Menu górne

REKLAMA

  • Reklama
Dziś jest 24 listopada 2017 r., imieniny Flory, Jana

Czy znaczy to samo?

Taki mały problem zrodził mi się niedawno. Wypominanie i udowodnienie – jaka jest różnica pomiędzy tymi dwoma stwierdzeniami. Teoretycznie wiem. W praktyce również.
Okazuje się jednak, że wypominanie i udowodnienie wcale nie musi znaczyć tego, co znaczy. Zależy to, jakiej płci dotyczy.
Zgodnie z definicją znalezioną w „Słowniku języka polskiego” wypominanie znaczy przypominanie komuś czegoś w formie zarzutu, wymówki. To przypominanie komuś wyświadczonej przysługi. Synonim słowa wypominanie to inaczej wymawianie, wytykanie, wyrzucanie czegoś komuś. Niby logiczne i proste.
Jeśli chcemy udowodnić coś komuś, to musimy to w jakiś sposób potwierdzić coś np. billingiem, pokwitowaniem, zaświadczeniem chociażby. Również proste i logiczne.
Niestety, na tym koniec prostoty i logiki dotyczącej wypominania i udowodnienia. Przynajmniej dla mnie.
Mówię – „Wcale do mnie nie dzwonisz.”
Człowiek odpowiada – „Czasami dzwonię”.
Dla mnie stwierdzenie faktu tu nastąpiło – czegoś nie zrobiłeś człowieku (albo robisz to rzadko). Jeśli więc stwierdzam fakt, to czy wypominam? A może muszę jasno powiedzieć : „Chciałam ci zakomunikować, że wcale do mnie nie dzwonisz”. Wtedy może jest szansa na to, że człowiek nie powie, że wypominam znowu. Ale co wypominam, przepraszam bardzo? Mówiąc „wcale nie dzwonisz do mnie” przekazałam mu prosty komunikat.
Wystarczy powiedzieć – tak nie dzwonię/dzwonię rzadko.
Ale nie tu zaczyna się … no właśnie, co? Już sama nie wie, czy było to wypominanie, czy udowodnienie rzadkości wykonywanych połączeń do mnie lub ich kompletnego braku.
Oczom mym ukazuje się statystyka rozmów. Widzę jakieś śmieszne słupki z procentowym wyliczeniem, ile czasu ze mną rozmawiał. I słyszę: „Widzisz?”. No widzę. Konwersował ze mną całe 1,5 min w pierwszym tygodniu maja. W kwietniu 37 min rozmawiał ze mną, a w marcu nie pamiętam ile, ale na pewno nie ma się czym chwalić.
„I co, wypominasz mi, że rozmawiałeś ze mną? To trzeba było nie dzwonić”. Nie, okazuje się, że on udowadnia mi, że dzwonił do mnie. Z jego strony to absolutnie nie jest wypominanie. A z mojej, było? Nie umiem takich słupków znaleźć w Internecie, bo też bym mu udowodniła, że wykresy na pewno sam narysował i teraz paskudnie próbuje mnie oszukać.
Okazuje się, że zawsze jeśli ja coś stwierdzam, to wypominam. On, jeśli coś wypomina, to tak naprawdę stwierdza albo udowadnia.
Czy na moje słowa „Wcale do mnie nie dzwonisz” trzeba szukać dowodów?
To chyba normalne, że jak mówię „wcale” albo „nigdy” to znaczy, że może raz człowiek zadzwonił. Zachowuje się czasami jakby z księżyca spadł nagle i z kobietami do czynienia pierwszy raz ma w życiu.
Zawsze w naszych dyskusjach za wszelką cenę chcemy udowodnić swoją rację. Rację, której czasami nie mamy oboje. Bardzo jednak chcemy ją mieć zawsze. Jak jej nie mamy, to wtedy zaczynamy dyskusje na temat tego, co wypominaniem jest, a co udowodnieniem.
Kompletny mętlik wtedy się tworzy. Po 10 minutach nikt nie wie, o co tak naprawdę chodzi. Gubimy się w naszych „mądrościach”, ale racji drugiej osobie nie przyznamy, nawet jakby nas na kawałki mieli pokroić.
Nie chcę, żeby ktoś mi coś udowadniał zwłaszcza, gdy racji nie miał. On nie miał. Skoro nie miał racji, to znaczy że mi wypominał. Postanowiłam sobie, że ja wypominała nie będę. Jak raz wypomniałam, to przez cały dzień nafukany człowiek chodził i udawał, że wcale mnie nie widzi. Więcej tego nie uczynię, chociaż naprawdę dużo mogłabym wypomnieć.
Znalazłam taki tekścik: „Mój facet pracuje, ja niestety nie. Mamy jechać w tym roku na wakacje nad morze, mój chłopak ma zapłacić za cały wyjazd, ja też będę miała pieniądze, ale mniej niż on. Cały czas mówi, że to nie jest mały wydatek, że to on płaci i wcale nie jest mu łatwo wydać tyle pieniędzy, ale on wie, że ja chce bardzo jechać i mnie zabierze. Ja mówię, że wcale nie musimy jechać na te wakacje skoro ma mi wypominać pieniądze. On twierdzi, że nie wypomina, tylko mówi. A ja się źle z tym czuję... Jakby mnie oskarżał, że tyle wydaje na nas i boję się, że będzie gorzej... czy dobrze myślę? Czy to jednak on ma racje?” (Ola19).
No właśnie chłopak wypomina, czy stwierdza? A może to, co dla nas kobiet jest stwierdzeniem, dla facetów wypominaniem i odwrotnie? A może każdy odbiera jak chce w danej sytuacji to, co do niego mówimy?
Czytam tekścik i myślę sobie, że okropny problem ma dziewczyna. Koniecznie na forum trzeba o tym napisać, bo sama na pewno sobie z tym nie poradzi. Swoją drogą, to ja tam bym pojechała i wcale nie przejmowała się, ile kasy facet na mnie wyda. Ma – wydaje, nie ma – nie wydaje. Proste jak drut. Chłopaczyna zabiera nad morze swą lubą, a ta bieda zastanawia się czy jechać, bo może kiedyś facet jej to wypomni. Jechać kobieto, skoro teraz chce na ciebie wydawać kasę, potem już tak chętnie nie będzie tego robił.
A że wypomni, no wypomni – nie pierwszy i nie ostatni raz w życiu.
Bo tak właśnie jest, że kobiety i mężczyźni tę samą sytuację odbierają w dwojaki sposób. Facet powie, że ktoś się wywalił, kobieta powie – potknął się. Niby to samo. Śmiejemy się razem z niezdarności człowieka, ale różnica między wywaleniem się a potknięciem jest zasadnicza. Jak teraz udowodnić, kto miał rację? Nie nagraliśmy tego, zdjęcia zrobić nie zdążyliśmy. Kobieta mówi to, facet mówi co innego. Brak trzeciej osoby do rozstrzygnięcia sporu, więc sprzeczka trwa. Chociaż nawet obecność osoby trzeciej sporu nie rozstrzygnie, gdyż jej „widzenie” zależne jest od płci osoby postronnej. Tak naprawdę to nie jest sprzeczka żadna, według kobiety oczywiście, tylko jedynie wymiana zdań, mężczyzna za to będzie twierdzić, że kłótnia ta zupełnie jest niepotrzebna.
Kobieta i mężczyzna tak różnią są od siebie, że znaczenie prostych słów, postrzeżenie jasnych sytuacji wydaje się być czymś nadzwyczaj skomplikowanym.
Awantura o wypominanie i udowodnienie trwała jakiś czas.
Ironiczny uśmiech człowieka sprowokował mnie do tego, żebym o tym napisała. Nie chciałam napisać logicznie. Logicznie wytłumaczyć się tego po prostu nie da.

Kobiety i mężczyźni w przypadkowych rozmowach poruszają na ogół inne problemy…

Judyta
„Wyszkowiak” nr 33 z 14 sierpnia 2012 r.

Dane teleadresowe

Wydawca: Tygodnik Informacyjno-Reklamowy "Wyszkowiak" S.C.

Redakcja: Justyna Pochmara, Irena Prusińska, Hanna Zielińska (kolportaż).

Adres redakcji:
ul. Gen. J. Sowińskiego 61, 07-202 Wyszków, tel./fax (0-29) 742-07-05,
e-mail: redakcja@wyszkowiak.pl

Nr konta: IdeaBank 20 1950 0001 2006 0617 8079 0002

Redakcja zastrzega sobie prawo skracania nadesłanych materiałów i nie odpowiada za treść reklam oraz listów do redakcji.

Tekstów nie zamówionych nie zwracamy. Reklamy przyjmowane są w siedzibie redakcji.

REKLAMA

  • Reklama
  • Reklama
  • Reklama

Projekt witryny

Wykonanie: INFOSTRONY - Adam Podemski, e-mail: adam.podemski@infostrony.pl