Menu górne

REKLAMA

  • Reklama
Dziś jest 03 lipca 2020 r., imieniny Anatola, Jacka

Mosty niezgody, czyli iskrzenia ciąg dalszy

Ikona
(Zam: 31.10.2012 r., godz. 10.30)

- Z przykrością muszę powiedzieć, że cały proces planowania tej inwestycji był bardzo zły – stwierdza wójt. Jeden most nie trafia w drogę, drugi jest węższy od drogi, na której się znajduje, a krawężniki są za wysokie. To tylko kilka z wielu zastrzeżeń, jakie ma wójt oraz radni do inwestycji prowadzonej przez powiat na terenie gminy. Na zarzuty podczas gminnej sesji odpowiadał wicestarosta Zdzisław Bocian. Spotkanie miało na celu wyjaśnienie i rozwianie wątpliwości dotyczących przebudowy dwóch mostów i budowy drogi. Czy tak się stało? Jedno jest pewne, mimo zapewnień starosty, że inwestycja zakończy się w planowanym terminie, nie wierzą w to nawet robotnicy pracujący przy budowie.

Sesję rozpoczął przewodniczący Andrzej Garbarczyk. Wszyscy oczekiwali przede wszystkim na odpowiedź od starosty, czy inwestycja zakończy się w planowanym terminie, czyli do końca października, a także wyjaśnień o przebiegu zadania.
- Nie negocjujemy przesunięcia terminu. Wykonawca zapewnił mnie, że do 30 października odda inwestycję, ale w tym czasie na pewno ruchu przez mosty nie puścimy ze względu na to, że technologicznie powinny one jeszcze odstać do 28 dni po położeniu warstwy betonu. Myślę, że w granicach ok. 15 listopada przejazd przez mosty będzie już możliwy – rozpoczął.
Zdzisław Bocian stwierdził, że projekt został zrobiony z rozmachem.
– Robiliśmy wszystko, aby otrzymać dofinansowanie na tę inwestycje, bo sami nie byliśmy w stanie jej wykonać – tłumaczył.
Od ministra na inwestycję powiat otrzymał 1 mln 180 tys. zł, gmina dołożyła 500 tys. zł, wkład powiatu to 960 tys. zł. Na samym początku w budżecie powiatu inwestycja liczyła 2800 m drogi plus dwa mosty, zapisane było na nią 4,5 mln zł. Jeden projekt był na drogę i most w Mostówce, drugi oddzielny na most w Zazdrości.
Później okazało się, że wyremontowane zostaną dwa mosty i droga, ale tylko na odcinku 800 metrów.
Kiedy w końcu budowa się już rozpoczęła, zaczęły się pojawiać problemy techniczne i uciążliwości. Okazało się, że most w Zazdrości został zaprojektowany bez uzgodnienia z drogowcami tzn. prostopadle do rzeczki, natomiast nie związano go z drogą. Trzeba było to przeprojektować, aby łuk był właściwy. Przy rozbiórce mostu okazało się również, że nie zinwentaryzowano gazu, który szedł przy moście i należało dokonać pewnych korekt. W Mostówce na drodze niweleta (linia łącząca punkty wysokościowe, wyznaczające projektowany profil budowli, np. korony drogi lub nasypu, dna rowu, red.) w rzeczywistości była trochę inna niż ta w projekcie.
Kolejne wyjaśnienia, na które czekali radni, dotyczyły budowanej drogi. Dlaczego nie jest ona prosta, a krawężniki zamiast tworzyć łuk są miejscami poprzełamywane?
Dla uwiarygodnienia wyjaśnień, starosta podparł się wypowiedzią projektanta tej drogi, który zapewnił, że podczas projektowania uwzględnione zostały elementy bezpieczeństwa. Jezdnia jest poprowadzona tak, aby zmusić jadących do jazdy zgodnie z przepisami.
Jak twierdzi starosta, opinię projektanta podzielili również pracownicy wójta, czemu on sam zaprzecza. – Mam pismo z 2011 roku, które mówi o pozytywnej opinii wójta o projekcie tej inwestycji.
- Dokonaliśmy wszelkich uzgodnień, te pisma to dowody, że inwestycja została pozytywnie zaopiniowana i wykonana zgodnie z projektem.
Idąc dalej i uprzedzając pytania radnych starosta wytłumaczył, dlaczego krawężniki są właśnie na takiej wysokości i z jakiego powodu chodnik nie zostanie wybudowany w całości.
- Krawężniki są na takiej wysokości, jak przewiduje projekt. Jest podsypka, warstwa stabilizująca i znów podsypka. W tej chwili tam, gdzie są zaplanowane krawężniki chodnik nie został zrobiony, bo zabrakło pieniędzy. Okroiliśmy mosty i chodnik do takiego stopnia, na jaki uważaliśmy, że nas będzie stać dysponując kwotą 2,5 mln złotych. W tym roku chodnika nie zbudujemy, nie zapiszemy w budżecie pieniędzy, ale w przyszłym spróbujemy je znaleźć – przekonywał.
Taką decyzję starosta argumentował zbyt mało elastycznym budżetem.
- Weszło wiele inwestycji, które musimy dokończyć lub zrealizować, a to nas zobowiązuje do poniesienia własnych kosztów. Pieniądze w powiecie są znaczone, nie mamy w przeciwieństwie do gmin dochodów własnych – podsumował.
Jeden z radnych zapytał, kiedy i czy w ogóle droga zostanie dokończona.
- Wykonaliśmy 800 m, zostało jeszcze dwa kilometry. Nie ma szans, aby w tej kadencji wybudować resztę tej drogi w takim standardzie, ale w przyszłym roku metodą powierzchniowego utrwalenia dróg zostanie to prawdopodobnie zrobione – wyjaśnił Zdzisław Bocian.
- Wydaliście tyle pieniędzy na projekt, a nie możecie dokończyć drogi – kontynuował radny. – Większość tych pieniędzy pochłonęły projekty mostów – odparł starosta.
Wójt odniósł się do wypowiedzi starosty na temat pozytywnej opinii gminy dotyczącej projektu inwestycji.
- Gmina jest zobowiązana do wydania opinii dotyczącej połączeń dróg powiatowych z drogami gminnymi. I my taką opinię wydaliśmy pozytywną, a w innym piśmie prosiliśmy o rozważenie różnych alternatyw – mówił.
Dalej odniósł się do budowy mostów i drogi.
- Mam przed sobą projekt krawężników, na którym nie widać załamań, a jak będą Państwo jechali tą drogą, to na pewno je zobaczycie.
- Pan wójt mija się z prawdą – przerwał starosta.
- Gdybym się na tym nie znał, to może bym nic nie mówił. Pracowałem przez wiele lat w firmie budowlanej, która budowała m.in. Trasę Toruńską, ulicę Górczewską, wał Miedzyszyński. Nie wyobrażam sobie, abyśmy w takim kształcie i takiej formie przeprowadzali inwestycje. Na tym projekcie, który mam u siebie nie ma żadnych załamań i o tym zapewniam, bo kiedyś sam projektowałem i się na tym znam. Projekt kosztował 350 tys. zł. W międzyczasie go zmieniano i płacono kolejne pieniądze. A teraz okazuje się, że most nie trafia w drogę, drugi most ma szerokość 5 m, a droga 5,5 metra, krawężnik w jednej części jest o pół metra wyżej niż teraz, w drugiej z kolei jest poprzełamywany. Nie trzeba być wielkim fachowcem, aby stwierdzić, że takich załamań nie powinno być – wyliczał błędy popełnione przy inwestycji.
Adam Ołdak wytknął staroście, że nie dotrzymał danego słowa w sprawie budowy chodnika.
- Na komisjach, które odbyły się pół roku temu, powiedział pan, że jeśli po przetargu powstaną oszczędności, to będą skierowane na gminę Zabrodzie. Okazało się, że są oszczędności w kwocie 400 tys. złotych, bo zmniejszono zakres robót z 2800 m drogi do 800 m. Poprosiłem starostę, aby za te pieniądze wykonać chodnik na tym fragmencie, gdzie jest droga – mówił.
Niedokończony chodnik, to droga do szkoły, wójt mając na uwadze dzieci uważa, że chodnik należy zrobić.
- Proszę sobie wyobrazić, że za krawężnikiem będzie nasypany humus, jesień, deszcz, będzie błoto i dzieci zamiast chodzić poboczem, będą szły jezdnią – argumentował.
Wójt z dozą goryczy wytknął, że w jednej gminie buduje się chodnik w lesie, a w innej wcale. Nie godzi się na takie traktowanie.
- Napisałem do Starostwa pismo, że do inwestycji dołożę o 90 tys. złotych mniej (dotacja gminy to 500 tys. złotych) i zrobię go sam. Ale Starostwo się na to nie zgodziło. Odpowiedziano mi, że podpisałem porozumienie i nie mogę tak zrobić. Z projektu jednak wynika również, że zakres robót powinien objąć 2800 m drogi, a nie 800, więc należałoby iść do sądu, ale w mojej ocenie słowa starosty na komisji były wiarygodne i myślałem, że jeśli będą oszczędności, to pieniądze zostaną nam przekazane – mówił rozżalony wójt.
Dodał także, że samo podejście Starostwa do sprawy jest niewłaściwe i na jakimś etapie powinno to zostać wspólnie uzgodnione.
- Starosta kiedyś powiedział mi, że „to są nasze drogi i my będziemy o nich decydować”. Owszem, ale za własne pieniądze. Jak z naszymi, to na pewno nie. Ja się na to nie zgodzę, że my będziemy dawali, a wy będziecie robili, co chcieli – nie godzi się z sytuacją.
Mimo rozczarowania wójt wyraził swoje zadowolenie z tego, że inwestycja powstała.
- Nieporozumień pojawiło się dużo, ale mam nadzieję, że efekt końcowy będzie zadowalający – powiedział dziękując staroście za jego dążenie do realizacji inwestycji.
- Tak krawiec kraje, jak mu materiału staje. Jeżeli byłyby pieniądze, to inwestycja poszłaby w kompletnym zakresie. Okazało się jednak, że ich nie ma. Najważniejszą część, czyli stabilizację krawężników zrobiliśmy, teraz będzie już łatwiej, ale na razie nie mamy na to pieniędzy – odpowiedział na zarzuty starosta.
- Oddajcie nam 90 tysięcy, to my ten chodnik zrobimy – wtrącił wójt.
- Ja nie mam czego oddawać, bo na dobrą sprawę pan dołożył 500 tysięcy, my 960 tysięcy, minister 1 mln 200, to mówiąc szczerze do drogi dołożył pan połowę tego, co my.
- Tyle, że my dokładaliśmy do drogi 2800 m – powiedział przewodniczący.
- Po przetargu były pieniądze, ale powiat dostał karę w wysokości ponad 200 tysięcy za drogę w Brańszczyku, podejrzewam, że została spłacona kosztem naszej gminy – wójt wysunął kolejny zarzut.
- Ja rozumiem wszystko. Tonący nawet brzytwy się chwyta, ale niech pan nie mówi, że zapłacił za nas karę, bo my, po pierwsze jako powiat żadnej kary nie zapłaciliśmy, po drugie instytucja marszałka poprosiła nas, abyśmy odstąpili od zarzutów, ale my się na to nie zgodziliśmy i przed sądem będziemy udowadniać, że kara, jaką nam naliczono nie jest słuszna – odpowiedział starosta nie pozostając dłużnym.
Do dyskusji włączył się Tadeusz Michalik – wiceprzewodniczący Rady Powiatu, a także mieszkaniec gminy Zabrodzie.
- Próbujemy zrzucać winę jedni na drugich. Czuję się winnym za tę sytuację, ponieważ budowa mostów i drogi było moim autorskim pomysłem. Niełatwo było wprowadzić ten projekt do budżetu powiatu. Jak realizacja się odbywa, wszyscy widzimy. Ja też miałem swoje krytyczne uwagi. Mylimy się wszyscy i projektant i wykonawca miał prawo się pomylić, ale doprowadźmy tę budowę do końca. Jest to jedna z najważniejszych inwestycji w tej gminie – próbował załagodzić sytuację.
Kończąc dyskusję wójt z optymizmem wyraził nadzieję, że most trafi w końcu w drogę.
I.S.

Komentarze

czy co?
Dodane przez klata, w dniu 02.11.2012 r., godz. 12.34
Budujemy mosty dla Pana starosty
no właśnie to!
Dodane przez atalk, w dniu 05.11.2012 r., godz. 16.01
Za nasze pieniądze

Napisz komentarz

Dane teleadresowe

Wydawca: Tygodnik Informacyjno-Reklamowy "Wyszkowiak" S.C.

Redakcja: Justyna Pochmara, Irena Prusińska, Hanna Zielińska (kolportaż).

Adres redakcji:
ul. Gen. J. Sowińskiego 61, 07-202 Wyszków, tel./fax (0-29) 742-07-05,
e-mail: redakcja@wyszkowiak.pl

Nr konta: IdeaBank 20 1950 0001 2006 0617 8079 0002

Redakcja zastrzega sobie prawo skracania nadesłanych materiałów i nie odpowiada za treść reklam oraz listów do redakcji.

Tekstów nie zamówionych nie zwracamy. Reklamy przyjmowane są w siedzibie redakcji.

REKLAMA

  • Reklama
  • Reklama
  • Reklama

Projekt witryny

Wykonanie: INFOSTRONY - Adam Podemski, e-mail: adam.podemski@infostrony.pl