Menu górne

Dziś jest 17 listopada 2019 r., imieniny Grzegorza, Zbysława

Kultura w jeździectwie

[w:] „Wyszkowiak” nr 12/2011 z 22 marca 2011 r.
Świat koni jest piękny i przerażający zarazem. Piękno owo może być przez człowieka stworzone, ale i szpetota również. Mało kto bowiem wie, że w krajach, gdzie jeździectwo podniesione jest do rangi wysokiej umiejętności, nazywanej sztuką, istnieje coś takiego, jak kultura jeździecka. Ta nakazuje postępować w ściśle określony sposób przy kontakcie z koniem lub przy uprawianiu wszelakiego jeździectwa.

Jednym z moich zadań, jakie sobie w życiu obrałam i realizuję od lat, jest nauczanie jeździectwa i jednocześnie hippiki, zgodnie z powyższą kulturą. Jeździectwa na poziomie rozumienia, co powinno ze sobą nieść i jak powinno człowieka, tj. jeźdźca zobowiązywać, kiedy już z konia zsiądzie. Jeździectwo nie jest tylko umiejętnością kierowania koniem, siodłania go, posiadania zwierzęcia na własność. To sztuka życia i opieki nad kimś, kto jest od nas uzależniony. W szacunku dla istoty zwierzęcia i dla samego siebie.

Uwrażliwiam swoich studentów na różne aspekty współistnienia ze światem koni. Na przykład, aby nie palili papierosów, znajdując się w otoczeniu zwierzęcia, tym bardziej przy nim. Od zawsze raził mnie widok człowieka z nonszalanckim papierosem w ustach lub ujętym kokieteryjnie w dwóch palcach, znajdującego się tuż obok konia. Unoszący się dym, okalający oczy zwierzęcia i jego postać, napawa mnie niesmakiem i w pewnym sensie smutkiem. Tak jak widok człowieka, upitego w sztok, jadącego wierzchem z pogardliwie wydętymi ustami, okraszonymi charakterystycznym pijackim uśmieszkiem. Uśmieszek znaczy: „jestem panem i jadę na słudze”.

Kolejnym cierpieniem mojej świadomości ludzko-jeździeckiej jest obserwowanie niektórych ludzi, grup parających się sportem hippicznym. W dążeniu do doskonałości, która i tak nigdy doskonała nie będzie z powodów oczywistych, katują zwierzę, odmawiając mu prawa do odpoczynku, spokojnego życia oraz niestety – godności.

To tylko mały fragment ze zbioru zasad, jakimi prawdziwy jeździec powinien się wyróżniać. Po manierach, bo takie istnieją, obcowania człowieka z koniem i człowieka w obrębie stajni, ocenimy, kim jest owy człowiek i co sobą, jako człowiek reprezentuje. Jak wiesza ogłowia i kantary, w jakiej kolejności, jak zabezpiecza siodła po jeździe, jak obchodzi się z koniem w boksie po i przed jazdą. W końcu, jak się do niego zwraca. No i w jakich miejscach – bezwzględnie – koń powinien być czysty. Bo gdy pojedziemy na przykład do Wielkiej Brytanii, po tych manierach zostaniemy rozpoznani i zaklasyfikowani: snob, nowobogacki, super gość, nieuk, światły jeździec, błazen. Światło dzienne ujrzy nasza kultura osobista, którą nabyliśmy w procesie uczenia się jeździectwa albo go nie ujrzy, gdyż jej nie mamy.

W dzisiejszym świecie wiele wartości związanych z szacunkiem do słabszych (w tym wypadku koni), zdewaluowało się, przebrzmiało. Jeździectwo tymczasem często używane jest w snobistycznych grach i zabawach ludzi, którzy pragną podnieść swoje „duchowe wibracje” i dodać sobie skrzydeł. To znaczy poprzez obcowanie z koniem i zajmowaniem się koniem, postanawiają się dowartościować. Niestety, w wielu wypadkach kończy się na śmieszności lub tzw. zadęciu. W zasadzie to jedno i to samo, bo każde zadęcie jest śmieszne.
Koń daje człowiekowi wiele. Na przykład może być użyty, aby dodać wiatru w żagle, który nie wieje. Otoczyć splendorem, którego nie ma. Podnieść „ego” z klęczek, bo tego „ego” potrzebuje natychmiast. W końcu, dodać sobie tzw. indywidualizmu. Wszystko to jednak znaczy, że koń ma do wykonania konkretne zadanie w służbie niedowartościowanego człowieka.

W swoim jeździeckim życiu widziałam wiele takich przypadków. Widziałam chwały na końskim grzbiecie, zaraz po nich drastyczne upadki, w sensie rzecz jasna metaforycznym. I – przede wszystkim – śmieszność. Bo, jak mówią starzy angielscy arystokraci: „Jeśli to, że jeździsz konno sprawia, że czujesz się lepszy, koń sprawi, że będziesz śmieszny”. Kultura jeździecka jest specyficzną lekkością obcowania człowieka z koniem, opartą o znajomość tej wielowiekowej i bardzo trudnej sztuki.

Daria Galant

Dane teleadresowe

Wydawca: Tygodnik Informacyjno-Reklamowy "Wyszkowiak" S.C.

Redakcja: Justyna Pochmara, Irena Prusińska, Hanna Zielińska (kolportaż).

Adres redakcji:
ul. Gen. J. Sowińskiego 61, 07-202 Wyszków, tel./fax (0-29) 742-07-05,
e-mail: redakcja@wyszkowiak.pl

Nr konta: IdeaBank 20 1950 0001 2006 0617 8079 0002

Redakcja zastrzega sobie prawo skracania nadesłanych materiałów i nie odpowiada za treść reklam oraz listów do redakcji.

Tekstów nie zamówionych nie zwracamy. Reklamy przyjmowane są w siedzibie redakcji.

REKLAMA

  • Reklama
  • Reklama
  • Reklama

Projekt witryny

Wykonanie: INFOSTRONY - Adam Podemski, e-mail: adam.podemski@infostrony.pl