Menu górne

REKLAMA

  • Reklama
Dziś jest 20 lipca 2018 r., imieniny Czesława, Hieronima

Jeden donos, który zburzył spokój

(Zam: 11.07.2018 r., godz. 17.50)

Mieszkańcy bloku przy ul. Sowińskiego 51 (tzw. rotacyjny) pewnie nigdy by się nie spodziewali, że jeden anonim wysłany do spółdzielni może zburzyć ich spokój. Spokój względny, bo na co dzień zmagają się z wieloma problemami.

Mieszkańcy swoje problemy przedstawili prezesowi Spółdzielni Mieszkaniowej „Przyszłość” podczas części walnego zgromadzenia, które odbyło się 25 czerwca. Na to zebranie pewnie wielu by nie przyszło, gdyby nie pismo od spółdzielni, które dostali. „Przyszłość” wezwała ich do usunięcia ścian, jakie mieszkańcy przed laty wybudowali zajmując korytarz i tym samym powiększając mieszkanie. Ścianki te, jak nas poinformowali mieszkańcy, stoją od ponad dwudziestu lat, przez ten czas ani zarząd spółdzielni, ani pracownicy (m.in. kontrolujący liczniki) nie zwracali im uwagi, że coś jest nie tak. Mają pretensje, że jedno anonimowe zgłoszenie po latach wystarczyło, by władze spółdzielni przyjrzały się mieszkaniom. W wezwaniu o rozebranie ścian spółdzielnia podnosi argumenty o łamaniu przepisów o ochronie przeciwpożarowej i poszanowaniu własności. Powołują się na rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych i administracji w sprawie ochrony przeciwpożarowej budynków, innych obiektów budowlanych i terenów oraz rozporządzenie ministra infrastruktury w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie. Z drugiej strony spółdzielnia przywołuje ustawę o własności lokali i podaje argument o bezprawnym ograniczaniu innym osobom możliwości korzystania z części wspólnych budynku, czyli korytarza. Jak zaznacza, prawo do korzystania z korytarza, ale też klatki schodowej, gruntu przysługuje w jednakowym stopniu wszystkim osobom posiadającym prawo do lokalu mieszkalnego. Zdaniem władz spółdzielni powiększenie mieszkania kosztem korytarza nie jest zgodne z pozwoleniem na budowę bloku i narusza prawo budowlane. Spółdzielnia nakazała mieszkańcom opuszczenie części zajmowanego korytarza i rozebranie na ich koszt nielegalnie wybudowanej ściany, doprowadzenie tej części nieruchomości do stanu sprzed postawienia ściany. Co, jeśli mieszkańcy nie zastosują się do tego wezwania? Spółdzielnia zapowiada, że zgłosi sprawę do sądu.
Z tych samych powodów spółdzielnia nakazała mieszkańcom demontaż metalowych krat, które wstawili na korytarzach przed wejściami do mieszkań (na zlecenie spółdzielni zostały już zdemontowane).
Ci, którzy mają ścianki (dotyczy to siedmiu rodzin w bloku) nie zgadzają się ze stanowiskiem władz spółdzielni.
– Nam takie mieszkanie sprzedano. Nie było problemu przez dwadzieścia lat – słyszymy od jednej z mieszkanek. – Dużo włożyliśmy pieniędzy w nasze mieszkanie. Na własny koszt zrobiliśmy całą elektrykę.
Mieszkańcy skarżą się nie tylko na zaskakujące dla nich postanowienie spółdzielni, ale też na warunki życia w bloku przy ul. Sowińskiego 51. Jak mówią, do budynku nie ma doprowadzonej sieci gazowej, więc trzeba korzystać z butli. Brak jest domofonu, korytarz, gdzie znajdują się piwnice nie jest zamykany, sprzyja to gromadzeniu się tam niepożądanych „gości”.
– Stoją też w wejściu, często czuć rozlane piwo, są pozostawiane puszki. W piwnicy piją, ćpają, bo jest ona powszechnie dostępna. Wszystko to dzieje się na oczach dzieci – skarży się mieszkanka. – W wiatrołapie kładłam wycieraczki – wszystkie zniknęły. W tym wszystkim brak jest dobrej woli prezesa.
Piwnice są pomalowane graffiti i brudne. Wszystko dzieje się niemal pod oknem prezesa, niedaleko siedziby SM „Przyszłość” i niemal po sąsiedzku najnowszego bloku spółdzielni, który dla odmiany ma udogodnienia, o których mieszkańcy Sowińskiego 51, ale też innych bloków mogą pomarzyć, w tym monitoring i system do ochrony przez ptakami zanieczyszczającymi elewację.
W trakcie walnego zgromadzenia zdeterminowani mieszkańcy przedstawili swoje argumenty zarządowi spółdzielni.
– W latach 90. ludzie wprowadzali się, stawiali sobie ścianki, słyszeli „róbcie, jak sąsiedzi się zgodzą, ja do tego nic nie będę miał”. Gdzie był pan prezes 23 lata? Jeden anonim wystarczył, by zniszczyć naszym rodzinom mir domowy. Czy to normalne, by anonim traktować poważnie? – usłyszał Mirosław Marszał. – Gdzie ludzie mają się podziać z rowerami, wózkami? W naszym bloku odbywa się handel narkotykami, łobuzerstwo. Dzwoniłem na interwencję, my takie rzeczy zgłaszamy. To Pekin w centrum miasta. Czemu to służy, jeśli zburzę ścianę? – skarżył się mieszkaniec.
– Wszyscy są załamani. Są narkotyki, pijaństwo, nikt z tym nic nie robi, a te moje dodatkowe 5 metrów przeszkadza – dodała mieszkanka.
– Jestem gotów, by zapłacić czynsz za te dodatkowe metry. Włożyłem w remont mieszkania 30 tys. zł. Ja nie leżę na pieniądzach, by kolejne wyłożyć w usuwanie ścian – dodał inny zainteresowany.
– Chodziło nie tylko o ścianki, ale też i o kraty. Straż kazała je natychmiast rozebrać. Żadnej zgody nikomu nie wyrażałem, mówiłem „nie budujcie, nie stawiajcie ścian, bo będzie musiało być rozebrane” – podkreślił prezes Mirosław Marszał. – Za poprzedniego zarządu były zgody na kraty. Jeśli mówi pan, że wydaliśmy zgody, proszę je pokazać. To jest nieprawda. Nie wolno tam budować, to część wspólna budynku. Jeśli ktoś inwestuje w coś co nie jest jego, bierze konsekwencje tej decyzji.
– Robił pan ankietę wśród mieszkańców, czy komuś przeszkadzają te ścianki? – padł głos z sali.
– Państwo nie płaciliście spółdzielni żadnych pieniędzy z tytułu zajęcia części wspólnej. Spółdzielnia nie chce egzekwować wstecz tych kwot, ale trzeba to zamknięte koło przerwać – stwierdził prezes. – Więcej skorzystaliście nie płacąc za zajmowaną powierzchnię niż w nią zainwestowaliście. Nie mówcie, że jesteście stratni. Spółdzielnia na kolanach leżała, kiedy tu przyszedłem do pracy. Odbudowałem ją, ale to nie znaczy, żebyśmy mieli wam darować. W tym bloku jest wiele źle zachowującej się młodzieży, ale spółdzielnia nie ma żadnych uprawnień celem egzekucji porządku – tłumaczył.
– Nieznajomość prawa nie tłumaczy. Zarząd spółdzielni nic złego w tej sprawie nie zrobił. Nie można stawiać sprawy na ostrzu noża. Myślę, że wspólnie można wypracować rozwiązanie – stwierdziła członek zarządu spółdzielni Barbara Roicka. – Zmiana metrażu dla państwa nie jest możliwa, gdybyście nawet sięgnęli po 100 opinii prawnych, byłyby w tym zakresie jednakowe.
– Dlaczego nie można sprzedać ludziom tych paru metrów? – pytali mieszkańcy.
– W 2007 r. spółdzielnia wyodrębniła części wspólne, zinwentaryzowała majątek spółdzielni. I to, że korytarz jest częścią wspólną, to jest regulacja ustawowa – odparła B. Roicka.
– Dzisiaj jeśli pozwolimy, by 7 lokali zajmowało korytarz, za chwilę takich osób będzie więcej, w całej spółdzielni będą zajmować korytarze i budować kraty – stwierdził prezes.
Podczas zebrania mieszkańcy zawnioskowali, by spółdzielnia udostępniła piwnice w bloku przy ul. Sowińskiego 51 wszystkim mieszkańcom – w tym momencie niektórzy nie korzystają z tej powierzchni, bo inni pozajmowali ją nielegalnie.
– Jeśli ją odzyskamy, nie wiadomo, czy jej dla wszystkich wystarczy – zaznaczył zastępca prezesa Jerzy Prusakowski.
– Ludzie sobie piwnice pozajmowali. Nie mamy na dzień dzisiejszy wiedzy kto, co zajmuje. Wyjaśnienie tego, to mozolna praca na wiele lat – dodał prezes Marszał.
Większość uczestników zebrania przyjęła wniosek o unormowanie sytuacji właścicielskiej piwnic, podobnie jak wniosek o zamontowanie kamery monitoringu skierowanej na klatkę bloku Sowińskiego 51. Nie przyjęli zaś wniosku o odstąpienie od decyzji o rozbiórce ścian postawionych przez lokatorów na korytarzach.
– Zaproponowaliśmy termin rozbiórki ścian na koniec września. Nie wiem, może poproście o przedłużenie terminu? – to jedyne co poradził mieszkańcom prezes. – Ja nigdy nie zająłbym niczyjej własności. Egzekwuję prawo – dodał.
J.P.

Komentarze

takie jest prawo
Dodane przez Ola, w dniu 15.07.2018 r., godz. 21.55
W mojej spóldzelni teżlokatorzy dogrodzili sobie częśc korytarza ale musza płacic trzykrotny czynsz za tę powierzchnie. Niektórzy wola więc rozebrać. Kraty pozostawiono ale musza byc caly czas otwarte ze względow przeciwpożarowych. Bardzo współczuję.

Napisz komentarz

Dane teleadresowe

Wydawca: Tygodnik Informacyjno-Reklamowy "Wyszkowiak" S.C.

Redakcja: Justyna Pochmara, Irena Prusińska, Hanna Zielińska (kolportaż).

Adres redakcji:
ul. Gen. J. Sowińskiego 61, 07-202 Wyszków, tel./fax (0-29) 742-07-05,
e-mail: redakcja@wyszkowiak.pl

Nr konta: IdeaBank 20 1950 0001 2006 0617 8079 0002

Redakcja zastrzega sobie prawo skracania nadesłanych materiałów i nie odpowiada za treść reklam oraz listów do redakcji.

Tekstów nie zamówionych nie zwracamy. Reklamy przyjmowane są w siedzibie redakcji.

REKLAMA

  • Reklama
  • Reklama
  • Reklama

Projekt witryny

Wykonanie: INFOSTRONY - Adam Podemski, e-mail: adam.podemski@infostrony.pl