Menu górne

Dziś jest 21 października 2019 r., imieniny Hilarego, Urszuli

Prymitywny, czyli inspirujący

(Zam: 23.11.2016 r., godz. 14.42)

Malarze bez artystycznego wykształcenia, bywało, że analfabeci, na początku XX w. stali się inspiracją dla tych wyedukowanych twórców, którzy postanowili zerwać z osiągnięciami sztuki zachodnioeuropejskiej.

  • Jarosław Górski spotyka się z wyszkowianami co dwa tygodnie przedstawiając najciekawsze nurty malarskie. Cykl wykładów potrwa do 23 marca. Wstęp na spotkania jest wolny
    Jarosław Górski spotyka się z wyszkowianami co dwa tygodnie przedstawiając najciekawsze nurty malarskie. Cykl wykładów potrwa do 23 marca. Wstęp na spotkania jest wolny
Analiza obrazów osób niepełnosprawnych intelektualnie, czy chorych psychicznie dawała absolwentom artystycznych uczelni zupełnie inny punkt odniesienia i otwierała drogę do nowego nurtu zwanego kubizmem.

Kulturoznawca, pisarz, krytyk literacki i popularyzator kultury Jarosław Górski w listopadzie powrócił do miejskiej biblioteki z cyklem „Czytamy malarstwo”. Nie stroniąc od dygresji i wielu anegdot w przystępny dla słuchacza i ciekawy sposób omawia tajniki malarstwa, odsłania fascynujący świat wyobrażeń, koncepcji, nurtów itp.
Seria wykładów, która rozpoczęła się w listopadzie poświęcona jest malarzom, którzy nie skończyli uczelni artystycznych, ale spontanicznie dochodzili do ciekawych środków wyrazu i na trwałe weszli do kanonu polskiego, europejskiego, czy światowego malarstwa. Jarosław Górski omawia też dzieła artystów, którzy przeszli artystyczną edukację, ale inspirowali się tym, co spontaniczne i niewyuczone.
Te dwa światy artystyczne pokazał podczas spotkania, które odbyło się 17 listopada, na przykładzie twórczości gruzińskiego prymitywisty Niko Pirosmaniego i jednego z najsławniejszych malarzy XX w. Hiszpana Pablo Picasso. Jarosław Górski tłumaczył, jak malarze przyswajali sztukę naiwną ludzi, którzy twórczości nigdy się nie uczyli. Prymitywizm, sztuka naiwna, spontaniczna to określenia używane w stosunku do twórców takich jak np. nasz rodzimy Nikifor Krynicki.
Niko Pirosmani, jak zauważył wykładowca, wywarł wpływ na wielu twórców rosyjskich, w Gruzji zaś stał się twórcą rangi narodowej, tak jak u nas Matejko, czy Gierymski. Urodził się w 1982 r. Zmarł z głodu w 1918 r. podczas wojny domowej w Gruzji. Był malarzem szyldów dla zakładów, sklepów itp. Często w swoich pracach zawierał alegoryczne postaci zwierząt, które właściciele sklepów traktowali jako swoje herby. Pirosmani malował głównie na blasze pozyskiwanej m.in. ze skrzynek po herbacie. Pokrywał ją zazwyczaj czarnym gruntem, stąd też ta barwa dominuje w jego twórczości. Pirosmani umiał jednak doskonale rozświetlać swoje obrazki, choć nie miał do dyspozycji palety farb – z biedy używał np. resztek farb pozostałych po malowaniu domów i dodawał do nich własne barwniki.
Mówi się, że Pirosmani świetnie oddawał ducha Gruzji. W jego malarstwie często pojawiają się sceny z biesiad, do których Gruzini przywiązują dużą wagę wznosząc długie toasty, improwizując wiersze, czy pieśni itp. Często jednak malował także portrety np. swoich sąsiadów, za które dostawał posiłki czy kubek wina. Spod jego ręki wyszło tysiące prac, w których często widać braki warsztatowe, jak chociażby nieproporcjonalne postacie, czy naruszenie zasad perspektywy. Mimo to takie obrazy jak ten przedstawiający krajobraz portowego miasta Batumi urzekają swoim kolorami i światłem.
Ciekawie prezentują się na obrazach Pirosmaniego także zwierzęta, m.in. lwy, które jeszcze pod koniec XIX w. żyły w Gruzji. To także przedstawienia nierealistyczne, zwierzęta nie mają zachowanych proporcji, a mimo to trudno obok nich przejść obojętnie.
– Pirosmani to niemalże analfabeta. Znał litery na tyle, żeby zrobić napis na szyldzie. Nie znał zachodniego kanonu malarstwa. Nie chodził po muzeach. Uczył się obserwując przyrodę – tłumaczył Jarosław Górski. – To malarstwo spontaniczne, pozbawione technicznych podstaw. Artysta sam opracowuje techniki, sposoby wytwarzania farb. Zachwycił w ten sposób zachodnich twórców. Stworzył własny artystyczny język i przez całe życie go doskonalił. Ci, którzy badają malarstwo naiwne zauważają, że wczesne i późne prace takich artystów w zasadzie nie różnią się – tak jakby od razu dostali ten dar, swój styl w doskonałej formie.
Równocześnie artyści awangardowi zmagali się z konwencją sztuki zachodnioeuropejskiej, szukając nowych środków wyrazu.
– W XX wieku dostępne są już takie środku wyrazu, które detronizują malarstwo akademickie, staje się ono śmieszne – zaznaczył wykładowca.
Fotografia zastąpiła malarstwo w wiernym odwzorowywaniu rzeczywistości. Malarze zatem zastanawiali się nad ominięciem języka artystycznego, który był obowiązujący przez setki lat.
– Obraz Pabla Picassa „Panny z Awinionu” uważa się za początek tworzenia nowego języka – podkreślił J. Górski.
Dzieło to nawiązuje do cech sztuki konwencjonalnej, bo przedstawia popularny w twórczości realistycznej motyw kobiecego ciała. Jednak twarze przedstawionych kobiet ówczesnych odbiorów szokowały.
– Picasso zwrócił się do sztuki naiwnej. Przez całe lata studiował twórczość, która nie miała styczności z zachodnioeuropejskimi koncepcjami – dodał wykładowca.
Fascynujące dla Picassa były zarówno afrykańskie maski, jak i malarstwo chorych psychicznie czy niepełnosprawnych intelektualnie.
– Dla awangardystów cenni byli ludzie o niskim stopniu inteligencji, bo ich sztuka wypływała z ich wnętrza, a nie brała się z zewnętrznych wpływów – tłumaczył J. Górski. – Picasso zdawał sobie sprawę z uwikłania w tradycję, szukał możliwości, by ją przełamać i malować jak ktoś, kto się z nią nie spotkał.
Inspirowany sztuką naiwną Picasso namalował swój, słynny dziś, obraz „Płacząca kobieta”. Wpływy prymitywne widzimy chociażby poprzez pokazanie twarzy z kilku perspektyw jednocześnie, użycie żywych, kontrastujących ze sobą kolorów. Hiszpański malarz łamiąc tradycję stworzyć wiele wariacji na temat panien dworskich ukazanych przez XVII-wiecznego hiszpańskiego malarza Diego Velazqueza. Pierwotnie realistyczne dzieło sprowadził do linii, plam, kolorów.
– Żeby zdać sobie sprawę, na czym polega konwencja sztuki zachodnioeuropejskiej, najlepiej przyjrzeć się sztuce innych kręgów cywilizacyjnych – zaznaczył J. Górski zalecając słuchaczom obejrzenie wystawy dostępnej w Muzeum Narodowym Warszawie poświęconej chińskiej sztuce.
Ekspozycja, nad którą honorowy patronat objął prezydent Andrzej Duda, będzie dostępna do 8 stycznia 2017 r.
Następy wykład z cyklu „Czytamy malarstwo” odbędzie się 1 grudnia w godz. 18.00-19.30. Będzie zatytułowany „Fenomen Grupy Janowskiej”.
J.P.


Komentarze

Malarz naiwny
Dodane przez Anonim, w dniu 23.11.2016 r., godz. 16.32
Przykładem rodzimego malarstwa prymitywnego jest wymieniony Nikifor .Swe talenta zawdzięczał genom. Urodził się w 1896r jako syn Łemki,żebraczki. Ojciec - nieznany artysta malarz przebywający na wczasach w krynickim pensjonacie. Nikifor był upośledzony umysłowo, bełkotał. Bardzo dobrze operował kolorem. W czasach międzywojnia jego malowanie zostało zauważone w Paryżu. Jednak nie było nabywców na sztukę prymitywną. Był biedny. Po II wojnie św. zorganizowano mu wystawy między innymi w Bułgarii, Warszawie, Krakowie. Nie wiedział jak się nazywa, nie miał dokumentów. Sąd w Muszynie wystawił mu dokumenty na nazwisko Nikifor Krynicki. W 1947r w podczas akcji Wisła został wywieziony na ziemie odzyskane. Trzykrotnie wrócił pieszo do Krynicy. Za trzecim razem pozostawiono go. W 1968 roku zmarł na gruźlicęw sanatorium w Jaśle Został pochowany na krynickim cmentarzu. Widnieje tam również napis cyrylicą - Nykyfor Epifan Dworniak. Malował na okładach zeszytów, tekturach. Rysował również kredkami. Wykonywał portrety wczasowiczów, widoki krynickie, cerkiewki. Przy kładce nad potokiem, koło Starych Łazienek w zabytkowej willi Romanówka jest jego muzeum. Są tam pędzle , farby, okulary a przede wszystkim prace Nikifora. W Krynicy i Lwowie wystawiono mu pomnik.Picasso w przeciwieństwie Nikifora był zdrowy i wykszałcony . Jest przedstawicielem malarstwa socrealistycznego zbliżonego w formie malarstwu prymitywnemu.
Dodane przez Anonim, w dniu 23.11.2016 r., godz. 19.53
Malarz to przede wszystkim talent, bez niego żadne przyuczenie nie zrobi z człowieka artysty. Bez talentu będzie tylko powielaczem.
Podlaski El Greco jest w Siedlacach
Dodane przez Anonim, w dniu 24.11.2016 r., godz. 09.23
po co więc szukać tak dalekich malarzy. ,,Ekstazę św. Franciszka'' podczas inwentaryzacji zabytków sztuki w dawnym sokołowskim uratowały kobiety.
Dodane przez Anonim, w dniu 24.11.2016 r., godz. 09.31
Biblioteka publiczna organizuje wiele ciekawych , pouczających imprez. Szkoda ,ze inne biblioteki , w tym posiadające bardzo dobre warunki lokalowe, piękne sale , mowa o Bibliotece Rolniczej przy Krakowskim Przedmieściu organizuje bardzo niewiele. Głównie w salach biblioteki odbywają się wesela. Promocja, wykład, prelekcja, wernisaż jest tam rzadkością. A przecież to instytucja kulturalna. Pewnie wynajem sal na wesela , co w centrum miasta razi najbardziej się opłaci.
Resort
Dodane przez Anonim, w dniu 24.11.2016 r., godz. 09.34
Wiele dziwnych rzeczy dzieje sie w bibliotekach. Na ogół nie spotyka się, by dyrektor placówki kulturalnej miał sprawy. Bywają jednak wyjatki, są tacy derektorzy , którzy mają po 4 sprawy.
Dodane przez Można?, w dniu 24.11.2016 r., godz. 10.35
Wesele w wyszkowskiej bibliotece odbyło się za poprzedniej dyrektor. chyba jej syna.
Dodane przez Anonim, w dniu 24.11.2016 r., godz. 15.39
Pirosmani to mało znany malarz
Czy tak się godzi?
Dodane przez Anonim, w dniu 25.11.2016 r., godz. 10.03
Jeżeli Biblioteka Rolnicza nie wypełnia swych funkcji związanych z kulturą i dlaczego , powinna zmienić nazwę na Dom Weselny. Swe pomieszczenia wynajmuje również Uniwersytetowi III wieku.Ta placówka reprezentuje jakieś Ministerstwo. Posiada duży , ładny budynek przy kościele św. Anny.
Dodane przez Anonim, w dniu 26.11.2016 r., godz. 10.26
Wczoraj późnym wieczorem odbył się tu pół przykryty wernisaż. Informacji żadnej , - O! Ot przypadek,że natrafiłem na tę imprezkę i jeszcze do tego trzeba dodać,że miałem duże szczęście iż raczyli wpuścić. Były przypadki,że autobus z osobami , które weszły do biblioteki gonił radiowóz. Inni chowali się na przystanku. Ochroniarzowi należy się wyspowiadać po co tu w ogóle przyszedłeś a i tak nic nie ma. A na Koszykowej, Bu - wie czy BN tak dużo i ciekawie się dzieje.
Ale KICZ
Dodane przez Derektor, w dniu 28.11.2016 r., godz. 09.21
może być wymowny, można z niego wyciągnąć wiele wartościowych wniosków.

Napisz komentarz

Dane teleadresowe

Wydawca: Tygodnik Informacyjno-Reklamowy "Wyszkowiak" S.C.

Redakcja: Justyna Pochmara, Irena Prusińska, Hanna Zielińska (kolportaż).

Adres redakcji:
ul. Gen. J. Sowińskiego 61, 07-202 Wyszków, tel./fax (0-29) 742-07-05,
e-mail: redakcja@wyszkowiak.pl

Nr konta: IdeaBank 20 1950 0001 2006 0617 8079 0002

Redakcja zastrzega sobie prawo skracania nadesłanych materiałów i nie odpowiada za treść reklam oraz listów do redakcji.

Tekstów nie zamówionych nie zwracamy. Reklamy przyjmowane są w siedzibie redakcji.

REKLAMA

  • Reklama
  • Reklama
  • Reklama

Projekt witryny

Wykonanie: INFOSTRONY - Adam Podemski, e-mail: adam.podemski@infostrony.pl