Menu górne

REKLAMA

  • Reklama
Dziś jest 19 listopada 2017 r., imieniny Elżbiety, Seweryna

Kobieca naiwność

Usłyszałam taką oto historię… Dziewczyna, właściwie dorosła kobieta, która niedawno rozstała się z mężem postanowiła poszukać miłości w Internecie. Zalogowała się więc na randkowych portalikach i czekała na swojego księcia. Niespodziewanie odezwał się do niej amerykański żołnierz.
Łamaną polszczyzną napisał, że jest na misji w Afganistanie, za dwa tygodnie przechodzi na emeryturę, ma 14-letniego syna, jest samotny, gdyż jego żona jakiś czasu zginęła w wypadku samochodowym. Amerykański żołnierz podał kobiecie maila i poprosił o kontakt. Kobietka na maila odpisała, po czym natychmiast uzyskała na niego odpowiedź. Tak się rozpoczęła niewinna korespondencja. Towarzystwo powymieniało się zdjęciami i oczom kobiety ukazał się przystojniak w mundurze. Serduszko babeczce zabiło szybciej i pomyślała, że ma szczęście. Żołnierzyk pisał do niej miłosne listy, zapewniał ją o swym gorącym, silnym uczuciu, snuł plany zakupu domu. Kobieta zakochała się bez pamięci. Żołnierz jednak jak szybko się pojawił, tak samo szybko zniknął.
Usłyszałam historię i pomyślałam, że to nie jest możliwe. Przypomniałam sobie jednak, że jakiś czas temu w mediach było głośno o amerykańskich żołnierzach, którzy rozkochiwali w sobie Polki, naciągali je na niemałe pieniądze, po czym... znikali.
Zasiadłam do komputerka i poszperałam w Internecie. Ze zdziwieniem ujrzałam kilkadziesiąt stron, na których oszukane, zrozpaczone kobiety wymieniają się swoimi historiami. Za każdym razem schemat był podobny. Amerykański żołnierz jest na misji, niedługo wraca, w jego żyłach płynie troszkę polskiej krwi. Amerykański żołnierz szybko się zakochuje, poznaną kobietę w listach do niej nazywa żoną, obiecuje jej dozgonną miłość, świata poza nią nie widzi, a wszystko to pisze łamaną polszczyzną.
Na forach znaleźć można przykłady maili otrzymywanych od zakochanych do nieprzytomności mężczyzn: „Dobry wieczór moja miłości. (…) Miłość jest zawsze otwarte ramiona. Jeśli zamkniesz swoje ramiona o miłości okaże się, że jesteś na stronie gospodarstwa tylko siebie. Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Chcę, żebyś wiedział, że jestem w Kabulu w Afganistanie i bardzo szybko i będzie przyłączyć się w Polsce dobrze, mój syn jest obecnie w szkole z internatem, ale będzie on miał dołączyć do nas po zakończeniu jego liceum w porządku. Mogę mówić po polsku w porządku, nigdy nie zawiedzie w porządku. (…) Jakie jest twoje ulubione jedzenie, muzyka, co robisz w wolnym czasie i masz samochód?? (…) Życzę masz wspaniałą noc i mam nadzieję usłyszeć od ciebie wkrótce. Miłość R. J.” (pisownia oryginalna).
Cały wieczór poświęciłam na czytanie przeróżnych historii zakochanych i porzuconych kobiet. Kobiet w różnym wieku, z różnymi doświadczeniami. Jak grzybów po deszczu namnożyło się amerykańskich żołnierzy, którzy lada dzień przechodzą na emeryturę i chcą się osiedlić w Polsce. Kobiety piszą o skarbach, które ich ukochani wysłali pocztą, lecz paczka, niestety zgubiła się na jakimś lotnisku i by uratować bezcenną przesyłkę należało ją wykupić. Przyjazdowe plany do Polski amerykańskich żołnierzy burzył nagły wypadek i natychmiast potrzebowali gotówki. Naiwne kobiety przesyłały więc swoim wielbicielom pieniądze na ratowanie ich życia bądź na wykup skarbu, po czym ślad po nich ginie.
Dziwne? Dla mnie dziwne. Wiedziałam, że kobiety są naiwne. Nie wiedziałam jednak, że aż są tak naiwne, by bez wahania pozbyć się własnych pieniędzy. Od dawna zastanawiam się, dlaczego samotne kobiety tak łatwo wierzą w to, co mówią im świeżo poznani mężczyźni? Dlaczego nabierają się na piękne słówka, wierzą w zapewnienia o miłości, mimo iż nie znają tych, z którymi piszą? Co sprawia, że kobiety tak łatwo się zakochują? Czy przytłacza je samotność i dlatego za wszelką cenę próbują ułożyć sobie życie raz jeszcze? Dlaczego samotne kobiety przestają myśleć, gdy na ich drodze pojawia się mężczyzna?
Podobnych historii o amerykańskich żołnierzach, lekarzach, prawnikach z polskimi korzeniami, którzy naciągają kobiety jest mnóstwo. Pomimo, iż w Internecie aż huczy od takich przypadków, co i raz trafiają się kolejne, które dają się wciągnąć w tego typu znajomości. Dlaczego kobiety wierzą, że przydarza się historia jak z filmu, która będzie miała szczęśliwe zakończenie? Dlaczego pomimo tak wielu apeli, by być czujnym i nie ufać świeżutko poznanym „narzeczonym”, kobiety tracą głowę i w kilka sekund się zakochują?
Na jednym z portali, na których zranione kobiety opowiadają swoje historie, znalazłam taki wpis: „Dziwi mnie naiwność takich dziewczyn. To się po prostu w głowie nie mieści. Szukacie księcia z bajki, który przyjedzie do was z dalekiej Afryki lub Bliskiego Wschodu i obsypie was złotem. Proszę, ile wy macie lat? Pięć? (…). Co wy macie w głowach, że decydujecie się na kontakt z człowiekiem przez Internet i wierzycie, że on pisze do was z dobrymi intencjami? (…) Przestańcie wierzyć w bajki i zacznijcie myśleć. A jeżeli któraś została przez nich wykorzystana finansowo, to i tak powinna się cieszyć. Zawsze mogło się zdarzyć, że planuje coś więcej i postanowi zaprosić was do siebie (na wasz koszt oczywiście). Będzie dobrze jak uda wam się wrócić do domu. Jesteście jak ćmy, które zaślepione światłem podążają w kierunku płomienia który je sparzy. Nie jest mi was żal”.
Taki wpis obruszy wiele kobiet. Każda z nas uważa przecież, że jest ostrożna, mądra i na pewno nie jest naiwna. Każda z nas uważa, że matrymonialnego oszusta wyczuje na odległość. Śmiejemy się z głupoty i naiwności innych kobiet, których spotkały podobne historie. Uważamy, że my na pewno od razu wyczujemy, gdy ktoś będzie próbował nami manipulować. Jeśli jednak do nas napisze tajemniczy amerykański żołnierz, który wyzna nam miłość, który będzie pisał do nas „żono”, który zaledwie nas poznał, a już za nami tęskni, który chce być z nami na zawsze, to czy na pewno zostaniemy czujne?
Podobne historie zdarzają się również mężczyznom. Oszukanych mężczyzn jest jednak zdecydowanie mniej niż oszukanych kobiet. Czyżby mężczyźni byli mniej naiwni niż kobiety? Niestety, pomimo iż jest to stwierdzenie prawdziwe, nie podoba się ono kobietom.
W Internecie nie szuka się miłości, gdyż nigdy nie wiemy, z kim tak naprawdę piszemy. Nie wiemy do kogo wysyłamy swoje zdjęcia, nie wiemy komu się chwalimy naszym domem, naszymi dziećmi, naszą pracą. Nie wiemy, czy po drugiej stronie siedzi nasz wytęskniony królewicz, czy zwyczajny oszust.
Gdzie więc szukać miłości?
Jestem przekonana, że lepiej być samą, może nawet samotną, niż na siłę szukać kogoś na randkowych portalikach, kogoś kto z dużym prawdopodobieństwem złamie nam serce.

Judyta

Napisz komentarz

Dane teleadresowe

Wydawca: Tygodnik Informacyjno-Reklamowy "Wyszkowiak" S.C.

Redakcja: Justyna Pochmara, Irena Prusińska, Hanna Zielińska (kolportaż).

Adres redakcji:
ul. Gen. J. Sowińskiego 61, 07-202 Wyszków, tel./fax (0-29) 742-07-05,
e-mail: redakcja@wyszkowiak.pl

Nr konta: IdeaBank 20 1950 0001 2006 0617 8079 0002

Redakcja zastrzega sobie prawo skracania nadesłanych materiałów i nie odpowiada za treść reklam oraz listów do redakcji.

Tekstów nie zamówionych nie zwracamy. Reklamy przyjmowane są w siedzibie redakcji.

REKLAMA

  • Reklama
  • Reklama
  • Reklama

Projekt witryny

Wykonanie: INFOSTRONY - Adam Podemski, e-mail: adam.podemski@infostrony.pl