Menu górne

REKLAMA

  • Reklama
Dziś jest 26 czerwca 2022 r., imieniny Jana, Pawła



Nigdy nie wyrzeknę się dzieci

Ikona
(Zam: 09.08.2011 r., godz. 12.00)

Znane powiedzenie głosi, że wszystkie dzieci są nasze, co jednak zrobić, gdy dziecko chcą mieć „wszyscy”? Jak rozsądzić spór, którego obie strony twierdzą, że czynią to z miłości do dzieci i ze względu na ich dobro? Mieszkaniec Rząśnika, Robert Bielecki, od miesięcy walczy o prawo do wychowywania swoich dzieci.

Pan Robert jest biologicznym ojcem 4-letniego Szymka i 3-letniej Magdy. Nie ma nałogów, pracuje, ma dom, interesuje się losem swoich dzieci, chce je wychowywać, przygotował dla nich pokoje i zabawki, jego rodzina deklaruje pomoc przy opiece nad nimi. Dlaczego więc z obawą oczekuje kuratora, który lada dzień może przyjechać po syna, dlaczego nie mieszka z nim córka?

Walka ojca z ciotką
Małżeństwo państwa Bieleckich trwało niewiele ponad dwa lata. Początkowo wynajmowali mieszkanie, potem wprowadzili się do domu rodzinnego Ewy Bieleckiej. Wtedy, jak twierdzi Robert Bielecki, zaczęły się problemy.
– Nie chcieli nas tam, wyzywali, zamykali toaletę, utrudniali korzystanie z kuchni, kazali wchodzić oknem, żądali np. zapłaty za umycie butelki po mleku – opowiada. – Trzeciego dnia po naszym zamieszkaniu wnioskowali w gminie o wymeldowanie nas, ponieważ nie płacimy za media.
Awantury trwały, państwo Bieleccy uznali, że mają one znamiona znęcania się psychicznego i fizycznego i zgłosili to na policję, która założyła siostrze i matce pani Ewy Niebieską Kartę (zakładaną w przypadku przemocy domowej – red.). Sytuacja ta nie wpływała dobrze na relacje między małżonkami, żona z jednej strony nie chciała pogarszać stosunków z rodziną, z drugiej musiała przecież dbać o swoją rodzinę. Presja ta z czasem narastała, podobnie jak kryzys w związku Bieleckich. Rozwód nastąpił na początku 2010 r., opiekę nad dziećmi powierzono matce. Ojciec nie został pozbawiony praw rodzicielskich i miał wyznaczone spotkania z dziećmi. Na dalszy przebieg tej historii niebagatelny wpływ miała opinia kuratora sądowego, który ponad rok temu uczestniczył w pierwszych widzeniach. Zeznał on, że „mają burzliwy przebieg”, zaś ojciec nie zawsze potrafi „zorganizować dzieciom wolnego czasu”. Spostrzeżenia te, poczynione w tamtym czasie, w innej sytuacji, nadal świadczą przeciw ojcu.
– Nie potrafiłem pogodzić się z rozstaniem – wyznaje pan Robert. – Chciałem ratować ten związek, zależało mi na rodzinie. Namawiałem Ewę, żebyśmy zaczęli od nowa.
Trudno wyrokować, jak potoczyłyby się ich dalsze losy, być może drogi małżonków zeszłyby się ponownie. Pani Ewa zachorowała na nowotwór, w ostatnim okresie życia poddawano ją silnej chemioterapii, wtedy też część opieki nad dziećmi przejęła jej siostra. Jeszcze za jej życia złożyła wniosek o ustanowienie jej rodziny zastępczą dla dzieci na czas choroby matki, po jej śmierci – ponowiła go, i otrzymała zabezpieczenie tego stanu do czasu ostatecznego rozstrzygnięcia. Pan Robert twierdzi, że nie został powiadomiony o pierwszym wniosku, stąd nie mógł złożyć w stosownym czasie zażalenia.
– Nie walczyłem z żoną o dzieci, była bardzo dobrą matką, nie zgadzam się jednak z tym, żeby dzieci odebrała mi ich ciotka – mówi wzburzony. – Dlaczego jedyny żyjący rodzic, któremu nigdy nie odebrano i nie ograniczono praw rodzicielskich, musi oddać dzieci osobie z dalszej rodziny?

Dobro dziecka nade wszystko
W tej sprawie wiele kwestii wywołuje emocje. Najistotniejsze jest oczywiście to, że dotyczy ona tak małych dzieci, ich przyszłości. Obie strony sporu mają odmienną wizję tego, czego wymaga dobro dziecka. „Dobro dziecka” jest w tym przypadku tarczą, którą posługują się w walce o prawo do opieki. Warto zadać sobie pytanie, jak dziecko odbiera tę sytuację. Rozstanie rodziców, śmierć mamy, rozdzielenie rodzeństwa (ojciec zabrał do siebie Szymona, Magdy ciotka nie chciała oddać), poczucie niepewności, niestabilności, oczekiwanie na powrót do ciotki (sąd orzekł oddanie chłopca pod jej opiekę do czasu rozstrzygnięcia sprawy). To stresujące okoliczności, z pewnością niemające nic wspólnego z „dobrem dziecka”. Czteroletni Szymon chce zostać z tatą, nie rozumie toku postępowania sądowego, nie spamiętałby liczby i kolejności wniosków, zażaleń, które do tej pory złożono z jego powodu i jego siostry. W ostatniej opinii Poradni Psychologicznej z 28 kwietnia tego roku zwraca się uwagę na niekorzystny wpływ tej sytuacji na chłopca. Ponieważ ma niejako dwa domy z dwojgiem opiekunów, ciocie, wujkowie, dziadkowie zabiegają o jego przychylność jednocześnie otwarcie walcząc między sobą, jest zdezorientowany. „Chłopiec ma niepoprawnie ukształtowany obraz najbliższej rodziny, nadmiernie ją poszerza o dalszych krewnych (…). Obawia się opuszczenia i osamotnienia. Pragnie mieć dobre stosunki ze wszystkimi (…). Chłopiec czuje się uwikłany w trudną sytuację.” Najkorzystniejsze dla niego byłoby posiadanie jednej, najważniejszej osoby. W tej chwili kimś takim jest tata. We wspominanej opinii czytamy: „Chłopiec czuje się akceptowany i kochany przez ojca. Czuje się w obecności ojca bezpiecznie, a ich wzajemne relacje są spontaniczne, bliskie, ciepłe i silne. Obecnie ojciec jawi mu się jako rodzic pierwszoplanowy.” Jakie zmiany w tym niedawno zbudowanym układzie może wnieść wykonanie decyzji sądu o przekazaniu chłopca ciotce?
– Nie oddam Szymka, jak w ogóle można mnie o to pytać? – mówi drżącym głosem. – Moje dzieci przeżyły śmierć mamy, teraz mają stracić też ojca? Cały czas myślę o Magdzie, chciałbym i ją mieć przy sobie.
– Nie wyobrażamy sobie tego, że odbiorą mu dzieci – mówią sąsiedzi Bieleckich. – On tego nie przeżyje. Kiedy przyjechał z Szymkiem, wszystkim go pokazywał, cieszył się z niego, płakał z radości.
Pytani o to, jakim ojcem jest pan Robert, odpowiadają krótko – najlepszym. Sąsiedzi państwa Bieleckich stoją murem za panem Robertem, twierdzą, że znają go od zawsze, popierają w staraniach o dzieci. Według nich potrafi i lubi bawić się z dziećmi, jest odpowiedzialny i cierpliwy. Chłopczyk początkowo ciągle o niego dopytywał, upewniał się, czy jest w pobliżu, dzwonił. Teraz uspokoił się, nadal jednak trzyma się blisko taty, w domu i w sąsiedztwie mieszka wielu rówieśników, z którymi się bawi, wygląda na to, że jest szczęśliwy. Robert Bielecki uważa, że tak właśnie powinno wyglądać w praktyce „dobro dziecka”. Redakcji nie udało się skontaktować z ciotką, jej prawnik odmówił udzielenia wszelkich wyjaśnień, nie zgodził się na skomentowanie sprawy. Wiemy, że uważają oni ojca za nieodpowiednią osobę do sprawowania opieki. Powołują się m.in. na pierwszą, wydaną kiedyś opinię kuratora o przebiegu jego spotkań z dziećmi oraz na fakt, że sama matka zaakceptowała jej osobę jako opiekuna.

Ta decyzja była fatalna
– Sędzia broni fatalnej decyzji – uważa Ireneusz Dzierżęga, prezes Stowarzyszenia Centrum Praw Ojca i Dziecka, które pomaga panu Robertowi. – Przecież ojciec musi kiedyś odzyskać prawo do dzieci.
Pan Ireneusz wskazuje na kilka – poważnych jego zdaniem – uchybień w prowadzeniu sprawy. To przede wszystkim uwzględnianie kogoś, kto ma Niebieską Kartę, jako potencjalnego opiekuna dzieci.
– Jeśliby role były odwrócone, i to mężczyzna-przemocowiec ubiegałby się o opiekę nad małymi dziećmi, sprawa nawet by nie weszła na wokandę – twierdzi. – Nawet podejrzenie wystąpienia przemocy ważyłoby na niej, a tu przecież są jasne dowody.
Prezes podkreśla fakt, że naprawdę nikt nie interesuje się sytuacją ojca, nie robił wcześniej wywiadu środowiskowego, nie sprawdzał jego predyspozycji wychowawczych, warunków lokalowych, itp. Wysunięte przez ciotkę oskarżenia nie mają podstaw w postaci oficjalnych opinii. Według niego, mają znamiona plotek i są szykanami.
– Ręczę za to, że pan Robert jest dobrym ojcem, żadna ciotka nie zastąpi kochającego rodzica – przekonuje. – Jestem przekonany, że spotkała go niesprawiedliwość.
Ireneusz Dzierżęga przypadek pana Bieleckiego opisuje jako jeden z wielu, chociaż wyjątkowo jaskrawy. Gorzko stwierdza, że dobrzy, uczciwi ojcowie bywają często dyskryminowani.

Pytania bez odpowiedzi
Sprawa jest skomplikowana, każdy, kto zaczyna ją poznawać, zagłębia się w drażliwe i delikatne szczegóły życia rodzinnego, kwestie majątkowe, odkrywa anse, uprzedzenia, wzajemne oskarżenia, itp. Wielu z nich nie da się już wyjaśnić czy usunąć, i nie o to przecież w tym wszystkim chodzi. Wracamy do wartości nadrzędnej – dobra dziecka. Rodzina pani Ewy twierdzi, że ojciec nie potrafi zajmować się dziećmi, powołuje się przy tym na pierwszą opinię, powstałą wtedy, gdy emocje porozwodowe były silne u obojga małżonków, i być może one wpłynęły na taki, nie inny przebieg spotkań. Rodzi się pytanie – dlaczego nie wydać nowej, aktualnej, stosownej do innej sytuacji? Dlaczego nie wziąć pod uwagę tej, cytowanej wyżej? Jasno charakteryzuje Roberta Bieleckiego jako ojca: „… ujawnia dobrą wiedzę na temat postaw rodzicielskich (…). Jego zdaniem należy zwracać uwagę na sygnały, jakie od dziecka płyną, aby móc uwzględniać jego odczucia i pragnienia. Ojciec deklaruje i ujawnia mały dystans emocjonalny w kontaktach z dzieckiem (…) Opiniowany nie ujawnia poczucia bezradności wychowawczej.” Dlatego, że wykonano ją na prośbę Roberta Bieleckiego, ma więc status „prywatnej”, a powinien zlecić ja sąd. Ten natomiast nie zamierza tego uczynić. I mimo tego, że istnieją dowody na to, że ojciec właściwie sprawuje swoje obowiązki i daje dziecku poczucie bezpieczeństwa, ważniejsza jest nieaktualna i niekorzystna dla niego opinia. Następne pytania dotyczą osoby ciotki, która ubiega się o prawo do opieki nad dziećmi Roberta Bieleckiego. Naturalną jest ciekawość o jej predyspozycje, skoro ma być odpowiedzialna za dwoje małych dzieci.
– Nie zgadzam się, żeby moje dzieci wychowywała osoba, oskarżana o przemoc domową – Robert Bielecki nie widzi jej w roli opiekuna. – To osoba samotna, która wcześniej deklarowała niechęć do założenia rodziny. Poza tym, kiedy pracuje, w domu zostaje tylko starsza, chora kobieta.
Ciotka miała założoną Niebieską Kartę, i może to być ważnym dowodem – gdyby sąd wziął ją pod uwagę. Następną kwestią są badania psychologiczne, które oceniłyby jej predyspozycje wychowawcze. Według Roberta Bieleckiego takowe nie zostały do dziś przeprowadzone. Termin głównej rozprawy nie został jeszcze wyznaczony. Adwokaci ojca 1 sierpnia złożyli wniosek o jej przyspieszenie, sąd ma na to dwa tygodnie, jednak ostateczna data i tak zależy od ilości spraw, kolejno rozpatrywanych. Ojciec obawia się, że jeśli straci Szymka, kontakt z dziećmi urwie się na nieokreślony czas. W liście do ministra sprawiedliwości napisał o swoim niespełnionym marzeniu – rodzinie. „Wyrok rozwodowy na zawsze zmienił moje życie, zabrał to, co w nim najcenniejsze, a więc codzienną bliskość z dziećmi (…). Moja rozpacz, rozgoryczenie jest tak wielkie, że trudno je opisać. (…) dzieci są treścią mojego życia, nadają mu sens, to mój największy skarb i dla nich zrobię wszystko.”
– Nie wyobrażam sobie życia bez moich dzieci – mówi cicho. – One kiedyś mnie zapytają, czemu nie walczyłem. Jeśli je oddam, jak będę mógł po latach spojrzeć im w oczy?
E.E.

Komentarze

Dodane przez LD, w dniu 09.08.2011 r., godz. 13.46
Jestem z Toba Robert!!!
Dobro dzieci to być z ojcem!
Dodane przez Roman, w dniu 09.08.2011 r., godz. 16.52
Wszystkiego najlepszego życzę Panu i całej Pańskiej Rodzinie. Duzo siły i wytrwałości z niesprawiedliwym wymiarem "sprawiedliwości"!
o o o pomstwa
Dodane przez jjjjjjjj, w dniu 09.08.2011 r., godz. 18.22
ten reportaż woła o,, pomst-wę do nieba-sądu,, Jak to jest w naszym kraju ,że ojciec pragnący odzyskać , kochać i wychowywać, a przede wszystkim łożyć na swoje dzieci-NIE MOŻE! Czy my jako podatnicy musimy finansować niespełnione zachcianki niezrównoważonej< starej panny>. Wez się babo do roboty i popracuj na dzisiejszych rencistów ,bo na ciebie będą zmuszeni pracować nasze dzieci. NIE OCZEKUJ WYGODNEGO ŻYCIA ZA SPRAWĄ TRAGEDII BIEDNYCH DZIECI
mało wnikliwie
Dodane przez J.J., w dniu 09.08.2011 r., godz. 19.42
Bardzo jednostronne przedstawienie sprawy przez E.E.
Za czyją kaskę ta miłość pani Elu?
Dodane przez Szpitalmistrz, w dniu 09.08.2011 r., godz. 19.51
Swoich nie ma a przykleiła się do cudzych( za państwowe pieniądze) Ma z faktu rodziny zastępczej około 4,500 zł i alimenty. Na dwoje dzieci a w rzeczywistości opiekuje się tylko córeczką Pana Roberta. Czy, któraś z Pań reporterek zapytała czy połowę pieniędzy oddaje na pozostajacego przy ojcu chłopczyka? z tego co wiem, to zakupić juz sobie zdążyła nowy samochód.
Dodane przez trzymam kciuki, w dniu 09.08.2011 r., godz. 20.19
nie znam pana, nie znam tamtej kobiety, ale po przeczytaniu reportarzu sie poplakalam. Jak to mozliwe. Czy w tych sadach to nie pracuja ludzi?! Czym sie kierowala w tym wypadku pani sedzi?! bo chyba nie dobrem dzieci. Polska....takie rzeczy tylko tu sie moga wydarzyc. Wierze, ze przyznaja Panu dzieci. Z calego serca w to wierze. I trzymam kciuki azeby juz zaden biurokrata nie mogl decydowac o Waszym szczesci.
Trzymam kciuki!!!
Dodane przez bella, w dniu 09.08.2011 r., godz. 20.48
Jestem z Tobą Robert!!!
spisek
Dodane przez milena, w dniu 10.08.2011 r., godz. 06.27
to wszystko to jest jeden wielki spisek wyszkowskiej elity. nie poddawaj się. walcz o swoje
Dasz redę Robert!
Dodane przez c, w dniu 10.08.2011 r., godz. 07.49
Przetrwasz tych wszystkich baranów!Tylko bardzo, bardzo chciej!
Dodane przez Magda, w dniu 10.08.2011 r., godz. 08.08
Czytając artykuł, popłakałam się. Jak to możliwe że kochającemu i dbającemu o dzieci ojcu zabiera się dzieci? Przecież te kobiety (teściowa i siostra) chciałby swoją siostrę ubezwłasnowolnić, kierowali nią na każdym kroku, mają założoną niebieską kartę za znęcanie, a pomimo tego otrzymują dzieci. Bo są kobietami. Też jestem kobietą ale nie płeć się powinna liczyć a umiejętność wychowywania i opieki i miłość, którą tylko prawdziwy rodzic potrafi dać bezinteresownie (nie płatnie jako rodzina zastępcza - bo to wygląda na chęć wzbogacenia się i życia na koszt Państwa.) One będą widzieć w tych dzieciach tylko pieniądze, ciekawe czy tak kłóciłyby się o te dzieci, gdyby miały to robić bezinteresownie, same je utrzymywać... To tylko w Polsce jest to możliwe... Panie Robercie trzymam kciuki! Musi się Pan odwoływać choćby do samego Strassburga!
Kim jest ta sędzina?
Dodane przez Maria, w dniu 10.08.2011 r., godz. 08.36
Pani Pasek podobno zaczęła tę sprawę nie będąc jeszcze prezesiną sądu w Wyszkowie i wtedy wiedziała jak się zachować, po "awansie" stołek chyba uderzył jej do głowy za bardzo i teraz chowa głowe w piasek. Kto uczciwy zmyka na urlop z wtorku na środę? A zwłaszcza kiedy w środę do Wyszkowa przyjeżdza zanieepokoiona sprawą telewizja! Wice prezes swieci za nią oczami. Kto wie kim jest ta kobieta? Pachnie mi to wszystko bardzo brzydko - pani Pasek, wrecz cuchnie!
Dobro dzieci!!!
Dodane przez K.K., w dniu 10.08.2011 r., godz. 10.16
Po przeczytaniu tego artykułu włosy na głowie się jeżą to jest nie do pomyślenia co się dzieje w tej Polsce jak to jest możliwe że ojciec w zasadzie nie ma praw do swoich dzieci to jest poprostu szok. Ojciec dla swojego dziecka przecież chce jak najlepiej. Panie Robercie trzymam kciuki za Pana i za dzieci, niech Pan się nie poddaje i walczy z cełego serca do końca. Kiedyś wszyscy się przekanają że sprawiedliwość jest po Pana stronie.
Dodane przez k, w dniu 10.08.2011 r., godz. 10.17
Robert nie martw sie bedzie dobrze :-)
Wstyd dla Wyszkowa
Dodane przez Polak, w dniu 10.08.2011 r., godz. 10.31
Kolejny raz Wyszków zagości na ogólnopolskiej antenie w negatywnym wydzwieku. Zaczęło się od "promotora" Chodkowskiego. Teraz wstyd przynosi nam SĄD REJONOWY a w szczególnosci pani prezes. WSTYD i CHAŃBA!!! Nie znam innego tak małego miasteczka jak Wyszków, o którym byłoby tak głośno w całej Polsce. Znają Wyszków chyba wszędzie, niestety z samych negatywów. Wstyt dla nas wszystkich, nie ma sądu jest klika
Dodane przez echhhhh, w dniu 10.08.2011 r., godz. 13.21
Przestroga dla wszystkich, tak się kończy z teściami mieszkanie :P
Niebieska karta
Dodane przez Józef, w dniu 10.08.2011 r., godz. 13.53
Niedawno widziałem w telewizji informacje ile to ginie w polskich sądach różnych akt i dokumentów. Co się dzieje z niebieską karta założoną przez śp. Ewę przeciwko swojej matce i siostrze, zagineła? Pani prezes sądu ma coś w tej sprawie do powiedzenia? Jeżeli ta karta to prawda a pani Pasek to zataiła lub świadomie pominęła to cała ta sprawa nienajlepiej świadczy o uczciwości sądu. Tak krótko na stanowisku prezesa i już takie cyrki? W głowie się nie mieści.
Dodane przez Tadeusz, w dniu 10.08.2011 r., godz. 14.34
Robert trzymaj sie. Widziałem Cię ostatnio z Twoim synkiem i jestem przekonany, że tylko Ty masz prawo do wychowywania Twoich dzieci. Odebranie ich Tobie byłoby barbarzństwem. Mam nadzieję, że sędzina decydująca o tak ważnej sprawie weźmie pod uwagę również opinie wyrażone w tytch komentarzach.
Jestem za Robertem
Dodane przez GPX, w dniu 10.08.2011 r., godz. 15.18
Bo jest zwykłym uczciwym i szarym człowiekiem! Ma tyle ile zarobi. A tym, którzy myślą że pieniądze i władza mogą wszystko to mówię dowidzenia.
Interwencja
Dodane przez Polsat, w dniu 10.08.2011 r., godz. 16.49
Zapraszam do obejrzenia programu Interwencja dn. 11.08.10 (czwartek) ok. g. 16 Dotyczącego sprawy dzieci Pana Roberta
Bardzo stronniczy artykuł
Dodane przez Aga, w dniu 10.08.2011 r., godz. 17.42
Ten Robert manipulował żoną, teraz manipuluje mediami i dzieckiem!!! Dlaczego nie starał się o prawa rodzicielskie? Rodzina marzeniem? to dlaczego sąd orzekł rozwód z jego winy?!!! hipokryta
Dodane przez czarny kot, w dniu 10.08.2011 r., godz. 17.54
Temida nie tylko ślepa,ale i naiwna .Miejsce dzieci powinny być przy ojcu a teściowa nie ma serca, w naszym kraju ojciec zawsze jest na przegranym miejscu, Tesciowa powinna byc odizolowana od dzieci dla ich dobra, by nie sączyc im nienawisci do serca
paranoja
Dodane przez Aga, w dniu 10.08.2011 r., godz. 18.07
i manipulacje
Sąd
Dodane przez Adam, w dniu 10.08.2011 r., godz. 19.23
To jest Cyrk a nie sąd rejonowy !
żal mi Was
Dodane przez Kaśka, w dniu 10.08.2011 r., godz. 19.31
Pokazujecie, jak łatwo można Wami manipulowac. Nieważna jest prawda, wazne co piszą w gazecie. Ważne, że tv przyjedzie, szumu narobi. Kochający tatuś po latach, który jak dostanie dzieci dostanie też rentę rodzinną. Wierzę jednak, że Sąd jest mądrzejszyn od Was wszystkich razem wziętych.
Sąd i dzieci
Dodane przez Arek, w dniu 10.08.2011 r., godz. 19.47
Szkoda słów na sąd rodzinny.Robert trzymaj się .Wiem, że kochasz swoje dzieci,widziałem jak ci łzy płyneły jak mieli tobie odebrać synka.A ty mialeś takie plany, jak wakacje z dziećmi nad morzem.A DZIECI POWINNY BYĆ U OJCA.A tak,musisz żywić adwokaciny wyszkowskie a nie dzieci.Teraz powinni zrzucić się na twoje wakację z dziećmi.
Sąd
Dodane przez Arek, w dniu 10.08.2011 r., godz. 20.01
Bo, w Wyszkowie liczą się pseudobizmesmeni i ci co mają kasę i ksiądz z Brańszczyka , a nie taki szarak jak Robert .
Gwóźdźdo trumny
Dodane przez Róża, w dniu 10.08.2011 r., godz. 20.04
Ktoś kto miał lub ma chorą na nowotwór osobę w swojej rodzinie wie jakie warunki powinna mieć zapewnione. Kobieta po cieżkiej chemioterapi, okazało się, że w ostatnim stadium, narażona była na remont późną jesienią? Burzenie ścian, kucie, borowanie, wymiana okien, centralnego, elektryki. Zdrowy człowiek miałby dosyć
Dodane przez Gapa, w dniu 10.08.2011 r., godz. 20.09
Aga a tobą kto manipuluje? Media są głupie i nie mają doswiadczenia, dały się wszystkie nabrać...bidulki
moim zdaniem
Dodane przez DD, w dniu 10.08.2011 r., godz. 21.16
Moim zdaniem dzieci powinny być z ojcem. On je kocha i ma warunki i pomoc rodziny aby odpowiednio je wychować. Co do bezinteresowności cioci Eli można mieć wątpliwości. Czy przypadkiem nie wygląda to tak: kasa za sprawowanie rodziny zastępczej, alimenty od ojca, renta po zmarłej matce i cały majątek, który został po zmarłej, a którym (jako opiekunka dzieci) będzie zarządzać? Czysty zysk...
do Agi
Dodane przez DD, w dniu 10.08.2011 r., godz. 21.17
Aga pytasz "dlaczego Robert nie starał się o prawa rodzicielskie?"... Odpowiedź jest prosta: On nie musi się o nie starać bo nie jest ich pozbawiony.
Kaszka manna
Dodane przez Kaszka, w dniu 10.08.2011 r., godz. 22.52
A jaka jest prawda Kaszko? Ty pewnie wiesz najlepiej. Prawda to kaszka -kaszka manna - z nieba . Zdeklarowana stara panna ma 5 koła. poszła na wychowawczy i sie ze wszystkich smieje. A Ewka za jej rządów na buty nie miała. Jeszcze sie dowiesz Kaszka jaka w grę tu wchodzi kaszka.
Dodane przez KJ, w dniu 11.08.2011 r., godz. 04.34
Trzymaj się Robert! Wierzę, że Ci się uda i dzieci będą już zawsze z Tobą.
będziemy walczyc
Dodane przez siostra, w dniu 11.08.2011 r., godz. 07.03
My jako rodzina Roberta będziemy walczyc dopóki nie wyczerpiemy wszystkich środków i nawet jeżeli nie wygramy do czego mam nadzieje nie dojdzie to Robert będzie mógł powiedziec swoim dzieciom jak go kiedyś zapytają dlaczego po śmierci mamy nie wziął ich do siebie że walczył o nie z całych sił że poruszył niebo i ziemię żeby z nim były a tym którzy piszą iz chodzi mu tylko o pieniądze to odpowiadam niech wsadzą sobie te pieniądze gdzieś on chce tylko swoje dzieciaczki i życzę im aby doświadczyli takiej samej tragedii co on ciekawe co oni by zrobili pewnie zostawili by swoje dzieci cioci bądź babci a to świadczy o nich samych
jak można życie prywatne wywlekać?!
Dodane przez Maria, w dniu 11.08.2011 r., godz. 07.23
napewno chodzi mu o kasę! czy ktoś inny w wyszkowiaku już tak się wywnętrzał?
Sąd
Dodane przez Adam, w dniu 11.08.2011 r., godz. 07.24
Panią Pasek wyslać do TI Poland do pracy, a nie do sądu.8godzin na nogach może by się nauczyła zarabiać uczciwie!
Dodane przez Lucyna, w dniu 11.08.2011 r., godz. 07.43
Robert, jestem z Tobą - a właściwie - z Wami!!!
Panteon władzy
Dodane przez Sąd ostateczny cie dopadnie, w dniu 11.08.2011 r., godz. 08.26
Pani z sądu dziwnie sie ostatnio zachowywała, jakby w totka wygrała
Biednemu wiatr w oczy
Dodane przez Piotr A., w dniu 11.08.2011 r., godz. 08.30
Popieram tę walkę Panie Robercie. Kiedy odwrócimy sie od zwykłych prostych ludz, to i nam szarej masie nikt nie pomoże. Precz z układami żydokomuny i masonerii
Czy pan Robert, mający problemy z alkoholem
Dodane przez obiektywna, w dniu 11.08.2011 r., godz. 08.37
ma pracę? Czemu jeszcze kilka dni temu nie miał meldunku? Czemu bił, upokarzał i nie interesował się żoną? Czemu nie odwiedzał dzieci? Czemu jego żona jeszcze przed śmiercią zaznaczyła, że chce aby jej dzieci wychowywała siostra? Czyżby chodziło o jakiś spadek? Panie Robercie, czy jest pan w stanie zająć się dziećmi? Czy wie pan jak z nimi postępować? A co do komentarza "Szpitalmistrza", kto Ci powiedział, że pani Ela ma na dzieci 4,500 + alimenty? A skąd te alimenty? Chyba komornik je ściąga, bo pan Tata do niedawna jeszcze nie miał pracy. A samochód nowy kupiła? Skoro pracuje, to zarabia, więc ma. A skoro ma się dzieci, to i nowy samochód się przyda. Tobie ktoś zagląda w portfel?
Będzie dobrze!
Dodane przez Rafał, w dniu 11.08.2011 r., godz. 09.23
Znam Roberta i wiem ,że to uczciwy człowiek a dzieci kocha ponad wszystko.Wygrasz z tą wyszkowską biurokracją ,coś tu śmierdzi pani sędzio.... Powodzenia Robert
Dodane przez siostra, w dniu 11.08.2011 r., godz. 10.01
Pani obiektywna Robert ma pracę alimenty zawsze płacił nie pije ja zawsze moge zostawic swoje dzieci pod jego opieka i wiem że nic im się nie stanie.dziecmi jest się w stanie zajac bo je kocha dzieci zawsze odwiedzał wię proszę się czegoś więcej dowiedziec zanim się coś napisze bo może miec Pani złe informacje. A wszystkim którzy są z nami bardzo dziękuję w imieniu swoim brata i całej mojej rodziny a niedowiarków którzy negują to czy mój brat umie zając się dziecmi zapraszam do nas i wtedy sami się przekonają jakie warunki maja dzieci bo pieniądze nie są najważniejsze ważniejsza jest miłośc a Szymek i Magda maja ją od taty.
Dodane przez xxxxx, w dniu 11.08.2011 r., godz. 10.04
nie wieżę, że gazeta która powinna być obiektywna może przedstawić tak jednostronnie sprawę...........
do SIOSTRA
Dodane przez obiektywna, w dniu 11.08.2011 r., godz. 10.23
No dobrze może faktycznie mam złe informacje, ale czemu zmarła żona wyraziła taką wolę a nie inną, że dzieci mają być przy ciotce, a nie przy ojcu? Wiem, że zachorowała na raka i już wtedy podjęła taką decyzję.
kiedyś znałam oboje...
Dodane przez pamela, w dniu 11.08.2011 r., godz. 11.02
w rodzinie śp.Ewy zawsze były awantury... jestem z Panem Robertem! Ojciec zawsze pozostanie ojcem, a ciotka i jej matka to zaborcze baby i niech spadają na szczaw!!!!! Robią to tylko dla zysku!!!
Dodane przez obiektywna, w dniu 11.08.2011 r., godz. 12.07
Nie wiem jaka jest prawda, ponieważ z żadna ze stron nie mieszkałam. W każdym razie jeśli chodzi o pieniądze, to cały majątek pani Ewy dostała siostra (wolą zmarłej i żaden sąd tego nie podważy, gdyż zostało zrobione to za jej życia), jeśli dzieci zostaną u pani Eli (siostry) to też niech się nie cieszy "ogromnymi" pieniędzmi, ponieważ osoby sprawujące opiekę w ramach rodziny zastępczej tez już muszą pracować (złote czasy się skończyły (przepraszam osoby, które zajmują się dziećmi ze szczerego serca a nie dla zysku), a jeśli dzieci zostaną u ojca, to on będzie je musiał utrzymać sam, ponieważ zmarła nie miała renty a jako prawowity rodzic nie dostanie na nie dodatków. Więc jeśli chodzi o jakieś zbicie interesu, to pan Robert jest na przegranej pozycji i oby okazało się, ze naprawdę chodzi o dobro dzieci i niech zostaną tam, gdzie im będzie najlepiej - bez kłótni, krzyku i braku miłości, co sugerują niektóre osoby wobec ciotki dzieci.
Mamona
Dodane przez Grom, w dniu 11.08.2011 r., godz. 12.34
Pani Elu, jak było z tym remontem? Chora na nowotwór naprawdę musiałe przez kilka tygodni przeżywać taki koszmar? To ją zabiło! Przecież nie wywieźliście jej na ten czas np. do sanatorium. Za taki spadek japi panii po miej otrzymała chyba jej się należało. Nieźle to sobie wymyśliłyście. Ludzie na wsi wszystko wiedzą.
Ciocia
Dodane przez Victoria, w dniu 11.08.2011 r., godz. 12.50
To i matka, co mając dzieci siostrze na łożu smierci wszystko przepisała (otumaniona). Jest wiele możliwosci zabezpieczenia dzieci np. fundusze powiernicze i różne klauzule. Czy pani sędzi to nie zastanawia. Co te dzieci będą po tej matce miały? Ciocia da albo i nie da. Zresztą juz większość sprzedana, rodzina obdzielona. Teraz stwarza się pozory, ładne oczy do złej gry. Pani sędzia dała się na to nabrać u progu pięknie zapowiadającej się kariery. Albo przemówiło do niej coś zgoła innego
NIEBIESKA KARTA
Dodane przez Grażyna, w dniu 11.08.2011 r., godz. 13.15
Ta sama Ewa swojej siostrze i matce założyła NIEBIESKĄ KARTĘ. Kto pamięta w jakim stanie była Ewa kiedy zanim wprost z ulicy zabrał ja pan Robert. Buty jakies trepy 4 numery za duże, dziurawe dzinsy, sweter (z worka chyba). Z domu ją wyganiali. Po Wyszkowie sie włuczyła. Tak mi jej żal. Kto ja kochał? Napewno nie rodzina. I co najsmutniejsze UMARŁA W SAMOTNOŚCI. Kilka dni na kogoś z rodziny czekała. Pani obiektywna, nie wie pani o czym plecie.
do obiektywnej
Dodane przez DD, w dniu 11.08.2011 r., godz. 13.16
Jest dwie rodziny: jedna- ciocia z babcią, druga - tata, babcia, dziadek, ciocia, wujek, siostrzeńcy. Warunki lokalowe i materialne wystarczające do wychowania dzieci. Przypuśćmy, że i tu i tu jest miłość do dzieci. Czy uważasz, że ojciec z rodziną gorzej je wychowa niż ciocia z babcią? Wczuj się jeszcze w sytuację tych dzieci. Wyobraź sobie, że jesteś takim małym Szymkiem albo Magdą... i zgodnie z wolą sądu mieszkasz u cioci i babci i że masz wiecznie utrudniany kontakt ze swoim tatą. Dorastasz i co? Masz kupę pretensji do ojca, że nie walczył, że nie zrobił wszystkiego co było w ludzkiej mocy, żeby przy Tobie być. Oczywiście będziesz miała tłumaczone, że sąd tak zadecydował. Ale czy nie będziesz winić ojca? Uwierz mi ... będziesz. Bo zawsze będziesz mieć na dnie serca zadrę, że nie zrobił wszystkiego... pomimo że powtarzał Ci, że kocha Cię nad życie... Dlatego jestem całym sercem z Robertem... bo wierzę, że wygra. Że ta paranoja się zakończy. Że dzieci nigdy nie poczują się przez niego opuszczone, bo zrobi wszystko, żeby były z nim. I sąd w końcu dozna jakiegoś objawienia i sprawę zakończy po myśli Roberta.
Dodane przez obiektywna, w dniu 11.08.2011 r., godz. 14.27
Ale ja nie jestem po żadnej ze stron, tylko stawiam pytania, na które chciałabym uzyskać odpowiedź. Nie mówię, że ojciec jest zły i nie mówię, że ciotka jest zła. Czytałam artykuł i komentarze i chciałabym wypośrodkować. Tylko zastanawia mnie decyzja matki, która jeszcze przed śmiercią oddała dzieci i też od razu chciałam odrzucić kwestię pieniężną, choć z tego co czytam i odzywa się wiele osób, które znało zmarłą, to wnioskuję, że rodzinie nie chodzi o dzieci a o profity, jakie ze sobą niosą. Choć dla mnie to normalne, skoro zmarło jedno z rodziców, to dzieci zostają przy drugim żyjącym, przecież nie miał odebranych praw rodzicielskich.
Panie sędzio
Dodane przez Widz, w dniu 11.08.2011 r., godz. 15.04
Po co to wszystko, z tego co widziałam pan Robert nie jest jakimś degeneratem, ma doskonałe warunki lokalowe i kochającą stojącą za nim rodzinę. w reportarzu interwencja padły słowa "straszne pieniądze", z tego co czytam na komentarzach to wnioskuję, że to one były główną przyczyną rodzinnej nienawiści w domu pzni Ewy. Nie chcieli dopuścić aby sama z mężem i dziecmi o nich decydowała. Zrobili wszystko, by zniszczyć ten związek. Pytanie do pani Eli ile z tych pieniędzy przeznaczyki (poza remontem) na ratowanie jej życia.
Widziałem
Dodane przez Adam, w dniu 11.08.2011 r., godz. 15.09
Zachowanie pani Eli w reportażu mówi samo , za siebie. Panie z sądu pudru zabrakło, pocił się pan jak w...
do Polaka
Dodane przez KUBA, w dniu 11.08.2011 r., godz. 15.16
A co Ci Chodkowski zrobił? Jak mafia rządziła miastem a policja nic zrobić nie mogła, to było dobrze? Już znów się to zaczyna, zaczęli wychodzić i pokazują na co ich stań i jaki szacunek mają do innych. Banda leni i marginesów społecznych.
Dodane przez dfdfdfdff, w dniu 11.08.2011 r., godz. 15.20
ale jak wiemy miał te prawa ograniczone, i skoro sąd przyznał opiekę ciotce to chyba nie był taki idealny TATUŚ jak teraz wszyscy o nim piszą!!!!
Oliwa na wierzch wypływa
Dodane przez Prawda, w dniu 11.08.2011 r., godz. 15.21
Błędem sądu jest nierzetelne podejście do sprawy od samego początku. Zamiast przyjrzeć się baczniej sprawie górę wzięła rutynka i to w wykonaniu samej pani prezes. Rutyna juz niejednego zgubiła
Bomby w Wyszkowie
Dodane przez Do Kuba, w dniu 11.08.2011 r., godz. 17.58
ŚWIĘTA PRAWDA. Pan Chodkowski poruszył coś co spowodowało, że coś się ruszyło, Chwała mu za to. Miał jak nikt odwagę. Przepraszam miałem na myśli POLICJĘ. To jej działania psuły i psują wizwrunek Wyszkowa. Pierś do zaszczytów dziś wypinają wykazując się statstykami złapanej nad Bugiem z piwem młodzieży. Bohaterzy. Dziś za sprawą SĄDU wstydu się najadłem. Taka Polska cała. Zwracam chonor. Polak
Podwójne dno.
Dodane przez Ania, w dniu 11.08.2011 r., godz. 18.11
Tak, pewnie Robert nie jest taki idealny, Ewa napewno tez nie była. Można założyć, że do siebie pasowali. Nikt ich chyba do ślubu nie zmuszał. Pięknie wyglądają na tym ślubnym zdjęciu. widać, że byli szczęsliwi. Ewa dawno tak dobrze nie wyglądała. Byli zwyczajni, normalni. Jak nie dostrzegasz człowieku destrukcyjnej siły pieniądza w tej sprawie to nie zawieraj więcej czasu. Matka dzieci nie żyje uszanuj to. Dawno nie byłam w tym domu. Naprawdę wyszykowały go sobie na cacy. Prawdy nie da się oszukać. Byli tacy jak my ze swoimi lepszymi i gorszymi dniami.
tatuś
Dodane przez aro, w dniu 11.08.2011 r., godz. 18.55
jaki był taki był ale jest barczo dobrym ojcem i czy chodzi o majątki czy nie to mało jest takich ojców jestem z tobą robciu
Dodane przez DD, w dniu 12.08.2011 r., godz. 00.18
Pamiętam początki małżeństwa Ewy i Roberta... Bardzo dużo Ewa opowiadała o tym jak źle traktowana była w domu rodzinnym (przez osoby, którym podobno oddała pod opiekę dzieci). Często przewijał się motyw pieniędzy, które jej zabrano. Opowiadała to wielu osobom. Potwierdzeniem mogą być tu opowieści jednej z sióstr (mieszkającej w Rząśniku), o gehennie jaką Ewa przeszła w domu. Naprawdę wielu mieszkańców Rząśnika może to potwierdzić. Teraz siostra ta stoi murem za swoją matką i siostrą, o których jeszcze nie tak dawno miała bardzo bardzo złe zdanie. Dziwne to wszystko jest... ale cóż... widocznie jeśli w grę wchodzi kasa to nie liczy się prawda.
znów mi Was żal
Dodane przez Kaśka, w dniu 12.08.2011 r., godz. 04.30
Nasza lokalna pseudogazeta pokazała to, co chciał ojciec i od razu wszyscy wierzą jaki to on jest wspaniały a ciotka zła. Może odpowiecie mi na pytanie: "jak można dla żartu znęcać się nad żoną?!" Robert powiedział, że to były żarty, ale czy z niewinnych żartówu Ewa złozyła by wniosek do sądu, skoro zakładam, że wtedy mieszkali razem i byli szczęśliwi. A jak się szanowny ojciec odniesie do tego, że powiedział do znajomego, że nigdy sie nie spodziewał, że opieka nad dzieckiem jest taka trudna? Robercie przeczysz sam sobie. Najpierw mówisz, że nie pijesz alkoholu a za chwilę, żę tylko piwo z najbliższymi kolegami. Nie chodzi mi o sam fakt picia. Albo pijesz chociaż okazjonalnie albo jesteś abstynentem. Zdecyduj się. Co do ograniczenia władzy rodzicielskie: czemu wcześniej nie starałeś się o jej zniesienie? Dopiero po śmierci byłej żony się obudzłeś? Jakie koszmarne pieniądze? Jakie znajomości? O czym Wy ludzie piszecie? Nic nie wiecie a jesteście mądrzejsi od wszystkich. Po raz kolejny powtórzę: ŻAL MI WAS!!!
Dodane przez ............, w dniu 12.08.2011 r., godz. 07.23
Trzymaj się panie Robercie jestem za tobą oglądałem interwencje.Tempić takich ludzi albo spryskać randapem
Kasa zmienia ludzi
Dodane przez Grażyna, w dniu 12.08.2011 r., godz. 07.59
Czytając wpis DD może się czytelnikom troche pomieszać z tymi siostrami. Śp. Ewa miała kilka starszych sióstr i brata. W początkach małżeństwa z Robertem kiedy nie mogła, nie chciała mieszkać w Turzynie mieszkała z nim u jego rodziców w Rząśniku. Na Rząśniku od wielu lat mieszkają ożenione tam dwie siostry Ewy. To wszystko prawda, że miała ich poparcie. Z jedną mieszkali vis a vis siebie. Były wtedy od lat skłócone ze swoją matką i siostrą Elą z Turzyna. Kiedy dowiedziały się o spodziewanej wielkiej kasie odwróciły się od Ewy skumały z resztą rodziny i syte klepią się dziś po brzuchach. Ewy dzieci mają po niej jedynie coś obiecane...
KASZKA to ty ?
Dodane przez Antoni, w dniu 12.08.2011 r., godz. 08.33
Nie wierzę masz udział w rozgrabionej schedzie? Mi jest żal sądu i pani PREZES. Dała się sisters nieźle otumanić. W życiu każdego Polaka i Polki jest czas na róże i na piwo duże! Takimi argumentami KASZKA chce odwrócic uwagę od sedna całego konfliktu. Komu Ewa Założyła niebieską kartę, czy kiedy mieszkali w Wyszkowie, Rząsniku z dala od Turzyna policja odnotowała jakie kolwiek zażalenia, skargi na Roberta? Sprawa jest rozwojowa uważam , że kulisami powinna zając się prokuratura. KASZKA MANNA.
Co z tym sądem?
Dodane przez Adam, w dniu 12.08.2011 r., godz. 15.24
Panie sędzio wiemy, że swiecił pan oczami za panią sędzinę Pasek - prezes wyszkowskiego sądu. To ona niemal od początku zajmowała się tą sprawą. Niestety na dzień przed kręceniem materiału przez Tv nagle poszła na urlop... Chodzi mi o tę niebieską kartę. Czy nie było o niej mowy w żadnym z pism odwoławczych składanych przez pana Roberta? Z tego co wiem na każdym kroku o tym przypominał. Pańskie słowa, że zwrócicie sie do policji z pytaniem - czy rzeczywiscie taka karta była? Moim zdaniem trochę nie w porę. Panie sędzio to nie zabawa w kulki tu przecież chodzi o dobro dzieci. Pańskie słowa. Na jakiej podstawie pani Pasek oddała te dzieci ciotce, na ładne oczy? Dlaczego niebieska karta została zataiona, nie wierzę, że pani Pasek o tym nie wiedziała.
nowy samochód
Dodane przez cez, w dniu 13.08.2011 r., godz. 08.43
Ja chcę pracować tam gdzie pani ?Ela skoro z wypłaty potrafi kupić nowy samochód:)
Dodane przez Maria K., w dniu 13.08.2011 r., godz. 11.58
Ewa umarła w samotności! Ela To mówi samo za siebie.
Nie trzeba być sędzią.....
Dodane przez Anna, w dniu 14.08.2011 r., godz. 10.18
Nie znałam żadnego z rodziców,jednak po przeczytaniu materiałów i komentaży, także po własnych przemyśleniach / a mam długi staż życiowy i pedagogiczny/ uważam,że miejsce dzieci jest przy ojcu.Przypisywane mu przez niektórych wady to bzdety,nikt nie jest idealny,zwłaszcza że życie w tej rodzinie do łatwych nie należało.Ważne,że p. Robert dziś jest zdecydowanie pozytywną osobą, a determinacja z jaką walczy o swoje dzieci jest tego potwierdzeniem.Życzę Jemu,a przede wszystkim Jego Dzieciom,żeby w końcu p. Sędzi /którą skąd inąd bardzo szanuję/spadły klapki z oczu i opowiedziała się po jedynej właściwej stronie.Wierzę Panie Robercie,że tak będzie.A Ciocia niech znajdzie sobie inny sposób na życie,właśnie dla dobra dzieci ,jeśli to pojęcie właściwie rozumie.
Jeśli pozwolisz
Dodane przez Hanka, w dniu 14.08.2011 r., godz. 10.21
Chciałabym Ci pomóc
Ojciec dzieci ma ograniczone prawa rodzicelskie
Dodane przez aga51, w dniu 14.08.2011 r., godz. 20.23
Dlaczego??????
Przepraszam
Dodane przez Sędzia, w dniu 15.08.2011 r., godz. 16.04
pani Ewa wszelkie "swoje" decyzje podjęła w trakcie cięzkiej chemioterapi, na silnych środkach znieczulających i psychotropowych. Koniec tematu. Była otumaniona dlatego wszelkie jej decyzje są wątpliwe. Nie potrzeba tu filozofów.
ideał
Dodane przez artur 1, w dniu 16.08.2011 r., godz. 11.03
niestety pan robert nie jest tak idealny jak przedstawił się w artykule, o ile wiem rozwód był z winy pana roberta. Myślę, że mieszkańcy rząśnika doskonale wiedzą, że nadużywa alkholu ( ale z jakiegoś powodu milczą). Ciekawe gdzie był jak jego żona umierała czy zajmował się dziećmi czy odwiedził żonę w szpitalu!!!!!!!!!!
On zazdrości
Dodane przez artura 1 była żona, w dniu 17.08.2011 r., godz. 08.47
Artur jest zgorzkniały. Pan Robert był u żony w szpitalu w Makowie i personel to potwierdzi. Pani Ela zachowała się nieładnie nie informując go o pobycie Ewy w szpitalu. Dowiedział się od obcych ludzi. Zabrała Ewie telefon. Czy chodzi o odwrócenie Kota ogonem. Są rodzone siostry Ewy i Brat, którzy nawet raz do Makowa nie pojechali. Mało? Czy Pan Robert dostał mandat za jazdę po pijanemu, czy się leczył, chodzi do AA? Jeśli nie to wszystkie mojego (ex) męża Artura 1 komentarze są pomówieniami , plotkami. Artur pisze pod kilkoma Nickami. Jest żałosny
Bracie jestes wielki
Dodane przez Brat artur, w dniu 26.02.2013 r., godz. 17.11
Robert bardzo cie podziwiam za twoja walkie o twoje pociechy jestes naprawde przykladnym ojcem. I nieprzejmoj sie co muwia ludzie kturzy niemaja serca i niepotrafia zrozumiec ojcowskiej milosci trzymaj sie braciszku zawsze bede z tobo. Twoj brat artur z U.S.A

Napisz komentarz

Dane teleadresowe

Wydawca: Tygodnik Informacyjno-Reklamowy "Wyszkowiak" S.C.

Redakcja: Justyna Pochmara, Hubert Morka, Irena Prusińska, Hanna Zielińska (kolportaż).

Adres redakcji:
ul. Gen. J. Sowińskiego 61, 07-202 Wyszków, tel./fax (0-29) 742-07-05,
e-mail: redakcja@wyszkowiak.pl

Nr konta: IdeaBank 20 1950 0001 2006 0617 8079 0002

Redakcja zastrzega sobie prawo skracania nadesłanych materiałów i nie odpowiada za treść reklam oraz listów do redakcji.

Tekstów nie zamówionych nie zwracamy. Reklamy przyjmowane są w siedzibie redakcji.

REKLAMA

  • Reklama
  • Reklama
  • Reklama

Projekt witryny

Wykonanie: INFOSTRONY - Adam Podemski, e-mail: adam.podemski@infostrony.pl