Menu górne

REKLAMA

  • Reklama
Dziś jest 19 listopada 2017 r., imieniny Elżbiety, Seweryna

Walentynki

Święto Zakochanych. 14 lutego społeczeństwo ogarnia szał i wszyscy na hurra całują się, wyznają sobie miłość lub zwyczajną sympatię. Do naszego kraju zwyczaj ten zawitał stosunkowo niedawno, dopiero w latach 90-tych ubiegłego stulecia. Jedni walentynki uwielbiają, dla innych to amerykański kicz. Ja jestem rozdarta pomiędzy lubieniem i świętowaniem tego dnia a tandetą, która mnie wówczas otacza.
Przynajmniej wtedy jest szansa, że ktoś powie „kocham cię”, ukradkiem wsunie pod drzwi kartkę z uśmiechniętym misiem, zaoferuje serduszkowe czekoladki lub postara się kupić pół kwiatka. Jeśli nie kocha, to chociaż z czystej sympatii może się do nas uśmiechnie.
Starannie czytam wszystkie życzenia walentynkowe, jakie ukazują się w lokalnej prasie. Szukam, czy któreś nie będzie adresowane do mnie. Od lat jednak żaden Walenty nie zdobył się na publikację uczuć do mej skromnej osoby. Patrząc na to czerwono-serduszowe szaleństwo myślę sobie, że kobiety dojrzałe rzadko kiedy obdarzane są karteczkami, misiami i kwiatkami w Dniu Zakochanych. Czy to znaczy, że nikt nas nie kocha? Czy tylko małolaty mogą liczyć na serducho na śniegu wydeptane przez zauroczonego absztyfikanta? Być może jesteśmy zbyt dostojne, by nasz luby przyniósł nam z kwiaciarni w tym głupim dniu bordową różę. Ale czy my, kobiety, same gonimy do sklepu kupić dla ukochanego mężczyzny serduszkowego lizaka? Czy może tylko czekamy, co on nam da w prezencie. Jeśli nie da nic, strzelimy focha i bez słowa na cały wieczór zamkniemy się w pokoju. A jeśli my damy, a on jako poważny gość nie da nam nic, to jak należy się zachować? Fochać się, czy w kusej koszulce proponować ciąg dalszy świętowania?
Walentynki do świąt łatwych nie należą. Czerwono w sklepach się robi, z każdej strony serca się kiwają, w necie miliony miłosnych wierszyków można odnaleźć np. takich „O Tobie chcę myśleć, Myślę o Tobie. Nie chcę o Tobie myśleć, Myślę o Tobie. Chcę o innych myśleć, Myślę o Tobie. Nie chcę o nikim myśleć. Myślę o Tobie”. Wiem, że nie chcę takich dostawać. Oo nieskończonej miłości do mnie i o tym, jak to serce czyjeś bije tylko dla mnie. Być może nie bije dla mnie, ale jakby biło, to bym chciała żeby inaczej uczucie swe do mnie wyraziło.
Poszukałam dalej, jak można romantycznie spędzić czas 14 lutego. Znalazłam menu na romantyczną kolację. Gdyby nie strona internetowa, w życiu bym nie wpadła na to, że romantyczna kolacja dla dwojga to szampan, truskawki w czekoladzie i świece. To znaczy świec jeść nie należy, tylko ewentualnie je zapalić, by tworzyły odpowiedni nastrój. Być może to poradnik dla młodych i taka stara wyga jak ja romantyczne wieczory dawno ma za sobą. Można też zafundować sobie SPA dla dwojga. Oczami wyobraźni ujrzałam faceta, którego masuje cudna masażystka i kobietę bordową z zazdrości, że ktoś śmiał dotknąć jej ukochanego. Szukam dalej. Trafiam na stronę z wyjątkowymi prezentami dla męża (męża nie mam, ale w końcu mąż to facet, więc czytam, co kupić można facetowi) i żony. Wyjątkowym prezentem dla faceta jest więc:
1. scyzoryk – nie zwykły, lecz wypasiony gadżet, którym facet może przed kolegami się pochwalić. Nie czerwony niestety, bo takiego facet do ręki nie weźmie;
2. bielizna – najlepiej z amorkiem. Być może facet założy, pod spodniami w końcu nie widać;
3. koszulka – np. z postacią z kreskówki. Jeśli kobieta potrafi, sama może ciekawy wzór na koszulkę wymyślić;
4. perfumy – upewnij się, jakie zapachy preferuje ukochany. Tu akurat problem jest mały, gdyż akurat facet ma pachnieć tak, jak nam się podoba, a nie tak jak jemu się wydaje, że jest ładnie;
5. portfel – podobno zawsze się przyda;
6. pasek – z zabawną klamrą?????;
7. książka – będzie super, jeśli facet lubi czytać;
8. gra – zapewne chodzi o grę komputerową, gdyż nie sądzę, aby z „Chińczyka” się ucieszył. Gra jednak może zupełnie faceta nam zabrać i z romantycznej kolacji nici;
9. płyta – najlepiej z muzyką relaksacyjną lub jakąś wyjątkowo romantyczną, taka jaka nam się podoba.
Wyjątkowym prezentem dla żony są:
1. perfumy – przed zakupem upewnij się, że trafisz w gust ukochanej. Najłatwiej ukraść jakieś perfumy z łazienki małżonki i takie same kupić na prezent;
2. słodycze – prezent uniwersalny, dostępny w każdy sklepie (nawet tym nocnym). Uważać tylko należy, czy przypadkiem kobieta nie jest akurat na drakońskiej diecie;
3. kwiaty – banał;
4. bielizna – nie znam faceta, który znałby wymiary żony swojej. Nie wiem, czy zakup biustonosza na oko będzie się opłacał;
5. biżuteria – kolczyki, pierścionek czy inna błyskotka zawsze mile przez panie jest widziana;
6. kosmetyki – szminka, tusz do rzęs, lakier do paznokci – taki zestaw podobno każdą panią zadowoli. Taki zakup również uważam za ryzykowny. Paznokci dama może nie malować, szminka może mieć zły odcień, a tusz do rzęs uczuli oczko wybranki panów;
7. książka – dobra, jeśli lubi czytać i jeśli zwykłego harlekina nie dostanie (chyba, że lubi czytać harlekiny);
8. szalik, czapka, rękawiczki – być może któraś się ucieszy;
9. kino lub teatr – jeśli zabraknie biletów na wymarzony spektakl, zawsze film można wypożyczyć i obejrzeć w domu .
Według mojej opinii to nic ciekawego, nic oryginalnego, nic wyjątkowego. Nikt jednak nie powiedział, że musi być oryginalnie i wyjątkowo. Może więc miś i kartka z serduszkiem wystarczą, by uczcić Dzień św. Walentego. Być może kicz właśnie tego dnia jest niezbędny.
Przeprowadziłam sondę wśród znajomych i okazało się, że romantycznych facetów jest mało. Koleżanki i owszem czekoladki dostają na odczepnego od mężów swoich po to tylko, by nie słuchać gderania o braku uczucia.
Czy Walentynki lubiane są jedynie przez płeć piękną? Wygląda na to, że tak. Być może spragnione zapewnień jakie cudowne, wspaniałe i wyjątkowe jesteśmy, chociaż raz w roku usłyszeć chcemy „kocham Cię” z ust faceta, z którym sypiamy.
Szkoda, że chęć wyznawania sobie uczuć nachodzi nas tak rzadko. Szkoda, że tylko raz do roku dostajemy od ukochanego lub przyjaciela czekoladowe serce. Czekamy na spontaniczność naszych mężów, same jednak spontaniczności nie wykazujemy. Jakże często uważamy, że skoro gbur nie dał nam misia i kwiatka 14 lutego, my też nic jemu nie damy, mimo iż o prezencie wcale nie zapomniałyśmy.

Miłosnego, walentynkowego wierszyka na koniec nie będzie. Miłosnych walentynek życzę.

Judyta
„Wyszkowiak” nr 7 z 12 lutego 2013 r.

Komentarze

Dodane przez Jan4P, w dniu 21.02.2013 r., godz. 21.43
Pani Judyto, szukałem tego artykułu już 14-go, ale jeszcze go tu nie było. Czy lubi to Pani czy nie i nie wiem dokładnie jak z tym jest, posyłam Pani spóźnioną -sympatii Walentynkę. Jestem Pani wiernym fanem. Wszystkiego dobrego.
do Jan4P
Dodane przez Judyta, w dniu 22.02.2013 r., godz. 18.45
Panie Janie:) dziękuję za wyrazy sympatii. Wszystkiego dobrego Panu życzę.

Napisz komentarz

Dane teleadresowe

Wydawca: Tygodnik Informacyjno-Reklamowy "Wyszkowiak" S.C.

Redakcja: Justyna Pochmara, Irena Prusińska, Hanna Zielińska (kolportaż).

Adres redakcji:
ul. Gen. J. Sowińskiego 61, 07-202 Wyszków, tel./fax (0-29) 742-07-05,
e-mail: redakcja@wyszkowiak.pl

Nr konta: IdeaBank 20 1950 0001 2006 0617 8079 0002

Redakcja zastrzega sobie prawo skracania nadesłanych materiałów i nie odpowiada za treść reklam oraz listów do redakcji.

Tekstów nie zamówionych nie zwracamy. Reklamy przyjmowane są w siedzibie redakcji.

REKLAMA

  • Reklama
  • Reklama
  • Reklama

Projekt witryny

Wykonanie: INFOSTRONY - Adam Podemski, e-mail: adam.podemski@infostrony.pl