowińskiego 61, 07-202 Wyszków, tel./fax (0-29) 742-07-05,
e-mail: redakcja@wyszkowiak.pl

Nr konta: IdeaBank 20 1950 0001 2006 0617 8079 0002

Redakcja zastrzega sobie prawo skracania nadesłanych materiałów i nie odpowiada za treść reklam oraz listów do redakcji.

Tekstów nie zamówionych nie zwracamy. Reklamy przyjmowane są w siedzibie redakcji.

REKLAMA

  • Reklama
  • Reklama
  • Reklama

Projekt witryny

Wykonanie: INFOSTRONY - Adam Podemski, e-mail: adam.podemski@infostrony.pl